Nowy numer 3/2021 Archiwum

Chiński Wschód

Gwarantem względnego spokoju na Bliskim Wschodzie stają się w coraz większym stopniu Chiny. Władze w Pekinie i chińskie firmy zbyt wiele zainwestowały w tym newralgicznym regionie, by dopuścić do wybuchu większego konfliktu.

Chińczycy w Syrii

Z raportu opublikowanego w ubiegłym roku przez European Council on Foreign Relations wynika, że Chiny zawarły umowy partnerskie z 15 krajami Bliskiego Wschodu. „Pekin uczestniczy w misjach antypirackich i dotyczących bezpieczeństwa morskiego na Morzu Arabskim i w Zatoce Adeńskiej i przeprowadził zakrojone na szeroką skalę operacje mające na celu uratowanie swoich obywateli z Libii w 2011 r. i Jemenu w 2015 r. Zintensyfikował swoje działania mediacyjne w sytuacjach kryzysowych, takich jak w Syrii i Jemenie, oraz odegrał kluczową rolę w przekonaniu Teheranu do podpisania irańskiego porozumienia nuklearnego” – czytamy w analizie ECFR. Zwłaszcza te dwa ostatnie fakty – obecność w Syrii i udział w dealu nuklearnym (zerwanym ostatecznie przez Donalda Trumpa) – przykuwają uwagę. O tym prawie nikt na Zachodzie nie mówił głośno, ale w mediach arabskich dość często pojawiał się wątek obecności wojsk chińskich w Syrii. Mieli walczyć tam, u boku armii syryjskiej, przeciwko ISIS, w którego szeregach znajdowali się między innymi… represjonowani przez chiński reżim Ujgurzy. W ten sposób Pekin rozprawiał się z prześladowaną przez siebie mniejszością poza swoimi granicami, fakt, że tym razem paradoksalnie w „dobrej sprawie”, bo walki w szeregach Państwa Islamskiego nie da się niczym usprawiedliwić.

I drugi wątek – czyli udział w doprowadzeniu do porozumienia nuklearnego z Iranem. Podczas gdy w Europie wszyscy zacierali ręce na myśl o otwierającym się perskim rynku (bo porozumienie zakładało zniesienie sankcji, a więc otworzyło drogę do zawierania umów handlowych), pierwszym politykiem, który niemal natychmiast pojawił się w Teheranie, był chiński przywódca Xi Jinping, który – jak mówił – chciał „otworzyć nowy rozdział” w stosunkach Chin z Iranem. Magazyn „Foreign Affairs” przytacza w tym kontekście słowa, jakie wypowiedział na spotkaniu z chińskim dygnitarzem najwyższy przywódca Iranu, ajatollah Ali Chamenei: „Republika Islamska nigdy nie zapomni współpracy Chin w okresie obowiązywania sankcji”. Czyżby oznaczało to, że Pekin systematycznie łamał międzynarodowe sankcje i prowadził konspiracyjną wymianę handlową z Teheranem? Tego oczywiście nie wiemy, ale jest jasne, że Chińczycy najbardziej (poza samym Iranem i dużą częścią europejskich firm) skorzystali ze zniesienia sankcji. I tym bardziej jako zagrożenie dla siebie traktują zerwanie umowy nuklearnej przez Trumpa oraz nakładanie kolejnych sankcji.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama