Nowy numer 43/2020 Archiwum

Psi lekarz

Psy potrafią wyczuć chorobę właściciela. Potrafią wręcz wskazać miejsce, w którym choroba się rozwija. Potwierdzają to badania naukowe.

Ten artykuł może się nie spodobać właścicielom kotów, chomików, papużek czy rybek. Bo w największym skrócie mówi o wyższości psów nad całą resztą zwierząt domowych. Gdyby prześledzić proces udomowiania różnych zwierząt, które dzisiaj trzymamy w domach (przy czym nie analizuję tutaj zwierząt hodowlanych), historia przyjaźni albo znajomości psów i ludzi przebiegałaby zupełnie inaczej niż w przypadku innych zwierząt domowych. Pies był dla człowieka wsparciem w najtrudniejszych chwilach, a dopiero później niektóre rasy stały się tylko zabawkami. Podczas gdy wszystkie inne zwierzęta od samego początku miały tylko jedną funkcję. Umilać nam czas. Być może właśnie dlatego psy potrafią znacznie więcej niż koty, chomiki, rybki czy kanarki. Choć mogło być też odwrotnie – psy, ponieważ mają cechy, których nie mają inne zwierzęta domowe, stały się nam tak bliskie.

Identyfikacja

Trudno jest dokładnie określić, kiedy człowiek udomowił psa. Trudno też powiedzieć, gdzie się to stało. W czasie prac archeologicznych w jednej z belgijskich jaskiń (Goyet) odkryto szkielet psa, którego wiek określono na ponad 30 tys. lat. Z kolei z badań genetycznych wynika, że wszystkie psy pochodzą od żyjących w Eurazji wilków i gatunkowo „oddzieliły się” od nich około 125 tys. lat temu. Choć i w tej kwestii nie ma całkowitej pewności. Kilka lat temu przeprowadzono badania genetyczne psów z Afryki, Ameryki Środkowej i Ameryki Północnej oraz z Europy. Wynikało z nich, że genom, którego źródłem jest Afryka, u psów na całym świecie jest równie rozpowszechniony jak genom azjatycki. To niejedyna niewiadoma. Istnieje kilka hipotez, gdzie pies po raz pierwszy stał się przyjacielem człowieka. Oczywiście był to dłuższy proces, ale gdzie się rozpoczął? Jedni wskazują Syberię, inni okolice Zatoki Perskiej czy Europy. Bardzo stare dowody na współistnienie człowieka i psa pochodzą z Japonii, Turcji i terenów dzisiejszych Stanów Zjednoczonych. Kto ma rację, a kto się myli? Może rację mają wszyscy? Być może do udomowienia doszło w kilku różnych miejscach niezależnie?

Wydaje się jednak, że pomijając miejsce i czas udomowienia, proces, który do tego prowadził, był wszędzie podobny. Psy zatraciły instynkt, który kazał im się trzymać z dala od człowieka. Wilki go mają, psy nie. To znaczy, że psy nie czuły strachu przed zbliżaniem się do siedzib ludzkich. Być może żywiły się tam odpadkami pozostawianymi przez człowieka, krok po kroku coraz bardziej się z nim identyfikując. Nie walczyły z człowiekiem o zdobycz, tylko jako zwierzęta stadne (to cecha, którą odziedziczyły po wilkach) razem z nim polowały. Psy nie tylko człowieka broniły i ostrzegały, ale też dla niego tropiły, a czasami funkcjonowały jako zwierzęta pociągowe. Szczeniaki bawiły się z dziećmi, dorosłe psy pomagały przeżyć. W niektórych starych grobach dzieci archeolodzy znajdują oprócz prostych zabawek także szkielety psów (szczeniaków).

Swoje drogi

Człowiek i pies „znają się” od kilkudziesięciu tysięcy lat. Dla porównania koty zostały udomowione zaledwie kilka tysięcy lat temu. Miejscem ich udomowienia była Nubia w północno-wschodniej Afryce, gdzie koty były czczone jako zwierzęta święte. W niektórych kulturach były uważane za siedlisko demonów (Japonia) albo za zwierzęta związane z czarami (średniowieczna Europa). Pomijając te kultury, w których koty były czczone jako święte, w zasadzie nie oczekiwano od nich niczego poza byciem maskotką. Łapanie przez koty gryzoni nigdy nie było powodem ich hodowania.

Trudno powiedzieć, czy ze względu na specjalny zestaw cech, czy może fakt, że z psami znamy się o wiele dłużej niż z kotami, relacja między psem i człowiekiem jest bardziej partnerska niż między człowiekiem i kotem. W skrócie – na psach zawsze mogliśmy polegać. W przypadku kotów słowo „polegać” brzmi wręcz zabawnie. W końcu koty chodzą swoimi ścieżkami.

Wpływ psów na nasze życie i zdrowie nie ograniczał się do pomocy w zdobywaniu jedzenia czy w ostrzeganiu przed niebezpieczeństwem. Psy potrafią bronić dzieci przed obcymi, a gdy są odpowiednio wyszkolone, są w stanie ratować ludzi i im pomagać (np. niepełnosprawnym). Od dawna funkcjonuje też przekonanie, że psy potrafią wykrywać choroby. To prawda, choć pierwsze naukowe opracowania na ten temat pojawiają się dość późno. W 1990 roku w bardzo prestiżowym czasopiśmie medycznym „Lancet” ukazał się artykuł autorstwa dwóch lekarzy dermatologów, którzy opisali i przeanalizowali przypadek kobiety z nowotworem skóry. Pies pacjentki intensywnie obwąchiwał miejsce, które później okazało się czerniakiem, a niektóre jego reakcje wskazywały na to, że niewielką zmianę skórną chce odgryźć. Właścicielka zaniepokojona jego zachowaniem wybrała się do lekarza, który stwierdził, co jej dolega.

Węch

Psy rozpoznają niektóre choroby dzięki niezwykle czułemu węchowi. Trudno powiedzieć, o ile czulszy jest węch psa od węchu człowieka. Nie ma dobrych sposobów, by to zbadać. Jeżeli chodzi o ilość receptorów węchu, to psy mają ich ponad 40 razy więcej niż człowiek (i kilka razy więcej niż kot), czyli około 220 mln, podczas gdy ludzie około 5 mln. Psy na dodatek mają cechę, której ludzki nos (mózg) nie ma wcale. Potrafią rozdzielać zapachy. My je rejestrujemy całościowo. W efekcie psy wyszkolone do szukania narkotyków czy materiałów wybuchowych znajdują je nawet wtedy, gdy przemytnik lub terrorysta będzie próbował „zagłuszyć” psi węch innymi zapachami.

Zmysł węchu jest kluczowy w wykrywaniu chorób, bo w czasie choroby zmienia się biochemia organizmu, a wraz z nią (albo w jej efekcie) skład potu, a więc zapach człowieka. Inny w czasie choroby jest także zapach moczu i oddechu. I nie chodzi tutaj tylko o choroby takie jak grypa czy angina, ale także, a może przede wszystkim, np. o choroby nowotworowe czy neurologiczne. Tak, psy potrafią je wykrywać, potrafią wyodrębnić „zapach choroby” z ogromnej ilości innych bodźców zapachowych, które je otaczają. Co ciekawe, pies może wykryć chorobę, zanim pojawią się pierwsze jej znaczące objawy, zanim zostaniemy przez nie zmuszeni do wizyty u lekarza. Potwierdzające tę tezę badania przeprowadzono w 2006 roku. Grupie psów podawano do wąchania próbki z komórkami nowotworowymi. Okazało się, że niektóre z nich psy wyczuwają, np. raka skóry, piersi, płuc czy pęcherza. W przypadku niektórych z tych nowotworów skuteczność odpowiednio wyszkolonych psów przekracza 90 proc. Potrafią wykryć narkolepsję, chorobę neurologiczną, która powoduje niekontrolowane zapadanie w sen. Według badania z 2013 roku psy były w stanie wyczuć atak choroby na kilka minut przed jej pojawieniem się. Niektórzy twierdzą, że potrafią wykryć także atak epilepsji, czyli padaczki, ale na potwierdzenie tego brakuje twardych danych naukowych. Psy potrafią wyczuć nadchodzący atak migreny, choć nie ma pewności, co konkretnie wyczuwają. Wiadomo jednak, że wyczuwają szybką zmianę stężenia jednego ze związków chemicznych w oddechu osób, którym szybko spada poziom cukru we krwi. Wyszkolony pies może w ten sposób ostrzegać cukrzyków przed nadchodzącym niebezpieczeństwem. Przy czym szkolenie nie polega na tym, by psa nauczyć wykrywania zmiany zapachu, ale by nauczyć reakcji, gdy zmianę wyczuje. Wyczuwanie przez psy konkretnych chorób jest więc naukowo potwierdzonym faktem. Ponadto wielu właścicieli psów odczuwa wsparcie swoich pupili w sytuacjach stresu i niepokoju. Szczególnie dla osób starszych i samotnych poczucie, że w trudnych chwilach mogą liczyć na pomoc czworonoga, jest bardzo ważne. I wcale nie trzeba stresu i niepewności psu komunikować. On to po prostu czuje. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się