Nowy numer 21/2020 Archiwum

Opowieść o zwycięstwie

Nie mógł być w Koloseum. W kaplicy przytulał krzyż do policzka. Zastygł w tej adoracji. Ostatnią Drogę Krzyżową Jana Pawła II świat zapamięta na długo. Skąd wzięła się celebracja Męki Jezusa w potężnym amfiteatrze Flawiuszów?

W tym miejscu często możesz spotkać setnika. Gdy rzymski żołnierz przestaje pozować Japończykom do zdjęć, zapala papierosa, ściąga zbroję, ociera pot z czoła i wskakuje w bordowo-żółtą koszulkę Romy z ogromnym napisem „Totti”. Współcześni żołnierze Cezara mają ręce pokryte tatuażami. Koloseum jest, obok bazyliki św. Piotra, najbardziej rozpoznawalnym elementem Wiecznego Miasta. Raz w roku oczy katolików całego świata skupione są na tej imponującej budowli.

Niezły cyrk

Gigantyczny amfiteatr Flawiuszów, który mógł pomieścić nawet 50 tys. widzów, wzniesiony w latach 70–80 przez Wespazjana i Tytusa, kojarzony jest zazwyczaj z krwią chrześcijan, która miała tu wsiąkać w piach areny. Tymczasem Koloseum nie było głównym świadkiem rzezi wyznawców Chrystusa. Amfiteatr, zamykający przestrzeń Forum Romanum, postawiono już po śmierci Nerona i choć jego mury widziały mnóstwo walk gladiatorów i polowań na dzikie zwierzęta, tradycja wiąże to miejsce z męczeństwem chrześcijan dopiero od trzystu lat (ogłoszono to oficjalnie w 1744 roku).

Miejscem największej kaźni wyznawców Jezusa był cyrk Nerona na… Wzgórzu Watykańskim. Tłumy zwiedzające bazylikę św. Piotra spacerują po miejscu, w którym strumieniami lała się krew wyznawców Chrystusa. Dziś krew męczenników symbolizuje obelisk na placu św. Piotra i niewielki plac Pierwszych Męczenników.

Krzyż na zgliszczach imperium

Przed rokiem w ramach tak zwanego „czerwonego tygodnia” Koloseum zapłonęło na czerwono. Oświetlono je, przypominając krew współczesnych męczenników, w ramach akcji Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Każdego roku następca św. Piotra adoruje tu w Wielki Piątek Jezusa, dziękując za Jego zbawczą mękę. Po raz pierwszy drogą krzyżową przeszedł w 1750 r. papież Benedykt XIV. Odtąd organizowano ją corocznie.

Na życzenie papieża praktykę tę zapoczątkował św. Leonard z Porto Maurizio (1676–1751) – wielki czciciel Męki Pańskiej. Jako 13-latek trafił do Collegium Romanum, ale po kilku latach zrezygnował ze studiów, przywdział habit braci mniejszych reformatów-obserwantów i przyjął imię Leonarda. Był znanym promotorem nabożeństwa Drogi Krzyżowej, a stacje Męki Pańskiej erygował aż w 576 kościołach Italii. To dzięki jego prośbie Benedykt XIV ufundował Drogę Krzyżową w rzymskim Koloseum. W potężnym amfiteatrze wzniesiono 14 kapliczek, a pośrodku ustawiono wielki krzyż. Stanął na zgliszczach symbolu chwały dawnego imperium

Kapliczki przetrwały do upadku Państwa Kościelnego w 1870 r. Krzyż powrócił do amfiteatru Flawiuszy dopiero 94 lata temu, po pojednaniu podpisanym przez państwo włoskie i papieża. Ustawiono go jednak już nie na środku Koloseum, ale z boku.

Więzień Watykanu

W roku 1870 nastąpiła długa przerwa w celebrowaniu w amfiteatrze Drogi Chrystusa. Państwo Kościelne przeszło do historii. A z nim i papieska Droga Krzyżowa. Po likwidacji Państwa Kościelnego zdesperowany Pius IX na znak protestu ogłosił się „więźniem Watykanu” i nigdy już (aż do śmierci po ośmiu latach) nie opuścił okolic bazyliki św. Piotra. W praktyce oznaczało to zaniechanie wszelkich publicznych procesji i manifestacji wiary. Zwyczaj Drogi Krzyżowej w Koloseum przywrócił w 1964 r. papież Paweł VI. Celebracja z 27 marca była pierwszą transmitowaną na żywo przez włoską telewizję RAI.

13 kwietnia 1979 r. Jan Paweł II, opierając się na drewnianym krzyżu, przeszedł pieszo czternaście stacji. Swe pierwsze papieskie medytacje przygotował na podstawie przemówienia zmarłego niecały rok wcześniej Pawła VI. Rok później, 4 kwietnia 1980 r., cytował fragmenty pism św. Benedykta, a w 1981 r. – św. Katarzyny ze Sieny. W ostatnich latach pontyfikatu papież Polak niósł krzyż jedynie między przedostatnią a ostatnią stacją.

Przylgnięcie

Najbardziej poruszający obraz obiegł światowe media wiosną 2005 r. Droga Krzyżowa sprzed 15 lat wbiła się w pamięć tysiącom wiernych. Kilkadziesiąt tysięcy rzymian i pielgrzymów zgromadzonych wokół Koloseum i miliony przed telewizorami ujrzały zmęczoną, schorowaną twarz papieża jedynie na telebimach. On sam siedział w prywatnej kaplicy. Przytulał krzyż do policzka. Zastygł w tej adoracji. Przyklejony do krzyża. „Ofiarowuję me cierpienia, aby wypełnił się plan Boży, a Jego słowo szło między ludzi. Ze swej strony jestem bliski tym wszystkim, którzy w tej chwili doświadczają cierpienia. Modlę się za każdego z nich” – mocno wybrzmiało przesłanie słabiutkiego papieża. Odczytał je o godz. 21.15 w Koloseum kard. Camillo Ruini. Co ciekawe, rozważania poszczególnych stacji napisał wówczas… przyszły papież, kard. Joseph Ratzinger. To znakomite, przejmujące do szpiku teksty.

„Krzyczą, ponieważ wszyscy krzyczą, a krzyczą oni to samo, co wszyscy inni. I w ten sposób sprawiedliwość jest zdeptana przez słabość, tchórzostwo i obawę przed dyktatem panującego nastawienia. Cichy głos sumienia zagłuszony jest przez krzyki tłumu. Zło czerpie swą siłę z niezdecydowania oraz dbałości o to, co pomyślą inni ludzie” – usłyszał tłum. Mnie najbardziej poruszyła prośba kard. Ratzingera: „Panie, daj nam niepokój serca, które szuka Twego oblicza. Chroń nas od zamroczenia serca, które widzi jedynie wierzchnią stronę rzeczy”.

Najpiękniejszy został niewolnikiem

Co roku w czasie Drogi Krzyżowej w amfiteatrze wierni słyszą poruszające rozważania. Sceneria jest imponująca. Mrok rozświetlają świece i pochodnie, a w tle góruje eliptyczna budowla o obwodzie pół kilometra. Autorami rozważań byli między innymi Hans Urs von Balthasar, włoski pisarz Italo Alighiero Chiusano, Marek Skwarnicki czy abp Miloslav Vlk. W 1993 r. po raz pierwszy teksty napisała kobieta – Anna Maria Canopi, przełożona benedyktyńskiego opactwa Mater Ecclesiae na włoskiej wyspie św. Juliusza, a rok później – również po raz pierwszy – niekatolik: patriarcha Konstantynopola Bartłomiej I.

Był i tekst zdeklarowanego ateisty André Frossarda, syna pierwszego sekretarza Komunistycznej Partii Francji, który czekając na przyjaciela, zaszedł na moment do kościoła, a chwila spędzona w bliskości Najświętszego Sakramentu sprawiła, że wyznał: „Do świątyni wszedłem jako niewierzący, a wyszedłem jako chrześcijanin”.

„Kiedy byłem dzieckiem, nikt nigdy nie mówił mi o Bogu. Nigdy nie odpowiadano mi na pytania, które zadawałem: po co człowiek żyje, po co umiera. Nikt nigdy nie mówił o Nim, nikt nigdy nie mówił również do Niego” – pisał Olivier Cement, który stał się jednym z najwybitniejszych teologów współczesnego prawosławia. W 1998 r. Jan Paweł II poprosił go o przygotowanie rozważań w Koloseum. Tego dnia Jan Paweł II adorował krzyż w strugach ulewnego deszczu, a nabożeństwo transmitowało 36 stacji telewizyjnych. Jak proroczo wybrzmiały wówczas słowa stacji szóstej „Weronika ociera oblicze Jezusa”: „O niewolniku mówiono, że jest »bez oblicza«, a oto najpiękniejszy z synów ludzkich jest tym torturowanym niewolnikiem. Przeto utożsamia się ze wszystkimi »bez oblicza« na tym świecie, bezlitośnie bitymi, i z tymi, którym kaleczą duszę, z tymi, którzy godzinami siedzą przed ekranami komputerów, z tymi, którym współczują, ale ich nie lubią, z tymi, którzy popełniają tyle błędów radosnej młodości. I z wami wszystkimi, samotnymi przechodniami w tłumie, w którym nikt nie patrzy na drugiego człowieka spojrzeniem pozwalającym istnieć”.

Grozi nam to, że zdradzimy

Sam Jan Paweł II dwukrotnie pisał autorskie rozważania. Po raz pierwszy 20 kwietnia 1984 r., na zakończenie Roku Jubileuszowego 1950-lecia Odkupienia, i przed dwudziestu laty. W czasie Drogi Krzyżowej przed pięciu laty 79-letni Renato Corti, biskup senior Novary (to on głosił ostatnie rekolekcje dla Kurii Rzymskiej za życia św. Jana Pawła II), wołał: „Bardziej jeszcze, niż pierwsi uczniowie, to my, o Jezu, jesteśmy słabi w wierze. Grozi nam nawet, że zdradzimy Ciebie, podczas gdy Twoja miłość powinna nas doprowadzić do wzrastania w miłości wobec Ciebie. Potrzeba nam modlitwy, czuwania, szczerości i prawdy. W ten sposób wiara wzrośnie. I będzie mocna i radosna”.

Jak będzie wyglądała Droga Krzyżowa w czasach koronawirusowych zawirowań? Bóg jedyny raczy wiedzieć. Rzymskie place i ulice opustoszały. Drewniany krzyż w Koloseum, stojący w ruinach symbolu chwały potężnego imperium, przypominać nam jednak będzie, do Kogo należy ostatnie słowo.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Zobacz także

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji