Nowy numer 2/2021 Archiwum

Takie tam sobie lekcje

Czy plastyka i muzyka to lekcje, które można lekceważyć w szkole? Czym może skutkować pobłażliwe i nie do końca poważne traktowanie tych przedmiotów?

Po jednej godzinie plastyki i muzyki w szkole podstawowej (w klasach od IV do VIII) tygodniowo to dla jednych dużo, a dla innych zbyt mało. Dla tych pierwszych najczęściej przytaczanym argumentem jest stwierdzenie, że są ważniejsze przedmioty, których warto się uczyć. Jakie? Matematyka, języki nowożytne, historia, biologia, chemia, informatyka i inne są w hierarchii przedmiotów szkolnych zawsze ważniejsze, inaczej traktowane przez uczniów, nauczycieli i rodziców. A co z plastyką i muzyką?

Dlaczego są ważne?

Nauka muzyki i twórczość plastyczna są bardzo istotne w rozwoju dzieci już od najmłodszych lat. Każdy rodzaj aktywności twórczej (muzykowanie, taniec, tworzenie, malowanie, rysowanie, itd.) aktywuje inny obszar sieci neuronowych w korze mózgu. Wiele publikacji naukowych wykazuje, że gra na instrumentach, śpiew, taniec i słuchanie muzyki usprawnia procesy związane z koncentracją i umiejętnością podejmowania decyzji. Wpływa na rozwój społeczny, emocjonalny i poznawczy. Koordynuje ruch ze słuchem i wzrokiem. Plastyka natomiast rozwija poczucie estetyki, wyobraźnię abstrakcyjną, wyczucie proporcji. Usprawnia motorykę i integrację sensoryczną. Dzieci dzięki rysowaniu, malowaniu czy rzeźbieniu, podobnie jak w przypadku muzykowania, mogą odnajdywać sposób na wyciszenie, zrelaksowanie. Niezależnie od umiejętności czy zdolności czerpią satysfakcję z wykonywania takich czynności. Dzieje się tak, kiedy mają w ramach konkretnego tematu swobodę działania. Może się ona przejawiać wyborem narzędzi, obiektu do wykonania czy w przypadku muzyki – w wyborze instrumentu lub utworu, którego chcą się nauczyć grać lub śpiewać.

Fenomen nauki poprzez sztukę zauważył już Leonard Bernstein. Ten genialny kompozytor (m.in. autor musicalu „West Side Story”) i dyrygent był także doskonałym pedagogiem, naukowcem i społecznikiem. Dzięki jego inicjatywie przeprowadzono pewien rodzaj eksperymentu. Do jednej ze szkół, do której chodziła zaniedbana edukacyjnie i wychowawczo młodzież, wprowadzono metodę artful learning (nauka przez sztukę), której Bernstein był autorem. Dzięki niej oprócz zwykłych przedmiotów szkolnych dzieci mogły doświadczać sztuki i samodzielnie ją tworzyć. W efekcie eksperymentu szkoła z placówki o marnej reputacji w ciągu 5 lat znacznie podniosła poziom, a wyniki uczniów w nauce i zachowanie zdecydowanie się poprawiły. O znaczeniu i roli nauczania sztuki w szkołach pisał też polski neurobiolog, profesor nauk przyrodniczych, psychofarmakolog i biochemik Jerzy Vetulani (m.in. w książce pt. „Bez ograniczeń. Jak rządzi nami mózg”).

Nawet jeśli dziecko nie ma wybitnych zdolności artystycznych, nauka muzyki czy plastyki może wpływać na lepsze umiejętności poznawcze w nauce innych przedmiotów. Warto o tym pamiętać, zanim z pobłażaniem podziwiać będziemy nieco nieudolny rysunek czy zaśpiewaną niezbyt czysto lub z trudem zagraną na plastikowym flecie piosenkę. Nawet mało spektakularny efekt może okazać się istotny dla dostrzegania, kojarzenia i pojmowania rzeczywistości kiedyś, w przyszłości naszych dzieci. Aby tak się stało, warto inaczej spojrzeć na te przedmioty i zmienić do nich podejście.

Niełatwe zadanie

Nauka plastyki i muzyki w szkole wcale nie jest prosta. W licznych klasach trudno o indywidualne podejście do ucznia, często brakuje też materiałów plastycznych czy instrumentów muzycznych. Zazwyczaj na początku roku szkolnego rodzice dostają dość długą listę przyborów, które należy zakupić i które są potem wykorzystywane na lekcjach. Do tego dochodzi wypełnienie etatów nauczycielom tych przedmiotów. W obecnym systemie w przeciętnej wielkości szkole podstawowej rzadko się zdarza, aby nauczyciel plastyki czy muzyki z nauczania swojego przedmiotu miał pełny etat. W związku z tym w wielu szkołach jest jeden nauczyciel i od plastyki, i od muzyki. Zdarza się też, że przedmiotów tych uczą nauczyciele z innym wykształceniem, którzy plastyką lub muzyką dopełniają etat. To, niestety, dość często wpływa na jakość nauki tych przedmiotów. Wiadomo, że dzieci najchętniej uczą się od nauczycieli, którzy potrafią z pasją dzielić się z uczniami swoją wiedzą i umiejętnościami. Trudno, aby wykształcony i praktykujący nauczyciel muzyki był równie dobry w nauczaniu plastyki i odwrotnie. Choć wyjątki oczywiście się zdarzają.

Szkoły z reguły nie mają też pieniędzy, aby prowadzić lekcje wyjazdowe. A szkoda, bo jest dość szeroka oferta takich zajęć na rynku. Lekcje muzyki w filharmonii, doświadczenie żywej gry na instrumentach, ich brzmienie podczas prawdziwego koncertu dzieciom bardziej zapadnie w pamięć niż teoretyczny opis. Wizyta w warsztacie ceramika czy w galerii sztuki potrafi zainspirować i zachwycić na całe życie. Nie wszyscy jednak mają do takich atrakcji dostęp, a przepełniony grafik planu lekcji nie ułatwia poszerzania horyzontów. Powoduje, że trudno znaleźć czas na rozwijanie swoich pasji nawet poza szkołą.

Wykorzystać to, co umiem

Choć w świadomości rodziców, uczniów, a nierzadko też nauczycieli, plastyka i muzyka to przedmioty mniej ważne, w praktyce takie myślenie pozbawia dzieci nauki bardzo praktycznych rzeczy. Może w przypadku muzyki są one mniej widoczne, bo dotykają głównie czynników rozwojowych. Dotyczą ukształtowania u dzieci estetyki muzycznej, a poszerzenie horyzontów przez poznawanie różnych gatunków i nurtów w muzyce wpływa potem na ich gust muzyczny. Owocuje poszukiwaniem nowych nieznanych brzmień, zamiast zatrzymania się w miejscu i słuchania tylko tego, co serwują media. Gra na instrumentach natomiast, nawet jeśli nie jest na poziomie akademickim, w codziennym życiu może być źródłem radości z muzykowania indywidualnego czy zespołowego w różnych sytuacjach życiowych.

Plastyka natomiast ma wiele zastosowań praktycznych. Już podczas nauki w szkole podstawowej odpowiednio rozwinięta wyobraźnia rysowania w trójwymiarze okazuje się pomocna na trygonometrii. Kierunki w sztuce przenikają się z epokami w literaturze i historii. W życiu codziennym świadomość perspektywy, kompozycji, współgrania kolorów czy wyczucie przestrzeni są bardzo pomocne przy wyborze mieszkania czy budowie domu. Nie mówiąc już o urządzaniu wnętrz czy malowaniu ścian. W podręcznikach znaleźć można takie perełki, jak lekcja odpowiedniego kadrowania zdjęć czy kręcenia filmów. Rzecz bardzo praktyczna i na czasie dla naszych dzieci, które aparat fotograficzny i kamerę mają w swoich telefonach komórkowych.

Poza czystą praktyką warto zauważyć, że na tych „mało ważnych” przedmiotach dzieci powinny poznać podstawowe kierunki w sztuce i ich twórców. Bo potem zastanawianie się, co jaką muzykę słychać w Pendolino albo kim był Leonardo da Vinci jest trochę, jak by powiedziały nasze dzieci, „obciachowe”. Choć nie wszyscy muszą interesować się sztuką albo być jej koneserami, warto wykorzystać te lekcje, aby poszerzyć dzieciom horyzonty, dać możliwość ekspresji i stworzenia czegoś dla samej satysfakcji i próby swoich sił. To bardzo rozwijająca i relaksująca nauka. Nie wiadomo, kiedy w dorosłym życiu się przyda.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Anna Leszczyńska-Rożek

Redaktorka działu „4 strony kobiety"

Absolwentka muzykologii na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Współzałożycielka Stowarzyszenia Śląska Kawiarnia Naukowa, w którym koordynowała projekty „Cztery żywioły" (cykl zajęć dla dzieci w gorszej sytuacji materialno-rodzinnej), wystawę fotografii naukowej „Mikro-Makro. Skale wszechświata" i cykliczne spotkania Śląskiej Kawiarni Naukowej w Katowicach. Autorka tekstów w miesięczniku „Mały Gość Niedzielny". Od 2018 r. w „Gościu Niedzielnym" prowadzi dział Cztery Strony Kobiety. Mama bliźniąt i żona Tomasza. Gra na skrzypcach w zespole Dobre Ludzie. Żegluje, eksperymentuje w kuchni, a od czasu do czasu wyrusza do dalekich krajów (m.in. Uganda, Islandia i Indie), by poznawać nowych ludzi, smaki, zapachy i miejsca.

Kontakt:
Więcej artykułów Anny Leszczyńskiej-Rożek

Zobacz także