Nowy numer 22/2020 Archiwum

Cieszę się wiatrem i słońcem

O dziesięciu latach próby, uwolnieniu i wdzięczności opowiada Asia Bibi.

Szymon Babuchowski: „Nareszcie wolna!” – brzmi tytuł nowej książki opisującej Pani historię. Jak to jest: poczuć wolność po prawie dziesięciu latach uwięzienia?

Asia Bibi: Pierwsze, co poczułam, to radość, że mogę na nowo cieszyć się światem – wiatrem, słońcem. I oczywiście radość z tego, że wreszcie mogę spotkać się z moją rodziną – trudna do opisania. Kiedy znowu znaleźliśmy się razem, wydawało mi się, że śnię. Przez pierwszych kilka dni po wylocie z Pakistanu, które spędziłam wraz z mężem i dwiema córkami w kanadyjskim hotelu, patrzyliśmy na siebie z uśmiechem i obejmowaliśmy się.

Jak dziś, z perspektywy wolnego człowieka, patrzy Pani na te wszystkie lata? Widzi Pani sens w tym, co się wydarzyło?

Myślę, że to była próba. Choć nigdy wcześniej nie pomyślałabym, że Bóg mnie wybierze do takiej próby i że coś podobnego mnie spotka. Do momentu oskarżenia mnie o bluźnierstwo wszystko w moim życiu szło dobrze. Mój przypadek pokazał jednak, że ustawa o bluźnierstwie może być wykorzystywana do osobistych porachunków. Wystarczy posprzeczać się z sąsiadem, żeby zostać skazanym na śmierć lub dożywotnie więzienie. Na szczęście działanie tego niesprawiedliwego prawa zostało ostatnio nieco ograniczone. W marcu 2018 roku Komitet Specjalny do Obrony Praw Człowieka, powołany przez senat Pakistanu, zatwierdził decyzję o surowej karze za fałszywe oskarżenie o bluźnierstwo. Aby wnieść skargę, trzeba teraz przedstawić co najmniej dwóch świadków złamania prawa. Śmiem twierdzić, że przyczynił się do tego właśnie mój przypadek.

Czy mając dzisiejszą wiedzę, zachowałaby się Pani inaczej tamtego dnia w pracy, kiedy napiła się Pani wody z tego samego kubka co muzułmanki?

Nie zrobiłam nic złego, więc nie ma powodu, by coś w tej historii zmieniać. Nic złego też nie powiedziałam, bo zawsze mówię prawdę. Zostałam jednak oskarżona o rzeczy, których nie zrobiłam, i słowa, których nie wypowiedziałam. Szanuję islam i nie obraziłam Mahometa.

Dlaczego więc pakistańscy islamiści tak się na Panią zawzięli? Czemu upatrzyli sobie akurat Panią jako ofiarę?

Nie patrzę na to w ten sposób. Trudno powiedzieć, że mnie sobie jakoś szczególnie upatrzyli, bo przecież wielu ludzi zostało przez islamistów zabitych. Jako chrześcijanie jesteśmy w Pakistanie mniejszością, więc za wierność swojej wierze płacimy wysoką cenę. Młode chrześcijanki są często porywane, gwałcone, zmuszane do przejścia na islam, a jeśli stawią opór, oblewa się je kwasem albo zabija. Ja, dzięki Bogu, żyję.

Pani prześladowcy również sugerowali, że przejście na islam może ocalić Pani życie. Rozważała Pani w ogóle taką możliwość?

Nigdy.

Czuła Pani, że Bóg jest z Panią w więzieniu?

Tak. Jeżeli patrzysz w swoje serce i masz w nim wiarę w Boga, to dostrzegasz Go we wszystkim, co cię spotyka i co cię otacza. Nie bałam się nawet przez sekundę. Najtrudniejszym doświadczeniem w więzieniu nie była niepewność przyszłości, niesprawiedliwość, która mnie spotkała, czy warunki urągające ludzkiej godności. Najtrudniejsze było to, że zostałam oderwana od rodziny, kiedy moje córki miały dziewięć i jedenaście lat. W ciągu pierwszych czterech lat więzienia widziałam je tylko raz. Dorastały beze mnie.

Jak bardzo więzienie Panią zmieniło? W książce mówi Pani, że nie wierzy już ludziom tak jak kiedyś.

Rzeczywiście, mniej ufam ludziom. Czasem, gdy ktoś nieznajomy okazuje mi dobroć, zastanawiam się, co przeciwko mnie knuje. Nie chciałam taka być, ale to silniejsze ode mnie. Tak właściwie ufam teraz tylko Bogu. Oczywiście zawsze mogę też liczyć na rodzinę i Anne-Isabelle Tollet – francuską dziennikarkę, która poruszyła niebo i ziemię, żeby mnie uwolnić. Drugą taką osobą jest Muhammad Ammanullah, który nigdy mnie nie opuścił i do dziś pomaga mi jako tłumacz, bo jestem analfabetką i nie znam żadnego języka oprócz urdu. On nadal broni osób oskarżonych o bluźnierstwo, choć mieszka w Australii, dokąd musiał uciekać, bo islamiści grozili mu śmiercią. To właśnie Aman, jak go nazywam, skontaktował mnie z adwokatem, który bronił mnie przed Sądem Najwyższym.

Wielu ludzi na świecie, także w Polsce, modliło się za Panią i podpisywało apele o to, by Panią uwolniono. Docierały do Pani sygnały na ten temat?

Tak, świadomość, że ludzie na całym świecie modlą się za mnie i walczą o moje prawa, dawała mi wielkie poczucie szczęścia i siłę. Dzięki nim mogłam wierzyć, że w końcu będę wolna. Byłam szczęśliwa, kiedy dowiedziałam się, że dwóch papieży – Benedykt XVI i Franciszek – zainteresowało się moją sprawą.

Apel Benedykta XVI o Pani uwolnienie wywołał jednak wściekłość pakistańskich islamistów. Dlaczego tak się stało?

Bo nie mogli znieść tego, że – jak uważali – papież miesza się w ich sprawy i chce ich pouczać. Z tego, co wiem, papież Franciszek właśnie dlatego powstrzymywał się od dalszych apeli w mojej sprawie – bo nie chciał zaogniać sytuacji. Prosiła go o to Anne-Isabelle w liście, szczegółowo opisując reakcje po apelu papieża Benedykta, kiedy to tłum palił wizerunki Ojca Świętego i wymachiwał moimi zdjęciami ze sznurem na szyi.

Dwóch pakistańskich polityków, gubernator Pendżabu Salman Taseer i minister do spraw mniejszości Shahbaz Bhatti, walkę o Pani uwolnienie przypłaciło życiem. Czy inni politycy sprzeciwiają się dziś terrorowi islamistów, czy też raczej dominuje strach?

Czuję ogromną, trudną do wyrażenia wdzięczność dla tych dwóch wspaniałych ludzi – muzułmanina i katolika – którzy oddali za mnie życie. Ale także dla obecnego rządu Pakistanu i Sądu Najwyższego, który mnie uniewinnił. Ci ludzie są bardzo odważni, mocno opowiedzieli się za tym, żeby mnie uwolnić. Sporo też zawdzięczam Jánowi Figelowi, słowackiemu politykowi, specjalnemu wysłannikowi Unii Europejskiej ds. propagowania wolności religii poza Europą, który wielokrotnie interweniował w mojej sprawie. A szczególnie jestem wdzięczna prawnikowi Saif-ul-Malookowi, który walczył o mnie w sądzie. I oczywiście Anne-Isabelle Tollet.

Było dla Pani zaskoczeniem uniewinnienie po tylu latach?

Nie. Przeczuwałam, że pewnego dnia będę wolna. Wiedziałam, że ten dzień nadejdzie i że to tylko próba, którą muszę przejść. Choć, przyznaję, były też momenty, kiedy byłam zmęczona tą długą walką i traciłam nadzieję, że wyjdę żywa z więzienia. Tak było, gdy sąd apelacyjny w Lahaur potwierdził w 2014 roku wyrok śmierci na mnie.

Jak odnalazła się Pani w Kanadzie, która udzieliła Pani schronienia?

Może to się wyda komuś dziwne, ale dość szybko zaaklimatyzowałam się w Kanadzie. Ten zachodni styl życia znałam dość dobrze z telewizji. Podoba mi się to, że mogę ubierać się, jak chcę, lubię spacery do supermarketu. Poza tym to bardzo piękny kraj. Jestem wdzięczna Kanadzie za to, że mnie przyjęła, dała miejsce, w którym mogę żyć. Ale tęsknię za moim krajem, za resztą rodziny, która w nim została. Ta tęsknota jest dla mnie trudnym doświadczeniem.

Czuje się Pani teraz bezpieczna?

Tak. Faktem jest, że potrzebuję ochrony każdego dnia – to nieuniknione, bo wciąż otrzymuję pogróżki od pakistańskich islamistów – ale mimo to czuję się wolna. Wierzę też, że kiedyś sytuacja w moim kraju się poprawi. Bardzo chciałabym tam wrócić.

Dlaczego zwróciła się Pani do Emmanuela Macrona o udzielenie azylu we Francji? Wydaje się, że to miejsce mniej bezpieczne niż Kanada...

Dlatego, że chcę być blisko Anne-Isabelle Tollet, która jest dla mnie więcej niż przyjaciółką. Ona jest moją siostrą. Pracuje bardzo ciężko również na rzecz innych osób skazanych za rzekome bluźnierstwo. Praca Anne-Isabelle, ale także innych dziennikarzy, daje nadzieję ludziom, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji jak ja. Dlatego chcę pracować z nią ramię w ramię, żeby wszyscy oni zostali uwolnieni. •

Asia Bibi

właśc. Asia Noreen. Urodziła się w 1965 roku. Pakistańska katoliczka skazana w 2010 roku na śmierć za rzekome bluźnierstwo przeciw islamowi, uniewinniona przez Sąd Najwyższy w 2018 roku. O jej losach opowiada m.in. książka francuskiej dziennikarki Anne-Isabelle Tollet „Asia Bibi. Nareszcie wolna!”, która właśnie ukazała się w Polsce nakładem wydawnictwa Esprit.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama