Szlachetny zamysł, zachęta do pobożności, czy może naiwny sposób na zagwarantowanie mieszkańcom komfortu? Zapewne niejeden dach spadł na głowę pobożnego człowieka, a Hiob w tej czy innej postaci zawsze miał, ma i będzie miał pod górkę. Co zatem sprawia, że od tysiącleci człowiek próbuje przypisać życiowe powodzenie „dobrym stosunkom” z Panem Bogiem? Prawdopodobnie proste przełożenie ze stosunków międzyludzkich: skoro ja jestem twoim przyjacielem, to i ty życzysz mi dobrze. Ale nie tak to działa i Bóg na setki rozmaitych sposobów próbuje nam to wytłumaczyć. Nie da się. Porządek miłości zawsze jest bowiem porządkiem wyższego dobra ukochanej osoby. Sęk w tym, jak postrzega się własne dobro.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








