GN 22/2020 Archiwum

Bóg nie odcina

Chętnie wzięlibyśmy sekator w dłoń, wycinając każdego, kto nie pasuje do naszej wizji winnego krzewu. Wewnętrzny ogrodnik w nas ma swe własne kryteria, upodobania, sterujące nim lęki i potrzeby. Oczywiście, wszystko odbywa się pod szyldem pielęgnacji i dobra winnej latorośli – trzeba przecież odciąć to, co nie rokuje, aby to, co zdrowe, przyniosło owoc obfity. Sęk w tym, że Bóg nie odcina.

Sobotni poranek. Rozpoczyna się kurs biblijny w wersji online. Na dużej sali kilka osób – maseczki, odległości, przepisy – i kamery oraz sprzęt do transmisji. Po drugiej stronie sieci blisko dwieście osób uczestniczących tą droga w wykładach poświęconych drodze do świętości. Mówię o jej  biblijnym obrazie – o tym, jak mocno w ostatnim czasie dotyka mnie opowieść Jezusa o winnym krzewie i wszczepionych w niego latoroślach. „Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który [go] uprawia. Każdą latorośl, która we mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy” (J 15, 1-2). Tak brzmią słowa Jezusa, przynajmniej w tłumaczeniu Biblii Tysiąclecia.

Zastanawia mnie mocno wzmianka o odcinaniu bezowocnej latorośli. W greckim oryginale tego fragmentu występuje słowo airei, co znaczy dokładnie: podnosi, bierze do góry, unosi, zabiera, usuwa. Odcinanie nie jest więc związane z pierwszym, podstawowym znaczeniem tego słowa, choć oczywiście można je w taki sposób przetłumaczyć. A czy można inaczej? Istnieje taka interpretacja, która mówi, że kontekst przypowieści o winnym krzewie pozwala oddać sens słowa airei w inny sposób, nie tyle jako: odcina, ile jako: unosi w poszukiwaniu dla latorośli lepszych warunków aby podwiązać pęd w miejscu bardziej nasłonecznionym. Zgodnie z takim rozumieniem Boski Ogrodnik, widząc wśród latorośli winnego krzewu taką, która nie wydała owocu, nie sięga po sekator, aby pozbyć się nieefektywnego pędu, ale bierze go troskliwie w dłonie, próbując stworzyć dla niego jak najlepsze warunki. W ogniu kończą te latorośle, które nie trwają w winnym krzewie, lecz stawiają opór staraniom Ogrodnika, usychają i odpadają od winnego krzewu. Te właśnie zbiera się i spala.

Po zakończeniu wykładu znajomy pokazuje mi wiadomość, którą dostał od jednej z uczestniczek kursu; mniej więcej takiej treści: „Uprawianie winorośli polega na tym, że mocno skraca się i obcina pędy. W przeciwnym wypadku winny krzew nie będzie się rozwijał i nie wyda dobrych owoców. To należy do sztuki ogrodniczej”. Dokładnie tak jest. Podobnie jak do sztuki pasterskiej w czasach Jezusa należało zabicie owcy, która odłączyła się od stada. Gdy pasterz ją odnalazł, zarzynał, ponieważ istniało ryzyko, że zwierzę porzuci stado powtórnie, pociągnie za sobą inne owce lub sprowadzi na wszystkie niebezpieczeństwo w postaci grasujących w pobliżu wilków. Jezus, Dobry Pasterz, łamie przyjętą konwencję, otaczając szczególną troską zagubioną owcę, a nawet opuszczając stado, żeby ją odnaleźć. Ojciec, Dobry Ogrodnik, działa wbrew ogrodniczym zwyczajom, aby tylko ocalić słaby pęd – wzbudzić życie w tym, co wydaje się skazane na odcięcie i spalenie.

Taki właśnie jest Bóg. Wielokrotnie chcielibyśmy dostosować Jego drogi do naszych ludzkich sposobów patrzenia na świat i wtłoczyć Go w ramy naszej ziemskiej, odcinającej sprawiedliwości. Nie zmienia to faktu, że gdy sami znaleźlibyśmy się w sytuacji bezowocnego pędu lub zagubionej owcy – błagalibyśmy o ocalenie. Na szczęście Boże drogi nie są ludzkimi drogami, a Jego zwyczaje – naszymi. Kochające serce Boga widzi nas i nasze życie inaczej niż my, w sposób pełniejszy, bardziej spójny i kompletny – zawsze z perspektywy wieczności, dla której pragnie nas ocalić. Dlatego Bóg nie odcina.

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Aleksaner Bańka

dr hab. prof. UŚ, filozof, politolog, lider Centrum Duchowości Ruchu Światło-Życie Archidiecezji Katowickiej, przewodniczący Rodziny św. Szarbela w Polsce.

Od lat posługuje modlitwą i na wiele sposobów głosi Ewangelię. Autor książek, artykułów oraz audiobooków poświęconych filozofii i duchowości chrześcijańskiej. Współpracownik Radia eM, Gościa Niedzielnego. Członek Rady Duszpasterskiej Archidiecezji Katowickiej i przewodniczący Komisji ds. świeckich II Synodu Archidiecezji Katowickiej. Znawca życia i duchowości św. Szarbela. Prywatnie mąż i ojciec.

Zobacz także

  • spe
    23.05.2020 16:22
    "Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości." (J 15,10) - to jest trwanie w Krzewie winnym. Nie może ktoś rzeczywiście trwać tym Krzewie i nie przynosić owoców. To sprzeczność. Ale to prawda, że nie Ojciec go najpierw odrywa, lecz to człowiek sam, wewnętrznie się odcina od Winorośli, od jej życiodajnych soków. Dopiero taki zostaje "usunięty", gdy sam się odciął najpierw, a Ojciec jedynie potwierdza ów fakt, gdy skończy się czas przeznaczony owej latorośli na owocowanie.
    doceń 3
  • Rafaello7
    23.05.2020 18:59
    Ten przykład z owcami jest dobry: Bóg zdaje się zachowywać nieracjonalnie, bo taka jest miłość. Miłość nie jest racjonalna, bo inaczej nie byłaby miłością, tylko jakimś wyrachowaniem. Bóg postępuje wbrew wszelkiej logice. To przekonuje że Boża miłość JEST prawdziwa.

    Miłość jest jedyną "bronią" jaką stosuje Bóg przeciwko złu. Niektórym wydaje się że jest to słaba broń. Zbyt słaba, i że tak naprawdę ludzie powinni czuć siłę Boga, powinni czuć przed Nim respekt. Ale Bóg nie chce relacji opartej na respekcie.

    Najbardziej chyba widać to w przypowieści o miłosiernym Ojcu. Czytamy w niej że ojciec zobaczył syna gdy ten "był jeszcze daleko". To nie był przecież jakiś przypadek, cudowny zbieg okoliczności że akurat tego dnia spojrzał na drogę. Ojciec musiał codziennie wychodzić na drogę i wypatrywać młodszego syna. Gdzieś w środku tęsknił, i to bardzo. To trwało latami. Wreszcie któregoś dnia dostrzegł ten punkcik na horyzoncie. Gdy zobaczył, to czytamy że "wzruszył się głęboko". Nie żeby jakiś żal miał czy coś. Swoim zachowaniem zaskoczył młodszego syna kompletnie. Starszego syna z resztą też. Starszy obraził się, bo chciał właśnie by ojciec pokazał młodszemu synowi swoją mocną rękę.
    doceń 8
  • Marke66
    23.05.2020 23:52
    Ładny popis, ale z punktu widzenia tradycji KK to stek bzdur i kilka herezji.

    Mówiąc, że "Bóg nie odcina" Autor kwestionuje istnienia piekła co jest niezgodne Symbolem Wiary "Stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych" i
    KKK 1035: "Nauczanie Kościoła stwierdza istnienie piekła i jego wieczność. Dusze tych, którzy umierają w stanie grzechu śmiertelnego, bezpośrednio po śmierci idą do piekła, gdzie cierpią męki, "ogień wieczny" (Por. Symbol Quicumque: DS 76; Synod Konstantynopolitański: DS 409. 411; Sobór Laterański IV: DS 801; Sobór Lyoński II: DS 858; Benedykt XII, konst. Benedictus Deus: DS 1002; Sobór Florencki (1442): DS 1351; Sobór Trydencki: DS 1575; ". Każda zagubiona owca może wrócić, ale do momentu śmierci - później piekło.

    Co artykuł GN to inaczej myślącym przypisuje się jakieś lęki i bycie bardziej rygorystycznym niż Pan Bóg. Przecież my nikogo nie odcinamy, to nauka kościoła mówi: "Dobry uczynek ma wartość nadnaturalną, gdy go wykonujemy z pobudki moralne dobrej i w stanie łaski uświęcającej" Katechizm ks. Gadowski pkt 182. - Czyli ma szalone znaczenie czy tkwimy w tym winnym krzewie.

    U Gasparriego P. 282: Czy w stanie grzechu śmiertelnego można wykonać jakieś dobre uczynki?
    W stanie grzechu śmiertelnego można wykonać niektóre dobre uczynki, ale nie zasługujące na żywot wieczny; grzesznik jednak przez te uczynki przysposabia się do uzyskania sprawiedliwości przy pomocy łaski uczynkowej.

    Czyli w stanie grzechu co najwyżej możemy wzbudzić w sobie akt żalu, dobre uczynki nie są zasługujące co najwyżej wypraszają łaski uczynkowe do pokuty i w ten sposób przyspieszają nawrócenie. Ufundowanie nowego kościoła w stanie braku łaski uświęcającej, ma mniejszą wartość dla nieba niż danie 5zł na tacę w stanie łaski uświęcającej!

    Innymi herezjami jest naruszenie nauczania Soboru Trydenckiego z sesji o usprawiedliwieniu: Dopuszczenie możliwość zbawienia bez łaski uświęcającej. Kan. 5, Herezję naturalizmu Kan. 7.

    Fajnie, że Autor ma świetną znajomość greki - ale to nowe zrozumienie J 15, 5 jest niezgodne z encykliką Piusa XII o Mistycznym Ciele Chrystusa.

    Mam w pracy kolegę, który stwierdził, że wszystkie tłumaczenia pisma świętego są nic nie wartę i on je przetłumaczy lepiej - użył translatora Google. Skończyło się tym, że ma nowy zbór protestancki, w którym jest on i jego żona. Do tłumaczenia tekstów nie wystarczą kompetencje językowe, potrzeba jeszcze znajomości tradycji 2 P 1 20.
  • Marke66
    26.05.2020 23:13
    Proszę sobie robić dowolne przewroty: w tył, w przód i kopernikańskie. Ja zamierzam umrzeć w wierzę Kościoła założonego przez Jezusa Chrystusa i przekazanego przez Apostołów. Zwracam tylko Pani uwagę, że konieczność szukania czegoś nowego w teologii, sugeruje, że to co założył Jezus Chrystus i co przekazywali Apostołowie i co było wiarą wielu Świętych i Męczenników, jest niewystarczające. To by znaczyło, że coś jest nie tak, z naszym Panem, skoro Pani ANNAEWA2 lub jakiś przewrót w teologi, musi poprawić to co się jemu nie udało!
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji