Nowy numer 14/2020 Archiwum

Sądny dzień

Mam wrażenie, że niektórzy z satysfakcją zacierają ręce, oczekując wreszcie sądu nad całym złem tego świata. A sąd już trwa. Nie widzicie tego?


Panie, czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i zniszczył ich?
Lecz On odwróciwszy się zabronił im.

Jestem zdumiony tym, jak bardzo niektórzy z nieukrywaną satysfakcją oczekują sądu nad światem. Czytając niektóre posty mam wrażenie, że ci, którzy je publikują, zacierają po kryjomu ręce, ciesząc się, że oto „Bóg teraz wkracza ze swoją sprawiedliwością”, i oczekują sądu nad całym złem tego świata.

A przecież sąd już się rozpoczął! I to dokładnie tak, jak zapowiadał św. Piotr. Powtarzam to do znudzenia: wszystkim, którzy pomstują na ten świat i czekają na sąd Boży nad bezbożnikami, Bóg przypomina: „Czas bowiem, aby sąd się rozpoczął od domu Bożego” (1 P 4,17).

Nie widzicie tego? Sąd już trwa. Pomnikowi przywódcy spadają z cokołów, duchowi przewodnicy okazują publiczne nieposłuszeństwo przełożonym, a filmy, które część pobożnego środowiska odrzuciła jako „diabelskie”, bezlitośnie ukazują słabość, brud i grzech Kościoła.

Mam problem z tymi, którzy piszą mi o tym, że Bóg powinien sprawiedliwie osądzić świat. Pamiętajcie, że owe przytaczane w waszych mailach „feministki na czarnych marszach i członkowie LGBT” to wasi bracia i siostry, którzy nigdy nie usłyszeli Ewangelii! To, jak opowiadał Jezus Faustynie, „biedni grzesznicy”. Piszecie do mnie o tym, że znaki czasu rozpoznają jedynie „prawdziwie wierzący”. Co to znaczy? Czy sami zaliczacie się do tej grupy? Naprawdę myślicie, że ocalejecie? Że was to ominie? Jesteście niepokalani?

Znam swą kondycję. Jestem pierwszą osobą do zniszczenia. Ocala mnie jedynie krew Baranka i Jego miłosierdzie. Gest Jezusa myjącego nogi uczniom (w tym Judaszowi, którego nazwał „przyjacielem”) nie jest oznaką „pluszowego chrześcijaństwa”!

On po prostu taki jest. „Powstaje nieopisana ulga i wyzwolenie, kiedy wreszcie przestajemy dyskutować z Bogiem o tym, jaki On być powinien, a zaakceptujemy, że On jest miłosierdziem i miłością” – przypominał karmelita Wilfrid Stinissen.

Mam też problem z setkami nieznanych mi dotąd objawień prywatnych, którymi w ostatnich czasach żonglujecie. Dlaczego? Nie zna ich większość populacji świata. Nigdy o nich nie słyszała. Nie mają o nich pojęcia na przykład mnisi z góry Athos. Pamiętajcie, że po drugiej stronie Bugu płynie prawdziwe morze. Ponad dwieście milionów wyznawców prawosławia i unitów na terytorium ciągnącym się… aż do Kamczatki. Według badań Pew Research Center 71 proc. obywateli Rosji stanowią prawosławni (aż 95 proc. z nich należy do Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego). To teren 157 diecezji, niemal 30 tysięcy parafii i 830 tętniących modlitwą monasterów.

A prawosławni i grekokatolicy z 40-milionowej Ukrainy i niemal dziesięciomilionowej Białorusi? A ponad 800 milionów protestantów rozsianych po całym świecie? Oni nie znają (bo nie mają obowiązku) prywatnych objawień uznanych w Kościele katolickim. Czy Bóg zdradzałby szczegóły swego planu dotyczącego świata jedynie wąskiej wtajemniczonej elicie? To z daleka pachnie gnozą…

I jeszcze jedno: zbyt często używacie słowa „apokalipsa” w znaczeniu straszaka. A to przepiękne objawienie kończy się słowami: „Zaiste, przyjdę niebawem”. To pełna tęsknoty obietnica, a nie groźba.

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Zobacz także

  • CSOG
    24.03.2020 16:55
    Sprawdzian z wiary
    Dużo w ostatnim czasie naczytałem się o papierka lakmusowych i innych testach oceniających czy to poziom czy jakość naszej wiary. I tej osobistej i tej społecznej, wspólnotowej. Podchodziłem do nich sceptycznie. Sytuacja zewnętrzna jest jednak bardzo dynamiczna, dużo bardziej dynamiczna od sytuacji wnętrza naszych serc.
    W niemal każdej dziedzinie jest czas pobierania nauki, kształcenia się, kształtowania, budowania. I czas egzaminów, sprawdzianów, testów. Tak jest podczas nauki szkolnej, przy budowach mostów i innych obiektów, przy budowie prototypów maszyn, leczeniu chorych i wielu innych dziedzinach. Na koniec naszych starań i wysiłków rzeczywistość odkrywa swoje karty i mówi „Sprawdzam!”. Obecna rzeczywistość wykłada właśnie swoje karty na stół. I zadaje pytanie: jak się zachowasz w nowej sytuacji? Jaką okaże się teraz, kształtowana dotychczas twoja wiara człowieku?
    W co wierzysz, jak wierzysz. Kogo kochasz, jak kochasz? Komu i co wybaczasz? Do jakiej jesteś zdolny służby? Do jakiego poświęcenia? Do jakiej jesteś zdolny ofiary z siebie? Z czego i na rzecz czego jesteś zdolny zrezygnować? Co możesz ofiarować? To wszystko sprowadza się jednak sumarycznie wciąż do tego pierwszego pytania: W co i jak naprawdę wierzysz, kogo i jak kochasz najbardziej?
    Wokół nas furgoczą odłamki i odpryski pękających skorup pozorów. W powietrzu unoszą się wymieszane z niewidocznym wrogiem fragmenty tynku odpadającego z fasad pobielanych grobów. Tak przekonujemy się, że wróg może być całkowicie niewidoczny dla naszych oczu. A zaczynaliśmy w to delikatnie powątpiewać. Powolutku zaczyna nam umykać ostrzeżenie: „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle.” Jak to, teraz? Kiedy w każdej chwili …
    Tak, właśnie teraz!!!
    To było takie odległe, że niemal niemożliwe. Wiedzieliśmy przecież, że o stan swojej duszy dbają i troszczą się ciężko chorzy, albo żołnierze kierowani na śmiertelną misję. Sami czasami kreśliliśmy na sobie znak krzyża, przystępując do niebezpiecznego dla zdrowia i życia i zadania. Ale wtedy zagrożenie było minimalne. A dziś wróg czyhający na nasze ciało i jego życie wydaje się być tak blisko i ciągle się zbliżać. Może to najlepsze rekolekcje w naszym życiu.
    Za chwilę, może nie być kolejnych chwil. I kolejnych rekolekcji może nie być. A może będą? Nie wiadomo.
    Ten cytat, który przytoczyłem, podobny do wielu innych wzywających do odwagi tym razem określa jednak Kogo naprawdę powinniśmy się bać. I nie jest to raczej wirus. Coś przeoczyliśmy? Zdecydowanie tak.
    Wspominałem niedawno w innym wątku swojego komentarza, że nie jest dobrze zatrzymywać się w pół zdania. Podtrzymuję to i proponuję doczytać dalszą część tej cudownej perykopy: „Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież bez woli Ojca waszego żaden z nich nie spadnie na ziemię. U was zaś policzone są nawet wszystkie włosy na głowie. Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli.”
    P.S. Lekkie rozdrażnienie Pana Redaktora ( którego felietony uwielbiam czytać) wyrażone (w sposób wciąż nie przekraczający dobrego smaku i dobrych manier), na „zwolenników i obrońców” prywatnych objawień … hmmm … też jest rozdrażniony, więc rozumie. Ja bym jednak wrócił do Dobrej Nowiny. I chociaż to okres Wielkiego Postu, chciałoby się dokończyć myśl słowami Alleluja! Pan jest wśród nas! Pomimo że za kilka dni będziemy wspominali jego cierpienie i śmierć. Może łatwiej nam będzie przyłożyć nasze cierpienie do jego cierpienia. Pomimo Wilkioego Czwartku, Piątku i Soboty, przed nami też Niedzielny poranek. Pan jest wśród nas i jesteśmy dla niego ważniejsi niż wiele wróbli.
    doceń 8
  • Louie
    24.03.2020 18:09
    Louie
    Dużo w tym artykule nieprawdy na temat nielubianych przez redaktora grup katolików, tak więc pokrótce:
    -nie "cieszymy się" z nadchodzącej apokalipsy, a jesteśmy spokojni, bo nieważne czy umrzemy czy (jeszcze) przeżyjemy, pozostaniemy ufni w Bogu, że i tak wyjdzie nam to na dobre
    - nie "rzucamy gromów" na ludzi ze środowisk bluźniących prawom boskim (czarne marsze itd), jesteśmy zatroskani, że pomimo wielu szans, jakie mieli na zwrócenie się ku Chrystusowi, wzgardzili Nim i Go wyśmiali, co wobec większego ryzyka śmierci naraża ich na wieczne potępienie, w tym momencie jeśli się radykalnie nie nawrócą, sami sobie fundują tragedię dla swoich dusz
    - nawet nie mam pojęcia skąd to gadanie o "prywatnych objawieniach", chyba w wyobraźni autora

    Proszę już tyle nie kłamać, bo to się aż niemiłe robi.
    doceń 9
  • MPSLU
    24.03.2020 22:08
    Myślimy, że Pan Bóg wybrał nas na chrześcijan i mamy szczęście, a inni mają pecha. My będziemy zbawieni, oni nie. Jezus jest drogą, prawdą, życiem. A Jezus to przykazanie które nam dał: miłowania Boga ponad wszystko i bliźniego jak siebie samego. My to wiemy. Spotykamy się co niedzielę w kościele i słyszymy tę naukę, ale czy tak czynimy? Ja MPSLU uważam, że każda inna droga jest zła, ale nie okazuję tej miłości bliźnim, nawet rodzinie. Zawsze czekałem na ostateczne czasy (nie mówię, że takie nastąpiły ale wszyscy trochę tak czujemy ) żeby pokazać, że kroczę drogą którą jest Jezus i co ? Nawet w tych czasach próby nie staję na wysokości zadania. Są zapewne tacy którzy nie poznali Jezusa (wychowanie, religia, rodzina) którzy bardziej niż ja kroczą tą drogą. Czas mieć odwagę żeby zmienić to w sobie, bo może tego czasu zabraknąć i nie chodzi tylko o epidemię.
  • wietrzyk11
    25.03.2020 22:06
    Gdzie ci Prorocy, prawdziwi tacy? Orły, sokoły, herosy! Gdzie ci Prorocy, na miarę czasu? Gdzie ci święci, GDZIE? Gdzie BASHOBORA, gdzie CADEDDU, gdzie MANJACKAL, gdzie ZIELIŃSKI? Gszie MARIA VADIA, gdzie NICKY GUMBEL? Gdzie ci BOHATEROWIE CHARYZMATYCZNI? Przecież kwarantanna nie jest barierą dla CUDÓW?
    doceń 1
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji