Nowy numer 3/2021 Archiwum

Andrzej Duda prezydentem

– Wygrać wybory prezydenckie przy prawie 70-procentowej frekwencji to jest niebywała wiadomość – mówił prezydent Andrzej Duda podczas wieczoru wyborczego zorganizowanego w Pułtusku.

Gdy o godzinie 21 podano wstępne wyniki wyborów prezydenckich, tłum zwolenników kandydata obozu Zjednoczonej Prawicy eksplodował radością. Skandowano nazwisko Andrzeja Dudy oraz hasło: „Niech żyje Polska”. Zebrani machali biało-czerwonymi chorągiewkami.

W swoim przemówieniu prezydent przede wszystkim dziękował. Wspomniał o najbliższej rodzinie, współpracownikach ze sztabu wyborczego, jego szefowej Beacie Szydło oraz Marcinie Mastalerku, który formalnie już odszedł z polityki, jednak, jak to ujął Andrzej Duda, „dla ojczyzny ratowania” pomógł mu w kampanii wyborczej.

Zaproszenie do pałacu

Prezydent przypomniał, że przed wyborami apelował do politycznych rywali o współpracę i prosił o wzajemny szacunek. – Jeżeli ktokolwiek poczuł się urażony moim działaniem czy moim słowem przez te 5 lat, nie tylko w kampanii, proszę, żeby przyjął moje przeprosiny – mówił zwycięzca głosowania. – Chciałbym zaprosić pana Rafała Trzaskowskiego, żebyśmy sobie podali dłonie i żeby uścisk dłoni zakończył tę kampanię – dodał. – Podajcie rękę sąsiadowi, jeśli mieliście mój baner, a obok wisiał baner Rafała Trzaskowskiego – zwrócił się do swoich wyborców. Kandydat Koalicji Obywatelskiej nie pojawił się na pojednawczym spotkaniu w Pałacu Prezydenckim, które zaproponował Andrzej Duda. Szef sztabu Rafała Trzaskowskiego Cezary Tomczyk tłumaczył, że trzeba poczekać na policzenie wszystkich głosów.

Zdaniem prof. Rafała Chwedoruka, politologa z Uniwersytetu Warszawskiego, nie powinniśmy się spodziewać wyciszenia emocji w polityce. – Sądząc po problemach z akceptacją wyniku po jednej ze stron, nie zanosi się na pauzę – zauważa prof. Chwedoruk. Jak tłumaczy, nastrojami społecznymi nie da się sterować w oderwaniu od rzeczywistości, a podziały w społeczeństwie wynikają z sytuacji ekonomicznej, kwestii światopoglądowych i wielu innych różnic, które nie znikną. – Wysoka frekwencja i skumulowanie poparcia przez dwóch głównych kandydatów już w pierwszej turze pokazują, że Polacy odnajdują się na którejś z osi podziału – tłumaczy Rafał Chwedoruk.

Daleko od euforii

W swoim przemówieniu prezydent nie odniósł się do zapowiedzi pojawiających się w kampanii wyborczej. Wspomniał o potrzebie wyprowadzenia Polski z kryzysu, ale nie mówił o wielkich inwestycjach czy o programie 500 Plus, który przez większą część kampanii pojawiał się niemal w każdej wypowiedzi. W zaledwie paru słowach nawiązał do kwestii obrony rodziny, omijając temat walki z ideologią LGBT. Skupił się na podziękowaniach i apelach o zgodę. Sprawiał przy tym wrażenie nieco spiętego. Być może dlatego, że podane wyniki dawały mu przewagę mniejszą niż 1 punkt procentowy. Nastroje przybyłych polityków PiS także były dalekie od euforii. Wicerzecznik PiS Radosław Fogiel ostrożnie wypowiadał się o wyniku. Andrzej Duda dość szybko opuścił Pułtusk, aby w Pałacu Prezydenckim czekać na ewentualne przybycie Rafała Trzaskowskiego. Inni politycy też nie zostali długo. Dopiero rano sytuacja stała się jasna: po przeliczeniu głosów z 99,97 proc. obwodów Andrzej Duda miał 51,21 proc. głosów, a Rafał Trzaskowski – 48,79 proc. Dotychczasowego prezydenta poparło 10,41 mln Polaków, a jego rywala – 9,92 mln. Było więc jasne, że choć różnica nie jest wielka, zwycięzca już się nie zmieni.

Na peryferiach

Wieczór wyborczy w Pułtusku przypominał spotkania wyborcze z udziałem prezydenta. Andrzej Duda odwiedzał zwykle niewielkie miejscowości i pojawiał się na rynkach, podkreślając, że zwraca się do zwykłych Polaków i zajmuje się ich sprawami. W niedzielny wieczór dwudziestotysięczne miasto leżące na niezbyt bogatym północnym Mazowszu przeżywało oblężenie. Teren przed zamkiem biskupim, gdzie ustawiono scenę, wypełnił się ludźmi. Przybyli nie tylko mieszkańcy miasta. Wielu uczestników wieczoru wyborczego przyjechało z innych miejscowości. Rynek był zastawiony samochodami, które po zakończeniu ruszyły drogą w kierunku Warszawy. Przed ogłoszeniem wyników grano dawne szlagiery, a chwilę później na scenie pojawiła się kapela góralska. Wyglądało to tak, jakby organizatorzy kierowali przekaz do ludzi, którzy nie wstydzą się być z prowincji, a nie do osób aspirujących do bycia nowoczesnymi.

Według badań IPSOS Andrzej Duda zdecydowanie wygrał wśród wyborców po 50. roku życia, a słaby wynik zanotował u najmłodszych głosujących. Rafał Trzaskowski przegrał w miasteczkach i na wsiach, a wygrał w miastach, nie tylko tych największych. W Kaliszu zdobył 59 proc. głosów, podczas gdy w całym powiecie kaliskim Andrzej Duda miał 67-procentowe poparcie. – Podział na centrum i peryferie jest uniwersalny. Obserwujemy go na Słowacji, w Rumunii i w niektórych krajach Ameryki Łacińskiej – komentuje prof. Rafał Chwedoruk. – To obiektywna różnica interesów. Przy obecnych konturach podziału obie strony doszły do ściany i wystrzelały się z amunicji. Będziemy więc obserwowali wyścig: czy PiS dotrze do jakiegoś segmentu elektoratu wielkomiejskiego, czy PO do części wsi.

Inne rządy?

Frekwencja w wyborach przekroczyła 68 proc. Wynik Andrzeja Dudy był więc rekordowo wysoki, ale również opozycja zmobilizowała ogromną grupę zwolenników. Można więc przypuszczać, że nadchodzący czas nie będzie spokojny, ale do najbliższych wyborów pozostały ponad trzy lata. Andrzej Duda podkreślał, że w czasie drugiej kadencji prezydent jest bardziej niezależny od swojego zaplecza, więc rządy są wtedy inne. Jest pierwszym od czasów Aleksandra Kwaśniewskiego prezydentem, który będzie miał okazję to pokazać. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama