GN 22/2020 Archiwum

Czy Komunia jest na rękę

Kto z czystą duszą przystępuje do stołu Pańskiego zgodnie z przepisami Kościoła, zawsze dostępuje łaski. Bo godne przyjęcie Ciała Pańskiego nie zależy od dłoni czy języka, lecz od serca.

W związku z zagrożeniem epidemią koronawirusa abp Stanisław Gądecki wydał 28 lutego komunikat, w którym zachęcił duchowieństwo i wiernych do wzmożonej ostrożności.

„Ponieważ istnieje wiele dróg przenoszenia się tego wirusa – a komunikacja między ludźmi jest dzisiaj bardzo intensywna – trzeba, aby księża biskupi w swoich diecezjach, w ośrodkach, w których pojawiłoby się takie zagrożenie, przekazali wiernym informację o możliwości przyjmowania na ten czas Komunii Świętej duchowej lub na rękę” – zalecił przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.

To nie modernizm

Sugestia przyjmowania Komunii św. na rękę wzbudziła u niektórych wiernych oburzenie. Pojawiły się głosy, że to objaw niewiary, profanacja, a nawet satanizm. W sieci zaczęły krążyć grafiki przedstawiające Chrystusa leżącego we krwi na posadzce kościoła i deptanego nogami przyjmujących Komunię św. na rękę.

Jakkolwiek reakcje takie są wyrazem zatroskania o szacunek dla Ciała Pańskiego, to jednocześnie wskazują na nieznajomość faktów bądź na brak szacunku dla postanowień Kościoła. Fakty są bowiem takie, że Kościół aktualnie zezwala na przyjmowanie Komunii na rękę, a zatem katolik wybierając tę formę, w żadnym razie nie popełnia grzechu. Warto też wiedzieć, że nie jest to żaden „modernizm”. Przyjmowanie Ciała Pańskiego na rękę było normalną praktyką w Kościele aż do IX wieku. Jednym z najcenniejszych jej świadectw jest nauczanie św. Cyryla Jerozolimskiego, doktora Kościoła. Ten żyjący w IV wieku biskup Jerozolimy pozostawił pięć tzw. katechez mistagogicznych. Zawarte w nich nauki, przeznaczone dla neofitów, są świadectwem głębokiej wiary w realną obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. Zawierają też konkretne instrukcje dotyczące przyjmowania Komunii Świętej. „Przystępując do ołtarza, nie wyciągaj gładko ręki i nie rozłączaj palców. Podstaw lewą dłoń pod prawą niby tron, gdyż masz przyjąć Króla. Do wklęsłej dłoni przyjmij Ciało Chrystusa i powiedz »Amen«. Uświęć też ostrożnie oczy swoje przez zetknięcie ich ze świętym Ciałem, bacząc, byś zeń nic nie uronił. (...) Następnie zatrzymaj się na modlitwie, dziękując Bogu za to, że tak wielkimi zaszczycił cię tajemnicami” – uczył wiernych.

Dłoń nad złoto

Wyciągnięte dłonie, nałożone jedna na drugą, tworzą Jezusowi tron – tak, wzorem Cyryla, przez wieki rozumiano gest poprzedzający spożycie Ciała Pańskiego. Nie inaczej rozumie się go dziś – bo właśnie w taki sposób wierni powinni przyjmować Komunię św., gdy chcą otrzymać ją „na rękę”.

W VII wieku w niektórych miejscach upowszechnił się zwyczaj przyjmowania Komunii do złotego naczyńka zamiast na dłoń. Ksiądz Bogusław Nadolski TChr, opisując to w książce „Komunia Święta »na rękę«”, zwrócił uwagę na reakcję synodu w Trullanum z roku 692. Obecni tam biskupi stanowczo sprzeciwili się takiej praktyce, grożąc nieposłusznym ekskomuniką. Dlaczego? Bo, jak uzasadnili, żadna materia, choćby najcenniejsza, nie jest porównywalna z żywym obrazem Boga, jakim jest człowiek.

„Człowieka, stworzonego na obraz Boży, święty Apostoł nazywa wzniośle ciałem Chrystusa i świątynią. Wyniesiony ponad wszelkie widzialne stworzenie, dzięki zbawczej męce Chrystusa człowiek został powołany do niebieskiej chwały, a przyjmując Ciało i Krew Chrystusa, nieustannie przemienia się na życie wieczne, jego zaś ciało i dusza uświęca się przez przyjmowanie Bożej łaski. Zatem kto pragnie przyjąć podczas liturgii przeczyste Ciało i zjednoczyć się z Nim przez Komunię, niech złoży ręce na podobieństwo krzyża i tak niech przystępuje, przyjmując Je w łasce” – głosi jeden z kanonów synodu w Trullanum. Pojawia się tu więc drugie – obok tronu – porównanie nałożonych na siebie dłoni przystępującego do Komunii: do krzyża.

Tak, ale z zastrzeżeniami

„Dokumenty historii ukazują nam, iż sposoby sprawowania i przyjmowania Najświętszej Eucharystii były rozmaite. Nawet w naszych czasach wiele ważnych zmian rytu wprowadzono do sposobu celebracji Eucharystii, aby przybliżyć ją do duchowych i psychologicznych potrzeb współczesnych ludzi” – czytamy w Instrukcji Kongregacji ds. Kultu Bożego, dotyczącej sposobu udzielania Komunii św. „Memoriale Domini” z 29 maja 1969 r. Watykański dokument wprowadził możliwość udzielania Komunii na rękę tam, gdzie Stolica Apostolska na prośbę konferencji episkopatu wyda na to zgodę. Zastrzeżono jednak, że dotychczasowy sposób komunikowania – tj. bezpośrednio do ust – „daje lepsze zapewnienie, iż Komunia św. będzie rozdawana z odpowiednią czcią, oprawą i godnością; że uniknie się jakiegokolwiek niebezpieczeństwa sprofanowania Eucharystii. (...) A wreszcie, że szczególna ostrożność, jaką Kościół zawsze nakazywał wobec najmniejszych nawet kawałków konsekrowanego chleba, będzie zachowana”.

Dokument zastrzegał, że wszędzie należy pozostawić wiernym możliwość przyjmowania Komunii do ust. Instruował, że przyjmujący nie może sam brać Hostii, lecz należy ją składać na dłoń wiernego, ten zaś powinien spożyć ją od razu, w obecności szafarza.

Warunek: miłość

Konferencja Episkopatu Polski początkowo zachowała w tej sprawie rezerwę. Sytuacja zmieniła się po ogłoszeniu nowego wydania „Ogólnego wprowadzenia do Mszału rzymskiego”, który informował o adaptacjach, jakie konferencje episkopatów mogą wprowadzić w swoich krajach, m.in. w sposobie przyjmowania Komunii Świętej.

9 marca 2005 r. polscy biskupi na 331. Zebraniu Plenarnym ogłosili dokument „Wskazania Episkopatu Polski po ogłoszeniu nowego wydania Ogólnego wprowadzenia do Mszału rzymskiego”, który zawierał ogólne pozwolenie na udzielanie Komunii św. na rękę osobom, które o to proszą.

W I niedzielę Wielkiego Postu 2005 r. decyzję tę ogłosił w liście do mieszkańców archidiecezji warszawskiej kard. Józef Glemp. „Kościół, jako stróż Eucharystii, zezwala dziś w pewnych okolicznościach przyjąć Chleb Eucharystyczny na rękę i samemu podać sobie do spożycia. Zakłada to wielką dojrzałość religijną przyjmującego i świadomość, że Chrystus w swej dobroci zawierza nam Siebie (...) Ja, po rozważeniu tego zagadnienia, zezwalam na to, by kapłani i szafarze, poczynając od Wielkiego Czwartku, mogli kłaść świętą Hostię na rękę wiernego” – pisał prymas. Zaznaczył jednak, że „podstawowym i powszechnym sposobem udzielania Komunii Świętej pozostaje przekazanie jej do ust”. Wyliczył też warunki przyjęcia Komunii na rękę: „dojrzałość duchowa, której wyznacznikiem jest przybliżony wiek przyjęcia sakramentu bierzmowania; po drugie, nauczenie się właściwego ułożenia rąk (lewa dłoń, podtrzymywana przez prawą ma być tak wyciągnięta, aby tworzyła jakby patenę lub rodzaj żłóbka, na którym mogłaby być położona Komunia Święta. Następnie prawą ręką wierny bierze złożone na lewej dłoni Ciało Pana i wkłada do swych ust niezwłocznie, w obecności kapłana. Ta chwila trzymania Pana Jezusa we własnych dłoniach jest momentem osobistej adoracji)”. Wreszcie „tylko ten powinien decydować się na takie przyjmowanie Eucharystii, kto bardzo kocha Pana Jezusa” – wymienił ostatni warunek prymas.

Hostia na rękach

Argumentacja przeciwników przyjmowania Komunii św. na rękę przybiera czasami postać pogardy dla ludzkiego ciała, które jakoby – o ile nie chodzi o osobę o poświęconych dłoniach – z natury nie powinno dotykać Ciała Pańskiego. Nie jest to język Ewangelii, która pokazuje Jezusa kochającego ludzi tak bardzo, że stał się dla nich pokarmem. Zbawiciel nazywa ciało ludzkie świątynią Ducha Świętego, nie unika z nim kontaktu. On sam dotyka ludzkich dłoni, a dotyk ten przynosi wielkie błogosławieństwo: uzdrowienie, wskrzeszenie, uwolnienie, ocalenie. Gdy Zbawiciel przyszedł do teściowej Piotra i „ujął ją za rękę, gorączka ją opuściła. Wstała i usługiwała Mu” (Mt 8,14-15). Jezus „ująwszy dziewczynkę za rękę”, przywraca jej życie (Mk 5,41). Chrystus chwyta za rękę Piotra, gdy ten, zwątpiwszy, pogrążył się w wodzie (Mt 14,31). „Lecz Jezus ujął go za rękę i podniósł, a on wstał” (Mk 9,27) – czytamy o chłopcu, z którego Jezus wyrzucił złego ducha.

Kościół ostrożnie podchodzi do komunikowania na rękę nie dlatego, jakoby lekceważył godność ludzkiego ciała albo dłoń uważał za mniej godną niż język, lecz z powodu troski o powierzony mu największy skarb, jaki istnieje na tym świecie. Rzecz bowiem nie w dłoniach czy w ustach, lecz w sercu. To żywa wiara, pokora i szczere, otwarte na Zbawiciela serce sprawiają, że człowiek godnie przystępuje do stołu Pańskiego – gdy robi to w posłuszeństwie Kościołowi.

Sam Jezus wyrywa się do człowieka o czystym sercu, czego doświadczyła św. Faustyna. Pewnego dnia pod koniec 1936 r., w chwili, gdy przyjmowała Komunię, jedna z konsekrowanych Hostii uczepiła się rękawa kapłana. Tak opisała to w „Dzienniczku”: „Kiedy przyjęłam tę Hostię, którą mi podał, druga upadła mi na ręce. (...) Kiedy miałam Hostię w ręku, odczułam taką moc miłości, że przez dzień cały nie mogłam nic ani jeść, ani wrócić do przytomności. Z Hostii usłyszałam te słowa: Pragnąłem spocząć na rękach twoich, nie tylko w sercu twoim”.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama