Nowy numer 48/2020 Archiwum

Szczęśliwi jak na Facebooku

W nakazie „w każdym położeniu dziękujcie” ujmuje mnie słowo „położenie”. Leżę i wołam (uwaga, ważna jest intonacja): „Ja naprawdę serdecznie dziękuję za takie położenie!”.

„Obyście byli tak szczęśliwi jak to wygląda na Facebooku!” – usłyszałem niedawno.

Przed miesiącem pisałem tekst o mięsie w piątek, który nie był o mięsie w piątek. Batalia szynki z jarmużem nie jest przecież zasadniczą osią walki duchowej, a pierwszym pytaniem, które Kowalski usłyszy po śmierci od „specjalisty od łowienia ryb” nie będzie brzmiało: „Co? Jadłeś w piątek boczek?”.

Kościół proponujący, by dzień śmierci Jezusa był dniem pokuty, nie zajmuje się utrudnianiem życia rozbawionemu pokoleniu i nie zachowuje się, jak pies ogrodnika, który sam nie zje, a drugiemu nie da. Przypomina jedyne o tym, że w życiu ważna jest harmonia i proporcja: i zabawa, i wyrzeczenie. I radość, i smutek.

Mnisi irlandzcy nakładali w VI wieku pokuty za poszczenie w niedzielę ‒ opowiada o. Maciej Szczęsny, jezuita ‒ Tradycja ta podkreśla konieczność dopuszczenia do serca zarówno radosnych jak i smutnych przeżyć, by pełnej doświadczyć relacji z Panem Bogiem całą szerokością swego serca.

Z pierwszych w życiu lekcji angielskiego zapamiętałem, że na pytanie „How are you?” należy zawsze odpowiedzieć: „I’m fine, thank you”. Nie było innej opcji.

Masz prawo pozwolić sobie na komfort innej odpowiedzi. Ważne, by przełamać ten stan „wielkiej smuty” uwielbieniem. W nakazie „w każdym położeniu dziękujcie” ujmuje mnie słowo „położenie”. Leżę i (uwaga, ważna jest intonacja) wołam: „Ja naprawdę serdecznie dziękuję za takie położenie!”.

– Ja nigdy nie walczę ze smutkiem – opowiada trapista o. Michał Zioło – Mówię: „Jezu, dzisiaj jestem smutny”. Ktoś może być zdumiony: „Dlaczego ojciec jest smutny?”. A przecież człowiek ma prawo być smutny! I trzeba pozostawić go w tym smutku. A Pan Bóg przychodzi do mnie takiego, jaki jestem. Przychodzi i mówi: „Czego się smucisz?” „Bo jest smutno” – odpowiadam. I Pan Bóg to szanuje. Ale On też mówi: W tym smutku możesz coś zrobić. A na końcu przypomni: Michał, przecież jestem!”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także