GN 22/2020 Archiwum

Ludzie się wystraszyli

Czy górnośląski przemysł wydobywczy przetrwa kryzys spowodowany falą zachorowań wśród górników? Choroba minie, ale strukturalne problemy branży pozostaną, gdyż zaczęły się, zanim pojawił się koronawirus.

Górnośląskie spółki węglowe zostały zaatakowane przez pandemię koronawirusa. Wydobycie wstrzymano w trzech kopalniach Polskiej Grupy Górniczej (PGG): „Jankowice” w Rybniku, „Murcki-Staszic” w Katowicach oraz „Sośnica” w Gliwicach. Wydobycie wstrzymała również bytomska kopalnia „Bobrek”, należąca do spółki Węglokoks Kraj. Wysoka jest liczba zachorowań w kopalni „Pniówek” w Pawłowicach, należącej do Jastrzębskiej Spółki Węglowej, ale wydobycia tam nie wstrzymano. Łącznie do 18 maja stwierdzono zakażenie u ponad 2244 pracowników górnośląskich kopalń.

450 zakażonych

Jedna ze śląskich kopalń, w które COVID-19 uderzył z największą siłą, znajduje się na terenie Rybnika. To kopalnia „Jankowice”. Tylko do 13 maja zakażonych było w niej 450 górników. Wydobycie wstrzymano; w kopalni zostali tylko pracownicy utrzymujący ją w ruchu. Pracujący tutaj pan Remigiusz zakaził się koronawirusem jeszcze w kwietniu. Jak do tego doszło? – Kolega ze zmiany poczuł się bardzo źle. Gorączka powyżej 38 stopni i nie można było tego zbić. Zrobił sobie test w namiocie, ustawionym pod szpitalem w Rybniku, i okazało się, że jest wynik pozytywny – wspomina.

Działo się to w połowie kwietnia. – Kolega powiadomił naszego kierownika i była szybka reakcja: wszystkich, którzy mieli z nim kontakt, wychwycono. Od razu nam znaczki zablokowali, więc nie mogliśmy już wejść na zakład, i wszyscy zostaliśmy skierowani na kwarantannę. Było to zrobione naprawdę dobrze, krok po kroku zgodnie z procedurami, tak jak to się słyszy w telewizji – ocenia górnik.

Przeprowadzone badanie wykazało, że pan Remigiusz też jest zakażony. – Przechodzę chorobę bezobjawowo. Tylko raz pokazała się temperatura, ale łyknąłem dwa gripeksy i przeszło. Przez trzy, cztery dni wystąpił też brak smaku i brak węchu. Gdyby nie kwarantanna, pewnie nie skojarzyłbym tego z koronawirusem. Ale moja matka też miała te same objawy, a ciągle nie była przebadana. Górnikom zrobiono wymazy, to fakt, to zostało zrobione w porządku. Chcielibyśmy jednak, żeby badania przeszły też nasze rodziny. Zwłaszcza że mieszkam m.in. z babcią, która ma 70 lat i jest po udarze – mówił „Gościowi” 12 maja.

Dostępne jest 18% treści. Chcesz więcej? Wykup dostępu do całego artykułu. Cena 1,23. Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji