Nowy numer 44/2020 Archiwum

W oczach wroga

Kardynał Stefan Wyszyński był przez KGB uznawany za groźnego przeciwnika, potrafiącego w trudnych dla Kościoła czasach obronić jego niezależność. Znalezione przeze mnie w Kijowie opracowanie mogłoby być włączone do materiałów procesu beatyfikacyjnego.

Przeprowadzając tuż przed wybuchem pandemii kwerendę w archiwum Służby Bezpieczeństwa Ukrainy w Kijowie, w poszukiwaniu materiałów na temat pontyfikatu Jana Pawła II, znalazłem niezwykle interesujący dokument – obszerne trzytomowe opracowanie KGB pt. „Walka organów bezpieczeństwa państwowego z destrukcyjną działalnością Kościoła katolickiego”. Zostało opublikowane w 1978 r., jeszcze przed wyborem kard. Karola Wojtyły na papieża. Powstało na podstawie materiałów operacyjnych zgromadzonych w Rosji, na Litwie, Łotwie, Białorusi i Ukrainie oraz dostarczonych z Polski. Dokument był ściśle tajny i miał być udostępniany jedynie kierownictwu V Zarządu Głównego KGB oraz jego odpowiednikom w poszczególnych republikach, a więc ludziom kierującym strukturami odpowiedzialnymi za zwalczanie Kościoła katolickiego. W opracowaniu analizowany jest stosunek papieży do komunizmu oraz Związku Sowieckiego. Są także rozdziały opisujące sytuację Kościoła w krajach socjalistycznych Europy Wschodniej. Wśród nich najobszerniejszy, liczący 20 stron, jest rozdział na temat Polski. Sprowadza się do oceny roli, jaką w latach 1956–1978 odgrywał kard. Stefan Wyszyński.

Niepokojące sygnatury

Opracowanie ma charakter quasi-naukowy, dlatego szereg stawianych w nim tez potwier- dzanych jest oryginalnymi operacyjnymi dokumentami KGB. Czytelnik może jedynie poznać sygnaturę dokumentu, na który powołują się autorzy, oraz dowiedzieć się o czasie jego powstania i miejscu przechowywania. Nie wiemy, jaki jest jego oryginalny tytuł ani jaka jednostka go wytworzyła, co oczywiście utrudnia ocenę i identyfikację. Zastanawia natomiast fakt, że wiele informacji o poufnych rozmowach, prowadzonych w teoretycznie zamkniętych gremiach w Watykanie, także ma odniesienie do takich dokumentów. To sugeruje, że sowiecki wywiad miał na tym obszarze wiarygodne i dobrze umiejscowione źródła, o których istnieniu do dzisiaj niczego nie wiemy. Kilka z nich jest opisanych, ale wyłącznie pod pseudonimami. Można sądzić, że byli to pracownicy Kurii Rzymskiej mający doświadczenie jeszcze z okresu pontyfikatu Piusa XII, działający później w otoczeniu jego następców. Przekazywali ważne informacje do Moskwy oraz przenosili jej opinie i punkt widzenia do instytucji watykańskich, gdzie pracowali albo mieli wpływy. Część z tych informacji dotyczyła także rozmów, jakie w Watykanie prowadził kard. Wyszyński. Wynika z nich, że bronił niezależności Kościoła w Polsce i nie ulegał zachętom do dialogu z komunistycznymi władzami, suflowanym mu od lat 60. przez dyplomację watykańską. Nie jest to spostrzeżenie całkiem nowe. Także z wielu polskich i włoskich źródeł, zarówno proweniencji kościelnej, jak i państwowej, a także z zapisków samego prymasa wiemy o jego borykaniu się z trudnym dylematem, jak zachować pełne posłuszeństwo i lojalność wobec papieża i Stolicy Apostolskiej, a jednocześnie nie pójść w stronę podsuwanych mu rozwiązań, które w jego ocenie mogły zaszkodzić Kościołowi w Polsce.

Mądrze kalkulujący

Sowieckie służby, analizując stanowisko prymasa, podkreślają, że wybrał on taktykę elastycznego oporu, ograniczającego się jedynie do kwestii fundamentalnych. W innych przystosowywał się albo nawet udzielał formalnej akceptacji dla pewnych rozwiązań ustrojowych przy odrzuceniu zasadniczego celu komunizmu. Sowieccy analitycy podkreślają, że mistrzowskim posunięciem kard. Wyszyńskiego było porozumienie z rządem zawarte w grudniu 1956 r., kiedy to pozwolono mu opuścić miejsce odosobnienia w Komańczy. Stał się dla ekipy Gomułki postacią nieodzowną, aby ostudzić rewolucyjne nastroje oraz powstrzymać wybuch antykomunistycznego powstania. Wyciągnął wnioski z tragedii Węgier i nie chciał, aby w Polsce doszło do podobnych wydarzeń. Prymas, akceptując władzę Gomułki, faktycznie uzyskał utracone wcześniej pozycje Kościoła, podkreślają autorzy opracowania. Skoncentrował się przy tym na rzeczach najważniejszych: zachowaniu spoistości episkopatu, utrzymaniu niezależnych kontaktów ze Stolicą Apostolską oraz intensywnej działalności duszpasterskiej w kilku wybranych obszarach (przede wszystkim duszpasterstwa młodzieży, ale także środowiskowego: pracowników służby zdrowia, prawników i nauczycieli). Pozwoliło to Kościołowi zachować swe pozycje w obszarach kluczowych dla funkcjonowania współczesnego społeczeństwa. Inną podkreślaną w opracowaniu umiejętnością prymasa było narzucenie Kościołowi w Polsce zorganizowanej aktywności przez cykliczne akcje, czego przykładem była Wielka Nowenna poprzedzająca Milenium Chrztu Polski, a później peregrynacja kopii Obrazu Nawiedzenia. Opisując tę sferę aktywności księdza prymasa, autorzy sowieckiego dokumentu, powołując się na materiały dostarczone przez Służbę Bezpieczeństwa, piszą, że dzięki tym akcjom udawało się Kościołowi mobilizować ogromną masę wiernych. Zaś każde z tych publicznych spotkań było okazją do prymasowskich wystąpień, będących mniej lub bardziej zawoalowaną krytyką nie tyle założeń doktrynalnych, ile realnego socjalizmu. Z uznaniem autorzy dokumentu piszą także o systemie katechezy zorganizowanej przez Kościół w Polsce, kiedy w 1960 r. władze złamały porozumienie z 1956 r. i ponownie usunęły religię ze szkół. Sukces był możliwy dzięki niezdecydowaniu polskich władz, co oczywiście z sowieckiego punktu widzenia jest oceniane krytycznie, gdyż zdaniem Moskwy należało po prostu całkowicie zakazać nauki religii, ale także ofiarnej pracy tysięcy polskich duchownych, potrafiących w nowych warunkach nauczać nie mniej efektywnie aniżeli w szkołach. Autorytet prymasa Wyszyńskiego sprawił, że władzy ludowej nie udało się, niestety, jak zaznaczają w opracowaniu autorzy z KGB, rozbić jedności polskiego episkopatu. Wielką wagę przywiązywał prymas do współpracy z zakonami, które odgrywały ważną rolę w realizacji jego projektów duszpasterskich. Interesujące są także informacje o roli, jaką w otoczeniu prymasa Polski miał odgrywać jeden z założycieli ośrodka dla niewidomych w Laskach ks. Antoni Marylski. Miał on być nie tylko jego powiernikiem, ale także nieoficjalnym pośrednikiem w kontaktach z zachodnimi ambasadami. Ten kontakt był szczególnie ważny w gorących momentach, kiedy komuniści starali się kardynała całkowicie izolować.

Nie zapominał o sąsiadach

Sowieckie instytucje interesował także stosunek prymasa do sytuacji katolików w krajach sąsiednich, zwłaszcza na obszarze diecezji należących przed wojną do Polski, a wcielonych do Związku Sowieckiego. Dokument potwierdza, że kard. Wyszyński starał się organizować pomoc dla tych terenów, zwłaszcza Litwy, Białorusi i Ukrainy. Zabiegał o tę pomoc także w Watykanie. Informatorzy KGB szczegółowo opisują m.in. jego rozmowy na ten temat z Janem XXIII. W marcu 1963 r. papież ten miał prymasowi Polski powierzyć nieoficjalną funkcję reprezentanta Stolicy Apostolskiej dla katolików na Wschodzie. Kardynał Wyszyński miał w trakcie tej rozmowy zapewnić papieża, że zrobi wszystko, aby nie zawieść jego zaufania. Ta ważna informacja potwierdza to, co wiemy głównie z zapisków samego prymasa. Wspomina tam mianowicie, że od czasu wizyty w Watykanie w 1957 r. był wyposażony w specjalne ustne pełnomocnictwa papieskie wobec diecezji w Związku Sowieckim. Uprawnienia, które nadał mu Pius XII, były przedłużane przez kolejnych papieży, aż do czasów Jana Pawła II. Do dzisiaj nie znamy wszystkich pól aktywności księdza prymasa na tym obszarze. Wiadomo, że tajnie wyświęcił jednego biskupa dla Ukrainy i kilku księży ze Wschodu. Sowiecki dokument wspomina jedynie o zbieraniu przez niego informacji o sytuacji ludzi wierzących w Związku Sowieckim i wysyłaniu ich do Watykanu, m.in. za pośrednictwem metropolity wiedeńskiego kard. Franza Königa. W ogóle Wiedeń, według tego źródła, miał odgrywać w aktywności kard. Wyszyńskiego dużą rolę. Od wiedeńskiej Caritas miał pozyskiwać spore środki finansowe, które następnie były dysponowane do różnych diecezji, zabiegał także o stworzenie możliwości kształcenia na Zachodzie dla przedstawicieli polskiej inteligencji. Więcej o wschodniej misji prymasa wiadomo jednak z innych dokumentów, dotyczących już Jana Pawła II i także przechowywanych w Kijowie. Po wyborze papieża Polaka prymat zintensyfikował działania w tym kierunku. Sowieckie służby odnotowały w 1979 r. kilkakrotny wzrost liczby odwiedzin m.in. Ukrainy przez polskich duchownych, udających się tam rzekomo w celach turystycznych, a w istocie zbierających informacje i próbujących podejmować działalność duszpasterską.

Celem autorów omawianego opracowania nie było wychwalanie prymasa Polski, ale zimna refleksja nad źródłami jego sukcesów w walce o rząd dusz Polaków. Nieoczekiwanie jednak wyszedł im portret jeśli nie świętego, to z pewnością męża stanu, potrafiącego odczytywać znaki czasu i umiejętnie na nie reagować. O nikim innym w tym tomie nie napisano tak wiele pozytywnych opinii jak o prymasie Polski, i to także jest wymowne świadectwo jego wielkości. Tym ważniejsze, że sporządzone przez jego wrogów. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się