Nowy numer 23/2020 Archiwum

Odrzucony

Dla Tomka Giemzy, bohatera „Sali samobójców. Hejtera”, polityczne uwarunkowania są obojętne.

Jak wygląda typowy polski narodowiec, bo chyba ich marsz widzimy na początku filmu? Jest otyły, niechlujny, niezbyt lotny, bezrobotny i brutalny, a nienawiść wyzwala w nim żądzę krwawej zemsty na wszystkich, którzy myślą inaczej. Jak przedstawia się reprezentant lewicy? Jest łagodny i otwarty na świat, pada ofiarą wywołanej przez prawicową propagandę fali hejtu prowadzącej do fali przemocy. Po obejrzeniu filmu nie mamy wątpliwości, w czyją stronę kieruje się sympatia reżysera, chociaż pokazuje on także hipokryzję lewicowych elit. Dla Tomka Giemzy, bohatera „Sali samobójców. Hejtera”, polityczne uwarunkowania nie mają znaczenia. Są mu obojętne, bo podobnie jak bohater „Jokera” czuje się człowiekiem odrzuconym, a to poczucie staje się motorem jego działań.

Tomek, student prawa, popełnił plagiat i został wydalony z uczelni. Studiował dzięki pomocy zaprzyjaźnionej rodziny Krasuckich, którzy ufundowali mu prywatne stypendium i w których córce się podkochuje. Dalej jednak korzysta z ich pieniędzy, do czasu aż informacja o tym, co się stało, wychodzi na jaw. Krasuccy zrywają z nim kontakty. Tomek postanawia się zemścić. Podejmuje pracę w agencji marketingowej, gdzie dzięki zdolnościom i bezwzględności szybko zdobywa uznanie szefowej, Beaty Santorskiej, której postać luźno łączy film z pierwszą „Salą samobójców”. Okazuje się, że agencja zajmuje się przede wszystkim czarnym PR-em i realizuje zadania, w tym w sferze polityki, mające na celu niszczenie wizerunku osób wskazanych przez zleceniodawców. Internet i media społecznościowe okazują się tu bardzo skutecznym narzędziem.

Film, który stał się ofiarą koronawirusa, bo gościł w kinach krótko i wylądował w serwisach VOD (m.in. na vod.pl), nie należy do szczególnie udanych w dorobku reżysera. Z pewnością zainteresuje widza obraz możliwości, jakie daje internet w kwestii manipulowania świadomością odbiorcy, natomiast zbyt dużo w nim schematycznych rozwiązań i scenariuszowych niekonsekwencji. Nie zabrakło również dłużyzn, szczególnie w ostatniej części filmu. Na uwagę zasługuje natomiast kreacja Macieja Musiałowskiego w roli tytułowego hejtera.

Edward Kabiesz

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama