Nowy numer 48/2020 Archiwum

Uczciwi i waleczni

Mieszkający w Polsce Karaimi wierzą, że ich kultura i religia przetrwają w świecie, który podlega nieustannym zmianom. O tym, czy tak się stanie, zdecyduje postawa młodego pokolenia.

Izaak ben Abraham był filozofem, Abraham ben Josijahu nadwornym lekarzem Jana III Sobieskiego, a Ezra Nisanowicz dbał o zdrowie Radziwiłłów. Aktor Eugeniusz Robaczewski występował na deskach Teatru Syrena i podkładał głos do bajek Disneya, a dziennikarz Jan Pilecki przeprowadził ostatni wywiad z prezydentem Warszawy Stefanem Starzyńskim i trafił za to do obozu Auschwitz-Birkenau. – W historii Polski zapisało się wiele osób pochodzenia karaimskiego, które aktywnie działały w kulturze, polityce i nauce. Większość z nich nie zdobyła należnego rozgłosu, ich zasługi są jednak nie do przecenienia – mówi „Gościowi” Mariola Abkowicz, prezes Związku Karaimów Polskich.

Pod Grunwaldem

Karaimi są liczącą kilka tysięcy osób grupą etniczną o korzeniach semickich (tzw. Karaimi orientalni) i turkijskich (tzw. Karaimi wschodnioeuropejscy). Historia ich obecności na ziemiach polskich sięga XIV wieku. Wówczas książę Witold, powracając z wyprawy na Krym, zabrał ze sobą 383 rodziny, które osiedlił w ok. 30 miejscowościach wzdłuż granicy z państwem krzyżackim. Najwięcej z nich trafiło do Trok, ówczesnej stolicy Wielkiego Księstwa Litewskiego. Zadaniem sprowadzonych na teren państwa karaimskich wojowników była jego obrona przed najazdami wrogów. Ponadto przybysze ze wschodu tłumaczyli korespondencję dyplomatyczną w stosunkach z Chanatem Krymskim oraz pośredniczyli w wykupie osób porwanych w jasyr. – Szybko wyrobili sobie opinię uczciwych i walecznych, otrzymywali kolejne przywileje od władców. Na mocy praw magdeburskich jako jedyna niechrześcijańska społeczność I Rzeczypospolitej mogli wybrać własnego wójta i utworzyć sąd cywilny – tłumaczy Mariola Abkowicz.

Ciesząca się dobrą opinią wśród książąt i królów mniejszość wzięła jeszcze udział w bitwie pod Grunwaldem (jej przedstawiciele weszli w skład oddziałów tatarskich), a później została zwolniona z obowiązku służby wojskowej. Przez kolejne wieki Karaimi mieszkający w Rzeczypospolitej Obojga Narodów pracowali w różnych zawodach (byli m.in. lekarzami i ogrodnikami). Po 1795 r. ich rodziny znalazły się na ziemiach różnych zaborów, a w XX w. na terenie trzech oddzielonych od siebie granicami państw: Polski, Litwy i Ukrainy. – Wielu z nas ma rodziny np. w Trokach. W dzieciństwie odwiedzaliśmy tam swoich dziadków, zawieraliśmy przyjaźnie z litewskimi Karaimami. Kontakty z tamtejszą społecznością były ważnym elementem budowania naszej tożsamości – wspomina Mariola Abkowicz.

Ostatnia kienesa

Przez wieki bycie Karaimem było równoznaczne z wyznawaniem karaimizmu, który ma swoje korzenie w judaizmie. Impuls do powstania tej religii dał Anan ben Dawid. Ten żyjący w VII w. faryzeusz twierdził, że podstawą wyznawania wiary powinien być Stary Testament, a wszelkie komentarze do niego (np. Talmud) należy odrzucić. Najważniejsze zasady karaimizmu zostały jednak sformułowane dopiero w XII w. przez Jehudę Hadassiego. Wśród nich znalazły się wiara w istnienie Boga jako stwórcy świata, nadrzędną rolę proroctwa Mojżeszowego, wskrzeszenie z martwych i przyjście Mesjasza. – Przez cały rok przeżywamy na nowo historię, która kończy się wraz ze zburzeniem Pierwszej Świątyni. Nie obchodzimy świąt, które wybiegają poza to wydarzenie, czyli np. Chanuki i Purimu. Najważniejszą uroczystością jest dla nas Chydży Tymbyłłarnyn (Pascha). Bardzo istotny jest także Boszatłych Kiuniu (Dzień Odpuszczenia Grzechów), kiedy prosimy siebie nawzajem o wybaczenie win, a całodniowym pełnym postem i modlitwą zwracamy się do Boga z prośbą o przyjęcie naszej skruchy – tłumaczy Mariola Abkowicz.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama