Nowy numer 23/2020 Archiwum

Koronawirus i woda święcona

Kościół nie ma własnego zdania w kwestiach epidemiologicznych. To nie jego działka. Od tego są osoby kompetentne i odpowiedzialne za sprawy sanitarne. Słuchanie ich to wymóg sumienia katolika, i nie tylko katolika.

W przeznaczonym na dzisiejszą niedzielę liście pasterskim arcybiskup szczecińsko-kamieński Andrzej Dzięga nawiązał do czytania mówiącego o znaku wody. Szeroko pisze o jej symbolice, by dalej zwrócić uwagę na wodę święconą. - Posługujemy się nią z wiarą, gdy pragniemy się duchowo oczyścić i umocnić oraz gdy pragniemy wezwać Bożej pomocy, opieki i ochrony w różnych sytuacjach naszego życia, szczególnie w trudnościach i doświadczeniach. Kusiciel doskonale wie, jak cierpliwie osłabiać tę naszą bliskość i jedność z Panem. Zaczyna nieraz od drobnych spraw. Trzeba mu powtarzać: idź precz, szatanie. Szatan jest bezradny wobec takiego wyrazistego i jednoznacznego człowieczego świadectwa wiary. On się tego wręcz panicznie boi. Nie bez podstawy mówi się, że ktoś się czegoś boi jak diabeł święconej wody. To dlatego w domach katolickich przechowywana jest i używana z wiarą woda, poświęcona przez kapłana i przekazana do użytku wiernych. Dlatego woda święcona pozostaje do dyspozycji wiernych także w kropielnicach przy wejściu do świątyń. Duszpasterze dbają, by była zawsze świeża i odnawiana przynajmniej raz w tygodniu. W razie potrzeby woda w kropielnicach jest wymieniana dosłownie każdego dnia. Nie lękajcie się sięgać z wiarą po wodę święconą. Nie lękajcie się świątyni. Nie lękajcie się Kościoła. Otwórzcie na nowo Chrystusowi drzwi Waszych serc i myśli, Waszych wyborów i czynów.

Dalej arcybiskup pisze, że "jest to dobry czas, aby przed Panem Bogiem w pokorze uklęknąć, zachwycić się NIM i adorować. Nie lękaj się, Siostro i Bracie, jeśli tylko możesz, przyjmować Świętej Komunii na kolanach i do ust. Ta postawa dojrzewała przecież w Kościele świętym poprzez wieki, jako najdoskonalsza forma przyjmowania Pana. Warto ją zachować i z pietyzmem pielęgnować, podobnie jak z pietyzmem podchodzą do świętych czynności eucharystycznych kapłani - szafarze Świętej Komunii".

Wytłuszczone fragmenty wzbudziły krytykę. Nie byłoby jej, a przynajmniej nie byłaby ona tak gwałtowna, gdyby te same słowa padły poza kontekstem ogłoszonego w Polsce stanu zagrożenia epidemicznego. Mam nadzieję, że właśnie taka była intencja abp. Dzięgi - ogólna, abstrahująca od aktualnej sytuacji. Że to było wezwanie skierowane do mizofobów, którzy generalnie i z olbrzymią, wręcz patologiczną przesadą obawiają się zarazków.

Źle się jednak stało, że słowa te padły w aktualnym kontekście. Opublikowanie ich w dniu wczorajszym można odczytać jako namawianie do lekceważenia zaostrzonych obecnie norm sanitarnych. Bo przecież konsekracja to nie sterylizacja. Ani dezynfekcja. Ciało Pańskie po Przeistoczeniu, a także woda po poświęceniu, zachowują swe właściwości fizyczne, chemiczne i biologiczne. Ponadto sytuację mamy nadzwyczajną i dziś bardziej niż kiedykolwiek Kościół powinien podkreślać, że podporządkowanie się słusznym prawom czy sugestiom władz państwowych jest obowiązkiem sumienia każdego katolika. Kościół nie ma własnego zdania w kwestiach epidemiologicznych. To nie jego działka. Od tego są osoby kompetentne i odpowiedzialne za sprawy sanitarne. A one akcentują dziś potrzebę daleko posuniętej ostrożności. Jej niezachowywanie to naruszenie V przykazania Bożego: "Nie zabijaj". Obowiązuje ono zresztą nie tylko wierzących, ale wszystkich cieszących się używaniem rozumu.

W dzisiejszym irracjonalnym świecie Kościół jest jedną z niewielu ostoi racjonalności. Szkoda każdego gestu, który zdaje się kwestionować uznanie Kościoła dla rozumu jako daru danego ludziom przez Boga.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jarosław Dudała

Redaktor serwisu internetowego gosc.pl

Dziennikarz, z wykształcenia prawnik, były korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej w Katowicach. Współpracował m.in. z Radiem Watykańskim i Telewizją Polską. Od roku 2006 r. pracuje w „Gościu Niedzielnym”. Jego obszar specjalizacji to problemy z pogranicza prawa i bioetyki. Autor reportaży o doświadczeniach religijnych.

Kontakt:
jaroslaw.dudala@gosc.pl
Więcej artykułów Jarosława Dudały

 

Zobacz także

  • CSOG
    16.03.2020 10:52
    Egipska plaga.
    Pytanie czy zechcemy potraktować atakującego wirusa jak plagę egipską nie jest wcale tak bardzo nie na miejscu. Powiadają, że dobrze zadane pytanie często jest ważniejsze od wielu mądrych odpowiedzi. Zatem pytam: Jest ten wirus zesłaną karą za zatwardziałość trwania przez nas w grzechach? Czy ocaleją tylko sprawiedliwi, którzy oznaczyli progi i odrzwia swoich domów i zamknęli się wewnątrz? Czy uratuje nas święcona woda? I co ludowi powiemy gdyby nie pomogła? Był też i inny sposób ocalenia. Na pustyni, gdzie siały pomór jadowite węże, wystarczyło spojrzenie w górę. Może dziś trzeba nam spojrzeć na krzyż? Zanurzyć i obmyć serce w szczerej modlitwie, osobistej rozmowie i relacji z ojcem?
  • Adavila
    16.03.2020 12:07
    Obecnie - pewnie najlepiej na sposób duchowy. Byle nie na rękę. bardzo polecam filmik https://www.youtube.com/watch?v=XTLX14fc7uA
    doceń 0
  • ptyś
    16.03.2020 13:03
    Woda święcona może być „zaprawiona” środkami dezyfekującymi, które niwelują zagrożenie i nie pozbawiają błogosławieństwa, których woda ta jest nośnikiem. Komunia rozdawana przez kapłana zdyzenfekowanymi dłońmi do ust wiernym jest najbardziej higienicznym sposobem czynienia tego. W przypadku zetknięcia z językiem lub wargami komunikującego (rzadkim!) kapłan może powtórnie dokonać dezynfekcji i kontynuować . Jeśli jest Komunia rozdawana pobożnie klęczący wiernym to kapłan z łatwością „wyceluje” tak, by uniknąć kontaktu. Udzielanie „na rękę”, która otwierała drzwi kościoła, wrzucała na tacę pieniądze, ocierała łzę lub nos itp itd, to zaprzeczenie wszelkiej higienie. PEŁNE POPARCIE DLA ARCYBISKUPA DZIĘGI!! DZIĘGA NA PRZEWODNICZĄCEGO KEP!!!
    doceń 12
  • Erich
    16.03.2020 20:25
    Jeżeli nawet GN odważa się tak mocno skrytykować biskupa polskiego Kościoła, to znaczy, że chyba nie jest dobrze z intelektualnym poziomem polskiego duchowieństwa... A może wytknięcie takich naprawdę niebezpiecznych społecznie wypowiedzi biskupa powinno być dla nas wszystkich nauką - nasi pasterze bardzo lubią wypowiadać się o wszystkim. Ale nie na wszystkim się niestety znają. Jak widać, efekty bywają czasem nie tylko żałosne, ale wręcz niebezpieczne. Akurat kwestie epidemiologiczne bardzo łatwo zweryfikować. Trudniej - wypowiedzi dotyczące życia społecznego, gospodarczego, rodzinnego.
    doceń 8
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji