Nowy numer 32/2020 Archiwum

Czyściciele pamięci

Myśl wyrachowana: Burzycielom pomników zasadniczo chodzi o to, że nie oni tam stoją.

W związku ze wzmożeniem moralnym przeciw rasizmowi w wielu miejscach świata biali przepraszają czarnych, że są biali, wycofują filmy w rodzaju „Przeminęło z wiatrem”, a także przewracają pomniki narodowych bohaterów, którzy nagle wydali im się łajdakami. W rozruchach nawet Kolumb stracił głowę – za „ludobójstwo”. Na Wyspach zagrożony jest Churchill i paru innych aktualnie niesłusznych obywateli. Miał też zostać zdemontowany pomnik Roberta Baden-Powella w Poole. Na razie podobno stoi, ale decyzja rady miasta pozostaje w mocy.

Ten przypadek jest, jak dla mnie, szczególnie symptomatyczny. Czym zawinił założyciel skautingu, dzięki któremu miliony młodych na całym świecie (również czarnych) wyrosły i wyrastają na ludzi z charakterem? Według bojowników politycznej poprawności był „rasistą, homofobem i nazistą”. Wobec takich zarzutów bledną ze zgrozy obrońcy Kalego z „Pustyni i w puszczy”, nieruchomieją uczestnicy obscenicznych parad i zapowietrzają się bojówkarze z antify.

Czyściciele pamięci   Oblany farbą pomnik Jerzego Waszyngtona w Nowym Jorku PAP/EPA/JASON SZENES

Nieważne, co ten człowiek naprawdę robił i mówił. Nieważne jego prawdziwe przekonania, poświadczone całym życiem, nieważne wreszcie, w jakim kontekście toczyło się to życie. On miał myśleć i zachowywać się tak, jak tego sobie życzą dzisiejsi spece od lewej propagandy.

Ciekawa metoda: człowieka żyjącego sto lat temu oceniać z pozycji współczesnych przekonań jakiejś grupy ludzi. W dodatku oceny te są wydawane na podstawie fałszywych albo tendencyjnie dobranych informacji. Ale cóż – to taka zemsta na przeszłości, dokonana przez ludzi wystarczająco aroganckich, żeby karać myślących inaczej, nawet gdy oni myśleli przed wiekami.

Jasne – pomniki zawsze gdzieś przewracano, ale one były narzucane przez niechcianych satrapów i obalane razem z nimi. Teraz jednak mamy do czynienia z agresją wobec monumentów, które ludzie stawiali swoim bohaterom z wdzięczności i w dowód uznania dla ich dokonań.

Trzeba być skończonym barbarzyńcą, żeby takie rzeczy robić. Ale sprawcy nie są w tym nawet oryginalni. Ich poprzednicy niszczyli cudne dzieła architektury, wywlekali z grobów szczątki ludzi dawno zmarłych, a przede wszystkim terroryzowali żywych.

I zasadniczo o żywych ludzi chodzi. Dla uczynienia ze społeczeństwa posłusznego narzędzia, totalna ideologia musi zawładnąć wszystkim: dniem dzisiejszym, przeszłością i przyszłością, gospodarką i nauką, sztuką, kulturą i religią. Wszelkie przeszkody muszą ustąpić, nawet gdy są piękne i zabytkowe. Tu nie ma pardonu, bo idzie o rząd dusz. A w tej konkurencji głównym rywalem jest sam Bóg.•

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także