Nowy numer 23/2020 Archiwum

Młodość w objęciach smartfona

Lubią sobie posiedzieć na Instagramie. Godzinkę, dwie, ewentualnie siedem... Przyjaciele? Na Facebooku mają ich setki. Nieskoncentrowani, samotni... a może kreatywni i wielozadaniowi? Jacy są młodzi cyfrowi?

Wytatuowana dziewczyna prezentuje na YouTubie przepis na jabłecznik – oczywiście fit. Opowiada o ekologicznych składnikach, wreszcie bierze do jednej ręki foremkę, a do drugiej – smartfona. „Na tę ilość składników wystarczy forma długa na dwa iPhone’y, głęboka na pół”. Dziwne? Śmieszne? Nie dla dzisiejszych nastolatków, dla których telefon jest przedłużeniem ręki. Licealiści niczym bajki o żelaznym wilku słuchają opowieści o wybieraniu się na przystanek, żeby sprawdzić rozkład jazdy autobusu. W ich codzienności technologia obecna jest nieustannie – życie realne przenika się z wirtualnym, ich świat zamknięty jest w pudełeczku, wyciąganym z kieszeni kilkadziesiąt razy dziennie. „Widziałem dzisiaj kolesia w kawiarni. Bez telefonu. Bez laptopa. Siedział, gapił się w okno i pił kawę. Psychopata” – żartują na Facebooku. Czy rzeczywiście żartują?

– Smartfony są skonstruowane tak, żeby nas od siebie uzależniać – tłumaczy prof. Monika Przybysz, teolog i medioznawca z UKSW. – Duże znaczenie ma kolorystyka: wszystkie dymki powiadomień z portali społecznościowych mają kolor czerwony, który nasz mózg dostrzega 3–4 razy szybciej niż inne barwy. Dodatkowo samo pojawianie się powiadomień zachęca nas do reakcji. Wcześniej, aby odczytać e-maila, człowiek musiał sam wejść na skrzynkę. Teraz co chwilę widzimy, że ktoś do nas napisał, a wrodzona ciekawość sprawia, że chcemy natychmiast dowiedzieć się, co się dzieje.

Samo sprawdzenie wiadomości to jednak dopiero początek. – Mózg ludzki jest tak skonstruowany, żeby kończyć proces. A w internecie ciągnąca się w nieskończoność oś czasu, nieustannie zapychana newsami, sprawia, że trudno nam się od niego oderwać – wyjaśnia prof. Przybysz i dodaje, że według obliczeń naukowców średnio każdego dnia przesuwamy na ekranach aż 87 metrów!

Telefon we dnie, telefon w nocy

W grudniu 2019 roku Fundacja „Dbam o Mój ­Z@sięg” i Uniwersytet Gdański przedstawiły raport z badania „Młodzi cyfrowi”, w którym na pytania o stosunek do nowych technologii odpowiedziało ponad 50 tys. uczniów w wieku 12–19 lat. Wyniki nie napawają optymizmem: co dziesiąty badany deklaruje, że korzysta z telefonu prawie cały czas, połowa nastolatków twierdzi, że sięga po swój smartfon w nocy. Prawie 40 proc. badanych spełnia kryteria uzależnienia od telefonu.

Ciągłe bycie online nie pozostaje bez wpływu na kondycję psychiczną młodzieży. Co piąty nastolatek przyznał, że ocenia swoje życie jako niezbyt szczęśliwe lub nieszczęśliwe. 12,2 proc. uczniów w dniu badania stwierdziło, że czuje się źle, bardzo źle lub okropnie. Jedynym jasnym punktem w ich życiu jest… ekran smartfona.

Potwierdzają to obserwacje dr Ksymeny Urbanek, psychiatry dzieci i młodzieży. Do jej gabinetu trafiają nastolatkowie z trudnościami psychicznymi, z których wiele ma swoje źródło w świecie wirtualnym. – Młodzież w sieci czuje się anonimowa, co sprzyja agresji, nadużyciom. Z jednej strony pozwalają sobie na więcej, bo czują się bezkarni, z drugiej często sami stają się ofiarami krzywdzenia w sieci. A badania wykazują, że cyberprzemoc jest jednym z częstszych czynników stojących u źródeł depresji nastolatków.

Na złe samopoczucie młodych ludzi wpływa także niedobór snu. – Jakiś czas temu trafiło do mnie kilku rodziców skarżących się na bezsenność swoich nastoletnich dzieci – mówi dr Urbanek. – Opowiadali, że dzieci zasypiają grubo po północy, a rano są nieprzytomne. Pytali, czy nie trzeba tego uregulować lekami. Zastanawiałam się nad przyczyną tego zjawiska, aż jedna z pacjentek powiedziała mi: „Przecież po 21.00 na portalach społecznościowych dopiero zaczyna się życie!”.

„Dużo” nie znaczy „dobrze”

Konsekwencje życia na pograniczu światów realnego i wirtualnego nie dotyczą jednak tylko okresu dojrzewania. Wzorce nabyte w młodości towarzyszą nam przecież przez całe życie.

– Młodzi nie potrafią skoncentrować się na zadaniu – zauważa prof. Przybysz. – Dzisiejsi studenci mają trudność z przeczytaniem tekstu dłuższego niż strona, a i tak najlepiej, jeśli podzielony będzie na krótkie akapity. Jak nikt wcześniej są wielozadaniowi, potrafią wykonywać kilka rzeczy jednocześnie, ale nad żadną nie potrafią skupić się na dłużej.

„Kiedyś szło się do kogoś, żeby zadzwonić. Dzisiaj dzwoni się, żeby móc przyjść” – krążyło w sieci gorzkie zdanie anonimowego autora. Minęło parę lat i okazało się, że i ono jest nieaktualne…

– Kiedy pytam nastolatków o przyjaciół, często opowiadają o osobach znanych z Facebooka, których nigdy nie widzieli na żywo. I zupełnie nie zdają sobie sprawy z tego, że to nie są prawdziwe więzi… – opowiada dr Urbanek. – Uciekają w to często młodzi z obniżoną samooceną, którzy nie potrafią zbudować relacji w realnym świecie. Internet wydaje się im bezpieczny: można w każdej chwili zakończyć połączenie, można nie odpisać, urwać kontakt. Z tego powodu w przyszłości będzie im bardzo trudno zbudować trwałe związki.

Rozmówcy podkreślają jednak, żeby nie wylewać dziecka z kąpielą – funkcjonowanie w wirtualnej rzeczywistości ma też swoje plusy. Profesor Przybysz wskazuje na ogromną kreatywność swoich studentów i umiejętność wykorzystania mediów społecznościowych do różnych akcji i działań. Doktor Urbanek przypomina, że nigdy dotąd młodzi nie mieli takich możliwości edukacyjnych – mogą utrzymywać bezpośredni kontakt z ludźmi z całego świata, uczyć się szacunku i otwartości.

Cyfrowy detoks

W Szwecji świątecznym prezentem roku 2019 było… pudełko z przegródkami, do których członkowie rodziny mogą włożyć telefon i spędzić czas razem, nie gapiąc się w ekran. Potrzebę bycia poza zasięgiem widać też w raporcie „Młodzi cyfrowi”, w którym ponad 60 proc. uczniów deklaruje, że życie w internecie nie jest dla nich tak ważne jak życie w realu, a trzy czwarte, że czas bez mediów cyfrowych byłby korzystny dla nich samych i ich rodzin.

Obserwacje te potwierdza Marcin Kręgiel, psycholog w X LO w Katowicach. Z prowadzonym przez siebie szkolnym Kołem Psychologii Społecznej dwukrotnie przeprowadził eksperyment, w czasie którego chętni uczniowie mieli na jeden dzień zostawić swój telefon w depozycie. Młodzi badacze rozdali swoim kolegom proste narzędzie monitorujące ich stan psychiczny w ciągu dnia. Okazało się, że nastolatkowie nie skarżyli się na wzmożone napięcie, nie doświadczali lęku ani nie czuli się bardziej zdenerwowani niż zazwyczaj. Tylko pojedynczy uczniowie odbierali swój telefon przed zakończeniem eksperymentu. – Młodzi chcą mieć czas, kiedy są offline. W dniu eksperymentu koncentrowali się na byciu ze sobą, grali w planszówki, rozmawiali – opowiada Kręgiel. Psycholog zaznacza jednak, że dzisiejsi nastolatkowie otrzymali smartfona stosunkowo późno – około 10. roku życia, wcześniej ich dostęp do nowoczesnych technologii był ograniczany.

Większa trudność czeka współczesne dzieci, już dziś nazywane przez socjologów pokoleniem Alpha. Urodzeni po 2010 roku, swojego pierwszego smartfona dostawały, często jeszcze siedząc w wózku, a elektroniczna niania rozwiązywała problemy z marudzeniem czy nudą.

– Dzieci, którym rodzice nie ograniczą dostępu do smartfona, są w grupie wysokiego ryzyka uzależnień – podkreśla Marcin Kręgiel. – To zasada dotycząca wszystkich nałogów: im wcześniej się zacznie, tym głębiej się w to wpada. W przypadku alkoholu specjaliści podają regułę: jeśli dzieciak zaczyna pić przed skończeniem 15 lat, to trzykrotnie częściej jako dorosły ma szanse na zostanie alkoholikiem. Najwięcej połączeń nerwowych w mózgu tworzy się w pierwszych latach życia. Jeśli te połączenia będą budowane w oparciu o ekran dotykowy, a nie relacje z drugim człowiekiem, to trudno będzie to potem odwrócić. Psychologowie apelują, żeby dzieci przed trzecimi urodzinami nie miały kontaktu z żadnymi ekranami.

Niestety, dorośli często nie ułatwiają dzieciom sprawy. Kilka dni temu na Twitterze pojawił się wpis matki: „Szukam kolonii sportowych dla 8-latka. Znalazłam jedną ofertę, ale tam w programie była… gra w FIFA na PSP” (przenośna konsola do gier). Może więc zamiast załamywać ręce nad zagrożeniami płynącymi z dorastania w cyfrowym świecie, lepiej nauczyć dzieci żyć także poza nim?•

„Każde pokolenie ma własny czas”

Tak śpiewał zespół Kombii, a socjologowie dwoją się i troją, aby te pokolenia nazwać i opisać. I tak baby boomers to ludzie urodzeni w latach 1946–1964, w czasie powojennego wyżu demograficznego. Po nich nadeszło pokolenie X – osób urodzonych od lat 60. do początków lat 80. Litera X w nazwie ma oznaczać niepewność, niewiadomą, zagubienie w chaosie współczesności. Kolejnej generacji przypisywano literkę Y, ale bardziej powszechne stało się określenie „millennialsi”. To ludzie urodzeni w latach 1980–2000, czyli w epoce, kiedy nowinki technologiczne stały się codziennością. Ludzie urodzeni na początku XXI wieku nie mogą narzekać na brak określeń swojego pokolenia: jako następców „iksów” i „igreków” nazwano ich pokoleniem Z, ale nazywani są też generacją @, iGen (od iPada, czyli urządzenia, które jest ich nieodłącznym towarzyszem), pokoleniem smart, postmillennialsami czy generacją C, za angielskimi słowami connect, communicate, change, czyli łącz, komunikuj, zmieniaj.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama