GN 22/2020 Archiwum

Śmierć, duchy i koronawirus

Koronawirus przejdzie. Długotrwałe skutki jednak będzie miało to, jakie postawy i przekonania wywoła on w ludziach.

Bardziej niż epidemii koronawirusa, powinniśmy się bać epidemii strachu. […] Czy zbiorowa panika, którą dziś widzimy, nie ukazuje nam naszego zaburzonego stosunku do rzeczywistości śmierci? Czy nie jest objawem niepokoju spowodowanego odejściem od Boga? Chcemy ukryć, że jesteśmy śmiertelni […]. Dysponując coraz bardziej wyrafinowaną i skuteczną techniką, chcemy panować nad wszystkim i udawać, że jesteśmy panami życia” – to słowa francuskiego biskupa Pascala Rolanda. Oczywiście nie chodzi o to, by nie widzieć zagrożeń, by z nimi nie walczyć, by nie dbać o zdrowie swoje i innych. Jednak irracjonalny lęk, jakiemu wielu ulega, świadczy, że jest coś nie tak. Zgadzam się z bp. Rolandem, że mamy tu do czynienia m.in. ze spychanym do podświadomości lękiem przed śmiercią. Bo jeśli w praktyce żyjemy tak, jakby Boga nie było, a wszystkie nasze pragnienia są zawężone do życia doczesnego, to bardzo łatwo wywołać w nas panikę. W tej sytuacji niewątpliwie oddziaływają na nas różne duchy. Ignacy Loyola w swoich regułach o rozeznawaniu duchów zauważa, że jeśli idziemy ku złemu, to duch dobry stara się nas zawrócić z tej drogi, a duch zły, na odwrót, podtrzymuje nas w marszu ku przepaści. Jeśli natomiast postępujemy od dobrego do lepszego, to duch dobry umacnia nas w takim postępowaniu, dając odczuć spokój i radość, duch zły natomiast wzbudza niepokój i wątpliwości. Koronawirus sam w sobie nie jest ani grzechem, ani cnotą, ale jego pojawienie się wywołuje różne reakcje, a te mogą prowadzić do dobra lub zła. Co robi w tej sytuacji duch dobry? Pomaga nam trzymać się zdrowego rozsądku i umacniać wiarę w Boga. A co robi duch zły? Podsuwa katastroficzne obrazy, byśmy się bali, a zarazem szepcze, że Bóg do niczego nie jest przydatny i nam nie pomoże. Ponadto duch zły podpowiada niektórym, jak wykorzystać lęk przed koronawirusem, by manipulować ludźmi dla osiągnięcia swych celów. Koronawirus przejdzie. Długotrwałe skutki jednak będzie miało to, jakie postawy i przekonania wywoła on w ludziach. Na przykład jak będą postrzegane kościoły tam, gdzie jako pierwsze – przy otwartych barach i restauracjach – zostały zamknięte? Czy oprócz powtarzania, że trzeba słuchać władz cywilnych, pasterze pokażą, że mają żywe słowo na ten czas? Czy w takich Włoszech 40 dni będzie się już kojarzyło bardziej z kwarantanną niż z Wielkim Postem, a Msza św. – z zagrożeniem epidemiologicznym? •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..
  • CSOG
    13.03.2020 12:25
    Zburzona Świątynia.
    Jedna tylko zburzona świątynia zmieniła i kształt i w zasadzie dogmat religijny. Co się stanie kiedy czasowo zamkniętych zostanie wiele świątyń, podobnie jak wiele szkół, przedszkoli i miejsc kultury? Czy czeka nas apokalipsa analfabetyzmu? Czy z powodu czasowego zamknięcia oper, teatrów i kin, nieunikniona jest kulturowa degradacja podobna wywołanej rewolucją seksualną? Przyszłość odpowie na te pytania.
    Jak wiele racji miał Norwid konstruując myśl, że przyszłość ocala to co jej niezbędne. Podobnie zdaje się działać Bóg. Ocala to co jest niezbędne. Potrafi ocalić to co chce i robi to. O tym jest historia Noego i jego Arki.
    Nie wiem, jaka jest wiara wyznawców Judaizmu. Czy dla nich wraz ze zburzeniem świątyni Bóg przestał być jak sam o sobie powiedział Ja Jestem. Czy tylko wraz ze zburzeniem świątyni stracili z Nim kontakt, dostęp do Niego, i możliwość składnia ofiar? Czy my wraz z utratą dostępu do świątyni stracimy kontakt i dostęp do Boga i kontakt z Nim? To chyba będzie zależało w równej mierze od nas i od samego Boga. Może nawet od Boga więcej.
    Jedno jest pewne i niezaprzeczalne, Jezus pragnął i oczekiwał od nas, tak jak nam to polecił abyśmy się gromadzili i jednoczyli jako jedno ciało. Tak wiele razy powtarzano mi w kościele, że kościół nie jest budynkiem, jest eklezją, spotkaniem wspólnoty. Co ma dziś katolik myśleć o tym nauczaniu? Jak je rozumieć? Czy mamy pozwolić i zgodzić się na to, aby ktoś lub coś pozbawiając nas świątyni pozbawił nas w ten sposób możliwości wspólnotowego łączenia się w Ciele Jezusa?
    Mamy prawo mieć różne poglądy. Ważniejsze abyśmy mieli tą samą wiarę, a tą zdaje się mamy jedną, podobnie jak jednego mamy Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa.
    Chrońmy się przed wirusem. Nie bójmy się choroby i śmierci. Nie bójmy się też, że ktoś pozbawiając nas czasowo dostępu do świątyni trwale pozbawi nas Boga. Może uda się przez czas kwarantanny umocnić naszą wiarę i przechować Boga w naszych sercach. Troszczmy się o naszą wiarę i jej przyszłość dla nas i dla naszych potomnych, to cenne. Nie martwmy się za Boga o przyszłość. Bóg ocali to co niezbędne.
    Nie podpieram się autorytetem moich personaliów. Wierzę, że Bóg nie ma względu na osobę.
    A jeśli pomyślałem lub napisałem coś złego, proszę wykazać co było kłamliwego lub złego.

    doceń 2
  • Abdiel
    13.03.2020 12:34
    Wszyscy w jakimś stopniu zgrzeszyliśmy i zapomnieliśmy, że od Boga zależy nasze życie. Epidemia w czasie Wielkiego Postu - czyżby przypadek? Jak mówił ojciec Badeni seksualne wykorzystywanie dzieci i aborcja na skalę przemysłową szczególnie budzi gniew Boga. Módlmy się nieustannie do naszych świętych i błogosławionych. Może Pan Bóg się zlituje i skróci epidemię tak, jak w czasach króla Dawida.
    doceń 12
  • Anonim (konto usunięte)
    13.03.2020 12:51
    Czasami odnoszę wrażenie, że wielu z nas żyje w jakiejś alternatywnej rzeczywistości. Bo tak łatwo rozpisuje się o (cudzym) strachu i (cudzej) wierze.
    Dla mnie przykładem roztropności jest dziś Papież Franciszek i Jego postawa wobec tego zagrożenia.
    Wracając do strachów - prosty dylemat, który ma wielu z nas, katolików - iść do kościoła, czy nie iść ale zostać i nie narażać starszych (rodziców, dziadków).
    Nie chciałby być w skórze kogoś, kto przez brak roztropności zabije kogoś ze swoich najbliższych. Bo wbrew pozorom ten często wyśmiewany dziś strach ma oblicze troski o słabszych.
    doceń 11
  • Shymon
    14.03.2020 12:41
    Mamy wspaniały Wielki Post. "Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz". Miłosierdzie Boga jest wielkie i trzeba dziękować, że daje tak czytelne znaki. "Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię".
    doceń 1
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama