Nowy numer 13/2020 Archiwum

Marihuana nie leczy

O 12-latku próbującym dopalacza, kampanii na rzecz marihuany i wypłukiwaniu THC z organizmu dziecka mówi prof. Mariusz Jędrzejko.

Jakub Jałowiczor: Spotkał Pan osoby, które sięgnęły po marihuanę, bo słyszały, że to lekarstwo?

Prof. Mariusz Jędrzejko: Większość moich pacjentów na uwagę, że marihuana to narkotyk, odpowiada, że jest lecznicza i lekka. Ani nie jest lekka, ani lecznicza. Marihuana to tylko część konopi indyjskich, a dokładnie żeńskie kwiaty, które zawierają 85 kanabinoidów (wiadomo już o prawie setce, ale 85 jest rzetelnie przebadanych). Żeby leczyć, musimy je pojedynczo wyciągać. Nie podajemy człowiekowi po chemioterapii jointa, tylko odpowiedni kanabinoid. Komuś z osłabionym wzrokiem podajemy inny, a jako środek przeciwbólowy – jeszcze inny. A ludzie słyszą od znanego muzyka: „To leczy”. Zdecydowana większość moich pacjentów to ludzie, którzy uwierzyli Liroyowi i tej całej paczce.

Kiedy pojawiło się hasło „medyczna marihuana”?

Pewna znamienita fundacja posługująca się pieniędzmi pana Sorosa od wielu lat usilnie pracuje nad legalizacją marihuany. Tak zwana medyczna marihuana ma być tylko punktem wyjścia do tego, żeby zalegalizować narkotyk. Uczyniło to kilka krajów, m.in. nasi sąsiedzi z południa. Problem narasta od ok. 10 lat, czyli od pierwszych marszów na rzecz marihuany. Teraz mówi się, że co czwarty uczeń szkoły ponadpodstawowej jej spróbował. Z tego około 10 proc. pali w sposób problemowy, a połowa z tej grupy to uzależnieni. W latach 70. problemowe zachowania narkotykowe dotyczyły 40–50 tys. osób. Teraz mówimy o 250–600 tys.

Czyli kampania jest skuteczna.

Jest skuteczna dlatego, że się poddaliśmy. W Warszawie, Krakowie, Wrocławiu są sklepy z tzw. produktami paramedycznymi z konopi. Żeby te substancje miały jakiekolwiek oddziaływanie terapeutyczne, musiałyby mieć w sobie 20 proc. kanabinoidów. A nie mogą, bo powyżej pół procenta to byłoby przestępstwo. Są to m.in. olejki sprzedawane jako tzw. lecznicza marihuana. Zawarte w niej substancje nie mają nic wspólnego z medycyną.

A z samą marihuaną mają, czy to tylko trik reklamowy?

Mają, zawierają THC. Żebyśmy się dobrze zrozumieli, nie jestem przeciwnikiem stosowania kanabinoli w medycynie. Jestem zwolennikiem stosowania wszystkiego, co w dłuższej perspektywie prowadzi do wyleczenia. Produkt musi być przygotowany tak, żeby zawierał substancje lecznicze i żeby nie było w nim tych odurzających. A w kampanii nie chodzi o ulżenie ludziom. Chodzi o przyzwyczajenie ich, że produkt, który jest narkotykiem, może być stosowany leczniczo.

Nieraz słyszy się: lepiej, żeby ktoś zapalił jointa, niż żeby pił wódkę.

Nie mamy żadnego dowodu, że zalegalizowanie marihuany zmniejszy spożycie alkoholu. Obserwujemy, że młodzi ludzie, którzy palą marihuanę, piją też alkohol. I wtedy mechanizm związany z wydzielaniem neuroprzekaźników powoduje, że uzależnienie od marihuany postępuje szybciej.

Niektóre kraje dopuściły sprzedaż marihuany. Jakie są tego skutki?

Holendrzy nie dają już sobie rady w Amsterdamie. Latem w Madrycie widziałem wiele sklepów z produktami konopnymi, a wieczorami na ulicach – tłumy odurzonych ludzi. W Czechach zawsze były wysokie wskaźniki zażywania narkotyków, ale kiedy zalegalizowano niewielkie ilości marihuany, liczba młodych ludzi deklarujących, że ją zażywa, skoczyła do 40 proc. Proste pytanie: jakie będą tego dalekosiężne konsekwencje? Wiemy, że regularne i długotrwałe palenie marihuany tworzy problemy w relacjach małżeńskich. Już dzisiaj jedna trzecia małżeństw w Polsce się rozpada. Chcemy dojść do poziomu czeskiego?

Może jeśli marihuana będzie legalna, zniknie urok zakazanego owocu?

Nonsens. Ten rynek zostanie natychmiast opanowany przez świat przestępczy. On stworzył sklepy z dopalaczami – jest ich 1,3 tys. – i czeka, gdzie tę kasę pochodzącą z przestępczości zalegalizować. Mówi się, że państwo dostanie podatki. Koszty leczenia będą nieporównywalnie wyższe. To mit, że jeśli coś się legalizuje, to się to porządkuje. Alkohol jest legalny. Czy jest uporządkowany? Mamy 900 tys. alkoholików i 2 mln pijących problemowo. Jeśli pominiemy najstarszych, którzy bardzo mało piją, i tych do 12–13 roku życia, to co siódmy, ósmy Polak ma problem z alkoholem.

Mówimy o globalnej walce z narkotykami, a co zrobić, kiedy rodzice znajdą skręta u dziecka?

Nie wolno krzyczeć. Jeśli dziecko będzie pod wpływem marihuany, musimy sobie odpuścić rozmowę na 24 godziny. Tyle działa joint na nastolatka. Jeśli syn czy córka pójdzie spać, niech ktoś będzie w pokoju. Dawajmy mu jak najwięcej wody. Ona wypłukuje znaczącą część THC. Potem trzeba szukać odpowiedzi na pytanie: dlaczego? Każdy narkotyk jest próbą wypełnienia braku, który we mnie istnieje.

Kto w takim razie sięga po narkotyki?

W pracy spotykam się z kilkoma grupami. Pierwsza to dzieci, od których wymagamy więcej, niż one mogą. Ojciec mówi: ja jestem lekarzem, matka jest lekarzem, ty też będziesz lekarzem. A syn obawia się, że nie da rady. Drugą grupę stanowią dzieci, które mają wolność poszerzoną poza granice rozumowe i emocjonalne. To widać przede wszystkim u ludzi bogatych, celebrytów. Trzecia sytuacja jest wtedy, kiedy uciekamy w swój świat pracy czy zainteresowań, a nie zauważamy, że córka czy syn mają swoje problemy, np. zawody miłosne. Nie idziemy do ich pokoju, nie rozmawiamy.

Czy to wszystko znaczy, że za to, że dziecko sięga po narkotyki, zawsze są odpowiedzialni rodzice?

Powiedziałbym, że są głównym źródłem. Oczywiście w pewnym okresie dużo ważniejsza od rodziców jest grupa rówieśnicza, ale jeśli więzi z rodzicami będą bardzo silne, to chłopiec będzie w grupie, ale nie zapali jointa. Jednak czynniki ryzyka będą ciągle narastały. Na każdej dyskotece są narkotyki. Włączam internet i jestem w sklepie z dopalaczami...

Kiedy rodzice powinni poruszyć temat narkotyków?

Trzeba zacząć, kiedy dziecko ma 12–13 lat. Mój najmłodszy pacjent, który wypalił jointa i spróbował dopalacza, był 12-latkiem. To jest coś niepojętego... •

Mariusz Jędrzejko

– pedagog i socjolog, profesor nadzwyczajny Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku, były żołnierz zawodowy, dyrektor naukowy Centrum Profilaktyki Społecznej.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Polecamy

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama