Nowy numer 2/2021 Archiwum

Profesor UW wulgarnie znieważył nastolatka. OI: Komisja dyscyplinarna uznała, że to znikomo szkodliwe społecznie

Komisja Dyscyplinarna Uniwersytetu Warszawskiego umorzyła postępowanie przeciwko dr. hab. Jackowi Kochanowskiemu, prof. UW. Socjolog we wpisie na Twitterze wulgarnymi słowami określił Jakuba Baryłę - 15-letniego chłopca, który z krzyżem w ręku protestował przeciwko odbywającej się w Płocku paradzie ruchu LGBT. Instytut Ordo Iuris zawnioskuje do Rzecznika Dyscyplinarnego o złożenie odwołania od orzeczenia Komisji.

Postępowanie w tej sprawie wszczął Rzecznik Dyscyplinarny UW. Wnioskował o to Instytut Ordo Iuris. Wedle jego informacji, we wniosku "wskazano na szereg wulgarnych wpisów wykładowcy Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych oraz propagatora queer/gender studies". M.in. Określił on Jakuba Baryłę mianem „poj*** z krzyżem”. Rzecznik Dyscyplinarny wnioskował o ukaranie prof. Kochanowskiego naganą.

Komisja „uznała za bezsporne, że używanie wulgaryzmów w debacie jest niedopuszczalne i nie licuje ani z dobrymi obyczajami ani z zasadami etycznymi panującymi na Uniwersytecie Warszawskim (…). Jednakże Komisja wzięła pod uwagę fakt, że dr hab. Jacek Kochanowski, prof. ucz. kilkukrotnie przeprosił, a nawet wyraził ubolewanie za tweet obrażający małoletniego, który był pierwotnie podstawą wszczęcia postępowania” - stwierdziła rzeczniczka uczelni Anna Korzekwa-Józefowicz.

Inny aspekt tej decyzji akcentuje instytut Ordo Iuris. "Komisja Dyscyplinarna dla Nauczycieli Akademickich Uniwersytetu Warszawskiego uznała, że zachowanie dr. hab. Jacka Kochanowskiego ma niską szkodliwość społeczną. W orzeczeniu podkreślono, że socjolog nie naruszył swoich obowiązków, ani nie uchybił godności zawodu nauczyciela akademickiego. Komisja przyznała jedynie, że wykładowca nie powinien w debacie publicznej używać słów wulgarnych. Pomimo tego nie doszło do ukarania obwinionego" - oświadczył instytut.

Sam prof. Kochanowski oświadczył na Facebooku: "Jestem wdzięczny komisji dyscyplinarnej Uniwersytetu Warszawskiego za umorzenie postępowania. Przypominam, że za tweet przeprosiłem, a padł on w okresie nasilonej państwowej kampanii homofobicznej (przed wyborami parlamentarnymi). Zdaję sobie sprawę, że od profesora uniwersyteckiego oczekuje się powściągliwości i postaram się do tych oczekiwań dostosować. Proszę jednak pamiętać, że żyjemy w okresie „moralnego wzmożenia” partii władzy wyrażającego się szczególna, nienawistną agresją wobec lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transpłciowych. Kolejne brutalne i wulgarne wypowiedzi wobec społeczności LGBTQ+ sprawiają, że bardzo trudno zachować spokój... Osoby nieheteroseksualne i transpłciowe zasługują na szacunek i respektowanie ich praw, na szacunek nie zasługują natomiast osoby, które świadomie podburzając społeczeństwo do zachowań homofobicznych i transfobicznych" - stwierdził.

"Przede wszystkim osoby obrażane i zaszczuwane mają prawo się zdenerwować. Trochę dużo wymagać od kogoś, kto należy do systemowo zastraszanej i lżonej grupy społecznej, by zachowywał zimną krew. Moim zdaniem, to jest przemoc" - wtórowała mu w komentarzu Paulina Młynarska. - Niewiele osób to rozumie - odpowiedział jej prof. Kochanowski.

"Rektor UW jest zupełnie zaskoczony decyzją komisji o umorzeniu postępowania (bez wysłuchania stron i zważenia przedstawianych racji) i podtrzymuje swoją negatywną osobistą ocenę wypowiedzi profesora. W tej chwili analizuje uzasadnienie orzeczenia" - oświadczyła 14 lutego rzeczniczka uczelni. Dodała, że zgodnie z art. 278. ust. 7 ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce „Komisje dyscyplinarne są niezawisłe w zakresie orzekania oraz niezależne od organów władzy publicznej i organów uczelni (…)”.

- Orzeczenie Komisji Dyscyplinarnej UW wydaje się całkowicie niezrozumiałe. Wulgaryzmy używane przez pracownika uniwersytetu w naszej ocenie są niedopuszczalne i godzą w wizerunek samej uczelni wyższej. Z pewnością stanowi to przekroczenie wolności słowa. Co znamienne, Komisja Uniwersytetu Warszawskiego w sprawie dr. hab. Jacka Kochanowskiego nie uznała, iż należy go ukarać za wulgarne wpisy w przestrzeni internetowej, podczas gdy Komisja Dyscyplinarna Uniwersytetu Śląskiego w dalszym ciągu prowadzi postępowanie dyscyplinarne przeciwko prof. Ewie Budzyńskiej za treści prezentowane w trakcie zajęć o rodzinie. Wydaje się, że tego typu przypadki dobitnie ukazują pewną tendencję na polskich uczelniach wyższych do nieuzasadnionej ochrony wykładowców prezentujących tzw. lewicowe poglądy - skomentował adw. dr Bartosz Lewandowski, Dyrektor Centrum Interwencji Procesowej Ordo Iuris.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama