Nowy numer 44/2020 Archiwum

Aby usłyszano dzieci

O nieprzestrzeganiu prawa do życia od poczęcia, edukacji seksualnej oraz o tym, co najbardziej uderza w prawa dzieci, mówi rzecznik praw dziecka Mikołaj Pawlak.

Bogumił Łoziński: Po raz pierwszy od lat szef jednej z najważniejszych instytucji państwa otwarcie powiedział w Sejmie, że popiera zakaz aborcji eugenicznej. Dlaczego żaden inny konstytucyjny organ nie upomina się o całkowitą ochronę życia?

Mikołaj Pawlak: Mnie dziwi to, że przez 20 lat, odkąd uchwalono ustawę o Rzeczniku Praw Dziecka, nie dano mu narzędzia do wykonywania tej ochrony. Dlatego w czasie sejmowej debaty trzymałem w ręku kartkę z napisem: „Ustawa o Rzeczniku Praw Dziecka, art. 2 pkt 1. Dzieckiem jest każda istota ludzka od poczęcia do osiągnięcia pełnoletniości”. Chciałem uświadomić wszystkim, a szczególnie posłom, że mamy w prawie ustawowy przepis, który jednoznacznie określa, kiedy zaczyna się życie człowieka. Że dzieckiem jest istota ludzka od chwili poczęcia i nie powinno to podlegać dyskusji.

Jakie RPD powinien mieć narzędzie, aby mógł bronić tego artykułu?

Zasada prawna teoretycznie istnieje – to ustawa o Rzeczniku Praw Dziecka. Problemem są jednak inne przepisy, sprzeczne z tą ustawą, które pozwalają odbierać dzieciom życie. Znamienne, że niewiele osób o tym przepisie pamiętało, że tak wielkie poruszenie wywołało jego przypomnienie. Jeden z posłów nawet zdziwił się, że taki przepis w ogóle istnieje i że poprzedni rzecznicy praw dziecka o nim nie mówili, mimo że przecież w sejmie debatowano już nad kilkoma projektami dotyczącymi ochrony życia. Ustawa z 1993 r., która dopuszcza aborcję w trzech przypadkach, jest wprost sprzeczna z zapisem ustawy o RPD, a przede wszystkim z polską konstytucją i Konwencją o prawach dziecka, którą przyjęły prawie wszystkie państwa na świecie. Nie ma żadnego przepisu rangi międzynarodowej, żadnej konwencji, żadnej umowy, które by dawały komukolwiek prawo do zabijania człowieka od poczęcia, które by przyznawały prawo do aborcji. Zdumiewające, że ci, którzy mienią się obrońcami praw człowieka, wymyślają przeróżne nowe prawa, a zapominają o najważniejszym – o prawie do życia. Polska jest kolebką praw dziecka, to tu przed 40 laty przygotowano Konwencję o prawach dziecka, potem przyjęto ją w ONZ i teraz, poza USA, obowiązuje we wszystkich krajach świata. I nagle w Polsce zaczynamy rozmawiać o podeptaniu tych podstawowych praw. To jest kuriozalne!

Ale ustawa z 1993 r. i ustawa o RPD obowiązują. Co może zrobić RPD, aby prawo do życia od poczęcia było przestrzegane?

Istotą funkcji rzecznika jest zabieranie głosu w imieniu tych, których się reprezentuje. RPD reprezentuje i broni dzieci. Moim zadaniem jest wskazywanie problemów dotyczących dzieci i właśnie to w sejmie zrobiłem. Nigdy zresztą nie ukrywałem, także jako rzecznik praw dziecka, jakie jest moje zdanie w kwestii ochrony życia. Niestety, mimo że RPD jest organem konstytucyjnym, nie mam tak szerokich kompetencji jak Rzecznik Praw Obywatelskich, nie mam też inicjatywy ustawodawczej. Powołując się na istniejące przepisy, mogę jedynie głośno, publicznie o tym mówić, nakłaniać, tłumaczyć decydentom, jakie jest prawo i gdzie jest łamane. Tak robiłem, robię i będę robić. Nikt ani nic mnie nie uciszy. Szkoda, że nie mam w tym wsparcia rzecznika praw obywatelskich.

Apelował też Pan do sumienia posłów, sugerując, że niektórzy nim się nie kierują. Mocne stwierdzenie.

Adekwatne do sytuacji, w której słyszę, jak posłowie, ludzie stanowiący prawo w Polsce, mówią publicznie, że aborcja to nic złego. Że jest zgodna z prawem, że to prawo kobiety, prawo człowieka. Czy dla celów politycznych można opowiadać się za prawem, które pozwala odbierać życie? Czy można mieć czyste sumienie, opowiadając się za czymś takim? Dlatego użyłem takiego sformułowania, być może mocnego, ale dzięki temu jest szansa, że moje słowa dotarły chociaż do niektórych posłów.

Ustawa „Zatrzymaj aborcję” została skierowana do sejmowej „zamrażarki”. Przeważyły głosy posłów PiS, którzy deklarują wierność chrześcijańskim wartościom. Czy zamierza Pan przekonywać prezesa PiS do przyjęcia tej ustawy?

Złożę pismo na temat trybu prac legislacyjnych nad tym projektem, namawiając komisje, aby szybko się tymi przepisami zajęły. Będę też przekonywał szefów klubów i partii do uchwalenia tego projektu, choć mam świadomość, że nie do wszystkich to dotrze, a już szczególnie tych, którzy siedzą w Sejmie po lewej stronie, bo do nich żadne argumenty za życiem nie trafiają.

Na tym samym posiedzeniu Sejmu dyskutowano o inicjatywie obywatelskiej „Stop pedofilii”, której celem jest ochrona dzieci przed seksualizacją i deprawacją. Jak Pan ocenia ten projekt?

Jako rzecznik praw dziecka jestem zdecydowanie przeciwny edukacji seksualnej prowadzonej w szkołach przez samozwańczych i nieposiadających kompetencji pedagogicznych „edukatorów”. To jakiś dziwny wymysł – edukator. Od przekazywania wiedzy i wychowywania jest nauczyciel, który ma do tego odpowiednie wykształcenie i kompetencje. W ramach edukacji seksualnej często niestety dzieją się rzeczy, które można wprost nazwać demoralizacją i deprawacją dzieci. Dlatego nie ma mojej zgody na prowadzenie w szkole tego typu zajęć. Za wychowanie dzieci w kwestiach moralności czy sfery seksualnej odpowiedzialni są przede wszystkim rodzice, szkoła pełni tu rolę pomocniczą w zakresie przekazywania czystej wiedzy. Gdy w ubiegłym roku prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski podpisał dokument, w którym zobowiązywał się do prowadzenia w szkołach dodatkowej edukacji seksualnej, zapytałem go o podstawy prawne, gdyż on nie ma do tego kompetencji. Odpowiedź była lakoniczna i wymijająca, ale co miał odpowiedzieć, skoro podstaw prawnych po prostu nie miał. Odnośnie zaś do projektu „Stop pedofilii”, który zakłada karanie za propagowanie określonych treści i zachowań ze sfery seksualnej, idzie on w dobrym kierunku, ale to na razie tylko półśrodek. Przepisów dotyczących nadużyć seksualnych w polskim prawie karnym jest sporo, właściwie już teraz na ich podstawie można ścigać zachowania wskazane w projekcie „Stop pedofilii”. Moim zdaniem powinny być doprecyzowane przepisy prawa oświatowego. Mam w tej sprawie przygotowany odpowiedni projekt.

W jaki sposób stawia on tamę edukacji seksualnej?

Moja propozycja polega na tym, aby dyrektor nie miał prawa wpuścić do szkoły osób prowadzących zajęcia wykraczające poza program edukacji bez wyraźnej, pisemnej zgody rodziców, dopóki nie poznają oni treści tych zajęć i kompetencji pedagogicznych osób, które mają je prowadzić. Szkoła powinna realizować program edukacji zatwierdzony przez ministerstwo. Musi być wolna od ideologii.

Co w Polsce najbardziej uderza w prawa dzieci?

Gdy spotykam się z dziećmi, często pytają mnie, czym właściwie zajmuje się RPD. Odpowiadam, że przede wszystkim tym, aby dorośli nie zapomnieli, iż dzieci mają swoje prawa (oczywiście obowiązki też), swoją wrażliwość, poglądy. Dzieci same tego nie wyrażą, nie zorganizują marszu, protestu. Moją rolą jest sprawić, aby dzieci były słyszane. Jeśli chodzi o zagrożenia, to każda grupa wiekowa ma specyficzne problemy. Łamane jest prawo dzieci do życia, poglądów, religii czy do wolności od nachalnej ideologizacji życia. Biorąc pod uwagę liczbę spraw rozwodowych czy sporów rodzinnych o dzieci, olbrzymim problemem jest prawo dziecka do życia w rodzinie. W setkach tysięcy domów dzieci są traktowane jak marionetki, argument w sporze między rodzicami. W ubiegłym roku w sądach rodzinnych było ponad pół miliona tego typu spraw. Przy 7 mln dzieci w Polsce skala cierpienia najmłodszych jest więc olbrzymia. Życie rodzinne, gdzie dziecko powinno czuć spokój, bezpieczeństwo, czułość, ulega rozkładowi, i to najbardziej uderza w dzieci. Musimy pilnie zacząć z tym walczyć. Musimy pomóc rodzinom, pomóc dzieciom. Bo inaczej czeka nas kiepska przyszłość, gdy te skrzywdzone młode osoby dorosną i zaczną urządzać nam świat po swojemu.•

Mikołaj Pawlak

z wykształcenia jest prawnikiem, studiował na Wydziale Prawa, Prawa Kanonicznego i Administracji KUL Jana Pawła II. W latach 2016–2018 był dyrektorem Departamentu Spraw Rodzinnych i Nieletnich Ministerstwa Sprawiedliwości.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Bogumił Łoziński

Zastępca redaktora naczelnego „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Polska”.
Pracował m.in. w Katolickiej Agencji Informacyjnej jako szef działu krajowego, oraz w „Dzienniku” jako dziennikarz i publicysta. Wyróżniony Medalem Pamiątkowym Prymasa Polski (2006) oraz tytułem Mecenas Polskiej Ekologii w X edycji Narodowego Konkursu Ekologicznego „Przyjaźni środowisku” (2009). Ma na swoim koncie dziesiątki wywiadów z polskimi hierarchami, a także z kard. Josephem Ratzingerem (2004) i prof. Leszkiem Kołakowskim (2008). Autor publikacji książkowych, m.in. bestelleru „Leksykon zakonów w Polsce”. Hobby: piłka nożna, lekkoatletyka, żeglarstwo. Jego obszar specjalizacji to tematyka religijna, światopoglądowa i historyczna, a także społeczno-polityczna i ekologiczna.

Kontakt:
bogumil.lozinski@gosc.pl
Więcej artykułów Bogumiła Łozińskiego

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także