GN 14/2020 Archiwum

Paolo śpiewa oczami

Nie może samodzielnie oddychać ani mówić, a mimo to Paolo Palumbo zaśpiewał na najsłynniejszym festiwalu włoskiej piosenki w San Remo.

Jubileuszowa impreza z okazji 70-lecia Festiwalu Piosenki Włoskiej w San Remo zgromadziła wielomilionową widownię telewizji publicznej RAI, a o tym, co działo się na scenie, gorąco dyskutował cały kraj. Występ w Teatrze Ariston jest marzeniem wszystkich młodych włoskich artystów. Na tej scenie zrodziły się największe kariery muzyczne. Pierwsze kroki stawiały tam takie sławy jak Mina, Adriano Celentano, Zucchero czy Al Bano i Romina Power. O podobnej karierze zamarzył też Paolo Palumbo, choć po ludzku patrząc, wszystko wskazywało na to, że jest to niemożliwe. Pochodzący z Sardynii 22-latek jest kompletnie sparaliżowany. Oddycha za pomocą respiratora, karmiony jest przez specjalną sondę PEG bezpośrednio do żołądka. Cztery lata temu zdiagnozowano u niego stwardnienie zanikowe boczne SLA, nieuleczalną i szybko postępującą chorobę neurodegeneracyjną. Jest najmłodszym cierpiącym na tę chorobę w Europie. Od ponad roku nie może mówić, komunikuje się ze światem dzięki specjalnemu komputerowi. Kieruje nim za pomocą oczu. Maszyna mówi za niego metalicznym głosem, który Paolo z charakterystycznym dla siebie poczuciem humoru porównuje do głosu płynącego z bramki na autostradzie.

Owacje na stojąco

Mimo ograniczeń Paolo przystąpił do festiwalowej rywalizacji w kategorii młodzi piosenkarze. Z prawie 850 piosenek zakwalifikowano jedynie 65. Paolo odpadł, jednak jego determinacja, ogromny hart ducha i energia poruszyły dyrygenta festiwalowej orkiestry Leonarda De Amicisa oraz Amadeusa, showmana prowadzącego tegoroczną edycję. Postanowili, że historię młodego rapera trzeba opowiedzieć szerokiej publiczności. Zaprosili go poza konkursem jako gościa specjalnego jubileuszowej edycji festiwalu, w trakcie której muzyka niejednokrotnie bywa jedynie tłem do innych wydarzeń na scenie. Po występie Paolo dostał owacje na stojąco. Słupki oglądalności wyraźnie podskoczyły. Jego świadectwo obejrzało przed telewizorami ponad 12 mln ludzi, na YouToubie ma ponad 800 tys. odsłon i tysiące komentarzy. Ludzie, często sami przeżywający różne trudności, dziękują mu za ten zastrzyk życia, energii, nadziei i wiary. Został uznany za niekwestionowanego zwycięzcę jubileuszowego festiwalu, a jego występ określono jako najważniejsze przesłanie, jakie popłynęło w tym roku ze sceny w San Remo.

Zostać kucharzem

Od dziecka Paolo marzył, żeby zostać szefem kuchni. – Pomagałem tacie w gotowaniu, zanim byłem w stanie sięgnąć do kuchennego blatu. Tajniki kuchni zgłębiałem potem w Budapeszcie, gdzie rodzice mieli restaurację – wspomina. Wyznaje, że w pewnym momencie patelnie, garnki, a nawet lekkie chochle zaczęły wypadać mu rąk. – Najpierw uznałem to za niezręczność czy brak wystarczających umiejętności, jednak gdy stan ten się pogłębiał, poddałem się badaniom. Diagnoza była ogromnym ciosem. Ja jednak nigdy nie poddaję się w obliczu trudności, pozwala mi to nie tracić nadziei – podkreśla Paolo.

Po zdiagnozowaniu choroby postanowił poznać inne osoby chore na SLA, by dowiedzieć się, co go czeka. Odwiedził w tym celu odziały szpitalne i specjalistyczne ośrodki. – Pytałem między innymi, czego im najbardziej brakuje z wcześniejszego życia. Mówili, że chcieliby poczuć w ustach smak swoich ulubionych potraw, których nie mogą już jeść, gdyż nie są w stanie swobodnie przełykać – wspomina. Paolo, czerpiąc ze swej kulinarnej pasji i dzięki pomocy przyjaciół, wymyślił i opatentował „tampony smakowe”. – Jakaż to była radość, gdy po wielu latach chorzy mogli poczuć smak ulubionych krewetek czy lodów cytrynowych – wspomina. I dodaje: – Choroba odebrała mi samodzielność, ale też nauczyła mnie, że czas, który mamy, musimy wykorzystać w jak najlepszy sposób.

Jestem Paolo

W życiu Paola i jego rodziny nic nie jest proste. Podróż na wymarzony festiwal była wyprawą najpierw karetką, a następnie statkiem, gdzie kabina Paola przypominała doskonale wyposażoną salę reanimacyjną. Podobnie było w hotelu w San Remo. Z podróżującymi pojechał zespół lekarzy i pielęgniarzy. Paolo wjechał na scenę za pomocą specjalnej rampy. Wystąpił ze znanym raperem Christianem Pintusem i w towarzystwie Rosaria, brata, który – jak śpiewał – użycza mu swych nóg i rąk i nigdy nie zostawia go samego. Tak opowiadał o sobie w piosence zatytułowanej „Jestem Paolo”: Choroba odebrała mi wszystko oprócz życia/ Niektórzy oceniają mnie zbyt surowo/ Tak jakby bawiło mnie to, że siedzę cały dzień w fotelu/ Moje ciało stało się więzieniem/ Za kraty wychodzę, używając oczu i wyobraźni/ Chciałbym móc chodzić, jeść, pić, rozmawiać/ Szybko wyzdrowieć, mam przyjaciół i rodzinę/ To będzie długa droga, ale dam radę, obiecuję ci to”. Paolo śpiewał też o miłości rodziców i sile, którą czerpie z wiary. Utwór zakończył słowami: „Wierzę i odmawiam Różaniec i właśnie on trzyma z dala ode mnie mego zabójcę”. Następnie podzielił się przejmującym świadectwem, które było hymnem na rzecz życia i apelem o niemarnowanie danego nam czasu.

Chcę wam powiedzieć…

„Rosario i moja wspaniała rodzina nauczyli mnie, co znaczy słowo »ofiara«, poświęcając mi całe swoje życie, nie prosząc o nic w zamian prócz tego, bym z nimi nadal pozostał. Dzięki ich miłości odkryłem wewnętrzną siłę – nie wiedziałem, że ją posiadam. Chciałbym ją wam przekazać, ponieważ jestem przekonany, że wszyscy ją mamy, choć być może nie zdajemy sobie z niej sprawy. Moja historia nie jest historią nieszczęśliwego chłopaka, ale chłopaka, który nie poddał się trudnościom i na nich nauczył się budować coś nowego. Kiedy mówią, że waszych marzeń nie da się zrealizować, idźcie wytrwale swoją drogą, ponieważ ograniczenia są jedynie w nas samych. Dokładnie miesiąc temu stawiłem czoło trudnym chwilom. Miałem kryzys oddechowy i gdyby nie brawura lekarzy i wsparcie tych, którzy są przy mnie, dzisiaj już by mnie nie było. Kiedy wybudziłem się po reanimacji, pomyślałem, jakim szczęściem jest życie.

Chciałbym was zapytać: wykorzystaliście wasz czas w najlepszy możliwy sposób? Powiedzieliście wszystkim, którym chcieliście, »kocham cię«? Zdobyliście pracę, o której marzyliście, by budzić się z uśmiechem?

W tych ostatnich latach nauczyłem się, że czas, jaki mamy do dyspozycji, jest bardzo cenny i powinniśmy przeżyć go intensywnie, wypełniając miłością i altruizmem. Dajcie światu z siebie to, co najlepsze, a zobaczycie, że wszystko pójdzie lepiej. Jeśli potrzebujemy zmiany, dotyczy to przede wszystkim naszej głowy, gdzie kiszą się najbardziej niebezpieczne upośledzenia, jak brak empatii i tolerancji. Róbcie, ile tylko możecie, by pomagać bliźnim, nie marnujcie waszego życia”.

Na zakończenie swego świadectwa Paolo zachęcił, by słuchać jego piosenki zawsze wtedy, gdy przychodzą trudności. Prosił, by pamiętać o nim oraz o „wszystkich tych wojownikach, którzy w każdej minucie walczą o życie”. Po swym festiwalowym występie napisał w mediach społecznościowych, gdzie ma prawie 200 tys. obserwatorów: – To było niezapomniane przeżycie. Dziękuję wszystkim, którzy mi w tym pomogli.

Żeby docenili życie

Paolowi towarzyszy brat. – Gdy zachorowałem, porzucił wszystko, by mi pomagać. Rodzina jest moją siłą – twierdzi Paolo. Pytany, czy uważa się za wpływowego influencera, ripostuje: „Influencerzy się na tym bogacą, ja zyskuję miłość i sympatię, które są cenniejsze niż wszelkie pieniądze. Moim pragnieniem jest wpływanie na obserwujących mnie ludzi, szczególnie młodych, aby doceniali życie we wszystkich jego aspektach. Ja sam, gdy pomagam innym, zapominam o moim cierpieniu”.

We Włoszech, gdzie próbuje się zalegalizować eutanazję, występ Paola wywołał falę komentarzy. Przy tej okazji przypomniano znanego włoskiego DJ-a Fabo, Fabiano Antonianiego, który w 2017 r. poddał się eutanazji. W wyniku wypadku samochodowego został sparaliżowany i stracił wzrok. Nie widział sensu życia i przykuty do łóżka, przez lata domagał się śmierci. Eutanazja we Włoszech jest zakazana, więc znajomy polityk DJ-a Fabo, od lat walczący o prawo do tzw. dobrej śmierci, wywiózł go do Szwajcarii, gdzie podano mu truciznę. We Włoszech politykowi postawiono prokuratorskie zarzuty za pomoc i nakłanianie do samobójstwa. Sprawa trafiła do Trybunału Konstytucyjnego, a ten otworzył furtkę do legalizacji eutanazji, orzekając, że w przypadkach takich jak Antonianiego pomoc w samobójstwie jest dozwolona. Stwierdził też, że czynu takiego nie należy uważać za karalny.

Na scenie w San Remo Paolo Palumbo pokazał zupełnie inną drogę. On mówi: – Jeśli ktoś myśli, że moje życie nie jest prawdziwym życiem, nic nie zrozumiał z ludzkiej egzystencji. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Polecamy

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama