GN 2/2021 Archiwum

Chiński Wschód

Gwarantem względnego spokoju na Bliskim Wschodzie stają się w coraz większym stopniu Chiny. Władze w Pekinie i chińskie firmy zbyt wiele zainwestowały w tym newralgicznym regionie, by dopuścić do wybuchu większego konfliktu.

Pax Sinica

Chińczykom udaje się w miarę dobrze prowadzić interesy nie tylko z Iranem i krajami szyickimi, ale również z największym wrogiem Iranu, czyli Arabią Saudyjską. I choć Saudowie wiedzą o zażyłych relacjach Pekinu z Teheranem, z powodzeniem sprzedają swoją ropę do Chin. Wiedzą, że zwłaszcza przy sankcjach nakładanych na Iran uzależnienie Chin od ropy z Arabii staje się większe. Z analiz ECFR (ale mających potwierdzenie również w wielu opracowaniach naukowych publikowanych na Bliskim Wschodzie) wynika, że import chińskiej ropy z Arabii Saudyjskiej wzrósł z ok. 900 tys. baryłek dziennie w sierpniu 2018 r. do blisko 2 mln w lipcu 2019 r. Z kolei obecność Chin w krajach Zatoki Perskiej obejmuje m.in. budowę infrastruktury na mistrzostwa świata w 2022 w Katarze, ale również rafinerię w Arabii Saudyjskiej czy linię kolei dużych prędkości, która połączy miasto Dżedda z Mekką i Medyną. To nie są tylko jednorazowe projekty, ale inicjatywy, które dopiero otwierają pole do rozwoju dalszej współpracy. Taką rolę mają odgrywać zwłaszcza porty i parki przemysłowe, które utworzą pewien łańcuch gospodarczy łączący Chiny z Zatoką Perską, Morzem Arabskim, Morzem Czerwonym i Morzem Śródziemnym. Nie bez znaczenia wreszcie jest to, że to chińskie firmy najprawdopodobniej odegrają znaczącą rolę w odbudowie Iraku czy Syrii. To swoją drogą zakrawa na ironię, zwłaszcza w przypadku Iraku, bo pierwszym państwem, które powinno ustawić się w kolejce do odbudowy, są oczywiście Stany Zjednoczone. Chińczycy ewidentnie wygrywają wyścig o dominację na Bliskim Wschodzie z USA, które zresztą na własne życzenie stopniowo wycofują się z regionu. Chiny mają już na starcie lepszą reputację, bo nie kojarzą się z żadnym z istotnych konfliktów wojennych. Ta neutralność Chin to oczywiście tylko pozory. „Względny brak zobowiązań Chin w zakresie bezpieczeństwa w regionie – w porównaniu z USA – może sprawiać wrażenie, że nie biorą one udziału w regionalnych rywalizacjach ani nie przechylają szali na korzyść żadnego z partnerów. Jednak ten pogląd pomija hierarchiczny charakter chińskich partnerstw, w których Pekin uprzywilejowuje relacje z kompleksowymi partnerami strategicznymi względem innych” – piszą autorzy raportu. Jeśli trend się utrzyma, za 20–30 lat Bliski Wschód będzie wyglądał zupełnie inaczej.•

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama