Nowy numer 49/2020 Archiwum

Bliskowschodni rozjemca

Sułtan Omanu Kabus ibn Said był jedynym politykiem na Bliskim Wschodzie utrzymującym dobre stosunki ze wszystkimi państwami regionu.

Jakim cudem Omanowi – słabo zaludnionemu krajowi graniczącemu z pogrążonym w wojnie Jemenem, położonemu nad newralgiczną cieśniną Ormuz, udaje się pozostać państwem stabilnym, bezpiecznym i najważniejszym centrum bliskowschodniej dyplomacji? To przede wszystkim zasługa rządzącego przez pół wieku sułtana Kabusa, który zmarł 10 stycznia. Bez wątpienia należy go zaliczyć do najwybitniejszych przywódców arabskich przełomu wieków. Zyski z ropy naftowej umiejętnie inwestował w modernizację kraju i podnoszenie poziomu życia obywateli, a na początku XXI wieku zainicjował proces stopniowej dywersyfikacji gospodarki, stawiając między innymi na rozwój turystyki. Był też jednym z najzręczniejszych dyplomatów w tej części świata. W polityce zagranicznej do końca pozostał wierny zasadzie „żadnych wrogów”. Dzięki temu nigdy nie uwikłał kraju w konflikt zbrojny, a pod koniec życia pozostał jedynym bliskowschodnim przywódcą zdolnym pośredniczyć między różnymi siłami rywalizującymi w tym regionie. Mało znany Polakom sułtan Kabus ibn Said to z pewnością postać godna przybliżenia.

Pół wieku na tronie

W latach 60. XX wieku Oman był najbardziej zacofaną i zubożałą częścią Półwyspu Arabskiego. Sułtan Said ibn Tajmur tolerował niewolnictwo i zaniedbywał infrastrukturę kraju. Pod koniec jego rządów w Omanie były tylko trzy szkoły i 10 kilometrów utwardzonych dróg. Tyranizował też obywateli absurdalnymi zarządzeniami, np. zakazem noszenia okularów przeciwsłonecznych, parasoli czy słuchania radia. W dodatku w południowo-zachodniej prowincji Zufar trwało powstanie wspierane przez komunistów z Jemenu i ZSRR.

W 1970 roku sułtana Tajmura obalił jego jedyny syn – Kabus. Uczynił to z pomocą brytyjskich wojskowych, z którymi nawiązał bliskie kontakty podczas studiów w Królewskiej Akademii Wojskowej Sand- hurst. Po bezkrwawym przewrocie Tajmur udał się na wygnanie.

Pierwszym wyzwaniem stojącym przed Kabusem było zakończenie rebelii w prowincji Zufar. Ze wsparciem wojsk perskich i brytyjskich udało się zapobiec rozpadowi kraju, wojna zakończyła się w 1976 roku. Sułtan już wtedy wykazał się polityczną rozwagą. Wielu wojskowych i urzędników zbuntowanej prowincji włączono do omańskich sił zbrojnych i administracji, dzięki czemu konflikt został ostatecznie rozwiązany. Nowy sułtan wytrwale pracował też na poparcie społeczne. Podczas akcji „wysłuchać wszystkich” osobiście odwiedził każdą prowincję kraju, rozmawiając z ludźmi i obiecując reformy.

Po przejęciu tronu Kabus mianował się również premierem, ministrem obrony, spraw zagranicznych, finansów oraz szefem banku centralnego. Oman pozostaje jedną z niewielu na świecie monarchii absolutnych, zakazana jest działalność partii politycznych i krytyka sułtana, nie istnieje wolność zgromadzeń. Omański władca, podobnie jak wielu bliskowschodnich monarchów, nie stronił od ostentacyjnego bogactwa. Jego główny symbol to 155-metrowy prywatny jacht, który w momencie zwodowania w 2007 roku był drugim największym na świecie.

Podstawą spokojnych półwiecznych rządów sułtana była przeprowadzona przez niego umiejętna modernizacja kraju. Oczywiście ułatwiły to duże złoża ropy naftowej (25. miejsce na świecie pod względem zasobów). Kabus od podstaw zbudował infrastrukturę kraju, system powszechnej i bezpłatnej edukacji oraz opieki zdrowotnej. Obecnie Oman jest jednym z bogatszych krajów świata. PKB wynosi 48 tys. dolarów na mieszkańca – więcej niż we Francji czy Wielkiej Brytanii. Pod koniec swoich rządów sułtan rozpoczął działania na rzecz zmniejszenia uzależnienia kraju od zysków z eksportu ropy. Nadal stanowią one około dwóch trzecich przychodów do budżetu, ale jednocześnie poczyniono znaczne inwestycje w rozwój m.in. akwakultury, górnictwa, a przede wszystkim turystyki. Oman z roku na rok staje się coraz popularniejszym celem przyjazdu Polaków; kusi większą stabilnością i bezpieczeństwem niż np. Egipt czy Tunezja.

Sułtan znacznie spokojniej niż przywódcy sąsiednich krajów przetrwał arabską wiosnę. Także w Omanie doszło do społecznych protestów przeciwko korupcji i bezrobociu, lecz do opanowania nastrojów wystarczyło wymienienie kilku niepopularnych ministrów, zwiększenie uprawnień parlamentu i wzrost zatrudnienia w sektorze publicznym.

Misje specjalne

Konsekwentna realizacja przez sułtana Kabusa polityki zagranicznej pod hasłem „dla każdego przyjacielem, dla nikogo wrogiem” uczyniła go najbardziej renomowanym dyplomatą Bliskiego Wschodu. Z jednej strony Oman opiera swoje bezpieczeństwo na sojuszu militarnym z Zachodem. Stany Zjednoczone korzystają z czterech baz lotniczych na terenie sułtanatu (samoloty USA startowały z nich m.in. podczas ataku na Irak w 2003 r.). Z kolei port w mieście Duqm to najważniejsza na Bliskim Wschodzie baza brytyjskiej marynarki wojennej. O znaczeniu Omanu dla Wielkiej Brytanii świadczy fakt, że po śmierci Kabusa flagi na brytyjskich budynkach rządowych zostały opuszczone do połowy, a na pogrzeb do stołecznego Maskatu przylecieli zarówno premier Boris Johnson, jak i książę Karol. Z drugiej strony sułtan Kabus niezmiennie utrzymywał dobre relacje z Iranem. I to zarówno z szachem Rezą Pahlawim, jak i z Islamską Republiką po 1979 roku. Sułtan i jego dyplomaci wielokrotnie gościli w Teheranie. Irański minister spraw zagranicznych Dżawad Zarif nazwał śmierć Kabusa „stratą dla całego regionu”.

Pozostając w bliskich relacjach z Arabią Saudyjską i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, sułtan jednocześnie odmawiał przystąpienia do ich wspólnych politycznych intryg. Oman nie uwikłał się w konflikt w Jemenie, pozostawiając dyplomatyczne kanały kontaktu z popieranym przez Iran szyickim ruchem Huti. Nie przystąpił także, mimo silnej presji Saudów, do gospodarczej i dyplomatycznej blokady Kataru w 2017 roku.

Sułtan Kabus jako jeden z nielicznych arabskich polityków utrzymywał otwarte relacje z Izraelem. W 2018 roku gościł u siebie Binjamina Netanjahu. Omańska dyplomacja, w przeciwieństwie do wielu innych krajów regionu, określa Izrael jako „państwo”, nie negując jego istnienia. Ale jednocześnie w geście poparcia dla Palestyńczyków zbojkotowano przebiegającą pod dyktando USA konferencję w Bahrajnie w czerwcu 2019 roku, gdzie Jared Kushner zaprezentował niekorzystną dla Arabów amerykańską wizję pokoju na Bliskim Wschodzie. Dokładnie w tym samym czasie Oman ogłosił otwarcie swojej ambasady w palestyńskim Ramallahu.

Dyplomatyczna elastyczność sułtana Kabusa sprawiła, że służył on jako dyskretny pośrednik w najtrudniejszych inicjatywach pokojowych na Bliskim Wschodzie. Omańska mediacja była kluczowa dla zawarcia w 2015 roku porozumienia nuklearnego między Iranem a sześcioma mocarstwami z USA na czele. Porozumienie zostało w 2018 roku zerwane przez Donalda Trumpa, ale Oman pozostał kanałem, przez który oba kraje przekazują sobie wiadomości. Latem 2019 roku przyczyniło się to do czasowego obniżenia napięcia po atakach na tankowce w cieśninie Ormuz. W listopadzie 2019 roku na terenie Omanu zaczęły się też negocjacje między Arabią Saudyjską a ruchem Huti w sprawie zakończenia wojny w Jemenie. Wpływy Kabusa w tym zanarchizowanym kraju okazały się bezcenne w 2015 roku, kiedy to omańska dyplomacja doprowadziła do uwolnienia dwóch porwanych obywateli USA.

Sukcesja zgodnie z planem

Sułtan Kabus nie pozostawił po sobie potomstwa. Zaplanowanie spokojnej sukcesji zajmowało go od dawna. Chorował na raka i pod koniec życia wiele miesięcy spędził na leczeniu w Niemczech i Belgii.

W pierwszych tygodniach po śmierci sułtana proces przekazania władzy przebiegł bez większych przeszkód. Zgodnie z przygotowanym przez Kabusa instruktażem rada rodziny królewskiej miała samodzielnie podjąć decyzję co do następcy, a dopiero w przypadku braku zgody poznać jego wolę zapisaną w zapieczętowanej kopercie. Rodzina sułtana zdecydowała się jednak od razu otworzyć list i zdać się na wolę zmarłego. Nowym monarchą został kuzyn Kabusa – Haitam ibn Tariq al Said. Od wielu lat był uważany za faworyta do objęcia tronu. Dobrze wykształcony (ukończył studia na Oksfordzie), poprzednio piastował funkcję ministra kultury i dziedzictwa narodowego. Ma też duże doświadczenie w dwóch najważniejszych sferach dla Omanu – dyplomacji i gospodarce. Sułtan Haitam przez 16 lat pracował w ministerstwie spraw zagranicznych. Z kolei w 2013 roku został przewodniczącym komitetu odpowiedzialnego za wdrażanie projektu „Oman 2040”. To plan zakładający zerwanie z uzależnieniem zysków kraju od eksportu ropy i gazu.

W swoich pierwszych publicznych wystąpieniach Haitam al Said zgodnie z przewidywaniami zapowiedział podtrzymanie polityki Kabusa, szczególnie jego najbardziej chwalebnego dziedzictwa, czyli pomagania w pokojowym rozwiązywaniu sporów. Ilość poważnych konfliktów na Bliskim Wschodzie sprawia, że omańska dyplomacja nadal jest bardzo potrzebna. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama