Nowy numer 48/2020 Archiwum

Plan na sto lat

Nie żyje się, nie kocha i nie umiera na próbę.

Setna rocznica papieskich urodzin. Fetują niemal wszyscy – i dobrze. Często na profilach, w tekstach, rozmowach przewija się jeden z ulubionych cytatów Jana Pawła II: „Nie żyje się, nie kocha i nie umiera na próbę”. Takie memento. Nie tylko na sto, ale i na tysiąc lat. Na wskroś prawdziwe, na wskroś wstrząsające.

Nie żyje się na próbę. Chociaż przecież często tak się żyć próbuje. Jakieś uniki, ucieczki, udawanie. Ciągłe próby generalne prawdziwego życia albo wręcz nędzne komedyjki i słabe spektakle. A my, aktorzy ze spalonego teatrzyku, w maskach. Maskach udawania, nie epidemicznych. I zamiast żyć, odgrywamy cudze role, z głupawymi treściami, ze słabym scenariuszem pisanym przez domorosłych tekściarzy. Kim są tekściarze? A to już każdy „aktor”, gdy pomyśli, doskonale wie, czyj scenariusz realizuje, czyimi słowami gada. Punkt wspólny – fałsz w każdym słowie, ruchu i spojrzeniu.

I nie kocha się na próbę. A wciąż się próbuje. Niedojrzałe związki, pogoń za miłostkami. A z drugiej strony ośli upór w trwaniu w związku toksycznym lub w poszukiwaniu kolejnej „miłości życia”, gdy codzienność życiowa wskazuje nieodparcie: „Nie dajesz rady nawet ze sobą samym. Nie potrafisz się kolegować, przyjaźnić. Uporządkuj więc najpierw głowę i serce własne. A potem zabierz się za cudze”. W przeciwnym razie nadal nici z miłości.

I nie umiera się na próbę. Nie można próbować umrzeć na próbę? Ależ można! Umiera w nas nadzieja, radość, spokój, przyjaźnie, rozmowy z dziećmi. Umiera ciągle cząstka nas, jakiś fragment – jakże ważny – bycia człowiekiem. Nie potrafimy, mimo przeciwności, stawiać czoła życiu – takiemu, jakie jest: szaremu, czarnemu, a bywa, że kolorowemu. Jak babcia z Mrożka umieramy na próbę, ładujemy się za życia na katafalk ciągłego jęczenia, malkontenctwa i oczekiwania na „świętego nigdy”, kiedy to polityka będzie przyjazna, dzieci uprzejme, mąż zacznie przynosić tony róż, a żona przestanie przypalać mleko. No nie przestanie! I ziemski świat nie przestanie być nagle… ziemski. Mimo naszych fochów i prób: życia, miłości i umierania. Co nie znaczy, że trzeba umierać już dziś.

Nie żyjmy na próbę. Tylko tu i teraz. Nie kochajmy na próbę. Tylko tu i teraz. Nie umierajmy na próbę. Gdy warto żyć. Prosty plan na kolejne (metaforyczne) sto lat: wszelkie próby zakończyć.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Agata Puścikowska

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2006 r. redaktor warszawskiej edycji „Gościa”, a od 2011 dziennikarz działu „Polska”. Autorka felietonowej rubryki „Z mojego okna”. A także kilku wydawnictw książkowych, m.in. „Wojenne siostry”, „Wielokuchnia”, „Siostra na krawędzi”, „I co my z tego mamy?”, „Życia-rysy. Reportaże o ludziach (nie)zwykłych”. Społecznie zajmuje się działalnością pro-life i działalnością na rzecz osób niepełnosprawnych. Interesuje się muzyką Chopina, książkami i podróżami. Jej obszar specjalizacji to zagadnienia społeczne, problemy kobiet, problematyka rodzinna.

Kontakt:
agata.puscikowska@gosc.pl
Więcej artykułów Agaty Puścikowskiej

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także