Nowy numer 22/2020 Archiwum

Umyj im nogi

Przyszła na święcenie pokarmów. W jednej ręce trzymała koszyczek ze święconką, w drugiej pieska typu york. Nie wiem, po co przytargała go do kościoła. W celach spożywczych?

W kościele dzikie tłumy, wiadomo, dwa najważniejsze sakramenty Kościoła w rankingu Jana Kowalskiego to „popiołkowanie” w Środę Popielcową i wielkosobotnie święcenie pokarmów.

To pierwsze zdążyliśmy masowo „zaliczyć”. Usłyszeliśmy „Nawróćcie się i wierzcie w Ewangelię”. Tydzień później Pan Bóg powiedział: „Sprawdzam!”.

Pamiętam Wielką Sobotę sprzed roku. Pod ołtarz podeszła kobieta. W jednej ręce trzymała koszyczek ze święconką, w drugiej pieska typu york. Nie wiem, po co przytargała go do kościoła. Może też w celach spożywczych? Była zdegustowana, gdy ludzie poprosili ją, by wyszła z tym zwierzakiem.

Naród walił drzwiami i oknami. Nastolatki za progiem kościoła chowały w popłochu koszyczki do reklamówek. Żeby nie było obciachu.

W tym roku nie będzie zwyczajowego święcenia. Zostaliśmy odarci z obrzędowości. Ale to nie znaczy, że zawartość koszyczków wymknie się ze strefy sacrum i czmychnie do profanum. Nie! Bóg, który przychodzi mimo drzwi zamkniętych, przypomina: to my jesteśmy świątynią.

„Pan przechodzi z mocą i oczyszcza swoją trzodę ze złotych cielców, rozbija stare bukłaki, kruszy schematy, obnaża rozdźwięk pomiędzy religijnością i wiarą, i przypomina, że On jest Świątynią” − pisze ks. Marek Wasąg.

Religijność odpowiada na pytanie: „co mam zrobić?”, wiara na pytanie „kim jestem”.

W tym roku nie będzie błogosławieństwa pokarmów w formie publicznej. Obrzęd ten zastąpi jednak błogosławieństwo posiłku dokonane w domu przed śniadaniem wielkanocnym. Może wówczas uświadomimy sobie to, że Jezus spotykał się z uczniami przy stole, a Zmartwychwstały zapytał uczniów: „macie tu coś do jedzenia?”.

Kapłan w Wielki Czwartek nie będzie umywał wiernym nóg. Ale przecież może to uczynić w swym domu ojciec rodziny. Trudne? Oczywiście. Ale czy można wyobrazić sobie większy znak pokory i miłości?

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Zobacz także

  • Abdiel
    07.04.2020 12:29
    Umywaliśmy kilkorgu i nie od święta.
    doceń 2
  • CSOG
    07.04.2020 17:37
    Szaty dla obdartusów.

    Zostaliśmy odarci? Czy może przyodziani w szaty piękne, lśniące, królewskie?
    Dosłownie przedwczoraj szwagier dopytywał na Messengerze, gdzie można znaleźć transmisje z Triduum Paschalnego. Wysłałem mu odnośnik do wskazówek w GN jak w domu celebrować Wielki Czwartek i Wielki Piątek. Odpisał: „wydaje mi się bardziej wartościowa uroczystość za pomocą Internetu aniżeli domowa; wolę tradycyjne podejście”.
    Tradycyjne podejście. Należy się wyjaśnienie: Szwagier jest porządnym człowiekiem, religijnym i bogobojnym, należy do wspólnoty, ma tam jakąś swoją funkcję. Siła nawyku jest jednak naszą drugą naturą. Drugą czyli często tą gorszą.
    Dziś tradycyjne podejście nie nakazuje już kreślić znaku krzyża przed pierwszym przekrojeniem bochna chleba. Dzisiejsze tradycyjne podejście nie zachęca do wspólnej modlitwy przed posiłkiem. Tradycyjnie nie mamy w zwyczaju zastąpić Good morning pozdrowieniem Boże błogosław temu domowi. Nie chciałbym skrzywdzić żadnego z proboszczów, ale tak szczerze: ilu i jak często proponuje to dziś jeszcze swoim parafianom?
    Odarci. Doprawdy? Czujemy się odarci?
    Tak. Tak bardzo zostaliśmy odarci, że nie dostrzegamy kiedy oto proponuje nam się szaty nowe, skromniejsze, ale królewskie, lśniące, piękne szaty obyczajów, które skrzętnie wymietliśmy z naszych domów i zwyczajów. Bo te szaty nowe nie przypominają nam już niczego. My nie wiemy co to, po co i do czego. Nie dopasowane do nas przyzwyczajeniem, czujemy się w nich nieswojo. Przepraszam, nie napiszę teraz o dotyku, nie o wyższości komunii przyjmowanej do ust nad przyjętą duchowo i nie o tym, że na pasterce być może znowu będziemy mogli chuchać na siebie oddechem zaświadczającym że świętowaliśmy. Razem, wspólnie, tłumnie i gromadnie. Wychuchamy sobie Lulajże … i Amen. I będzie pięknie, tak jak zawsze było.
    Kto zagląda choć czasem do Biblii wie może, ilekroć Bóg próbuje człowiekowi coś przekazać, człowiek niemal zawsze odczuwa trwogę. To dlatego na wstępie zazwyczaj pojawia się uspokajające: nie bój się, nie lękaj się, kiedy zaczyna mówić sam, lub przez swojego posłańca Anioła. Pominę przykłady, wielu zna, inni będą mieli okazję poszukać i sprawdzić.
    Kiedy Bóg zaczyna do nas mówić ogarnia nas trwoga. Spróbuj więc zobaczyć to odwrotnie, kiedy ogrania cię lęk, lub trwoga uspokój się i nadstaw ucha bo najprawdopodobniej sam kochający cię Bóg próbuje się z tobą skontaktować. O ile tylko nie odrzucisz połączenia, nie zagłuszysz tego w sobie. Zwłaszcza, że zapewniam cię, nigdy nie ma Ci do powiedzenia niczego złego. Niczego co mogłoby ci zaszkodzić.
    Ojcowie zapomnieli jak piękne mogą być ich szaty. Zapomnieli lub nikt im nie powiedział, nie nauczył, że ich ręce mogą błogosławić tak samo jak błogosławieństwo przekazują dłonie kapłana. Dom, pokarm, dzieci przed snem albo przed podróżą. Ojcowie mogą prowadzić modlitwę, uczyć swoje dzieci wiary, miłości i Boga tak samo jak kapłan, a na pewno nie gorzej.
    Jedyne więc, z czego mogliśmy zostać odarci, to z poczucia niemocy, że wracając z procesji, nabożeństwa, z kościoła możemy zabrać ze sobą Boga do naszego domu.
    Odczuwasz niepewność, lęk i trwogę? Uspokój się, sam Bóg ma ci coś dobrego do powiedzenia.
    doceń 4
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji