Nowy numer 48/2020 Archiwum

Święty ekstremalny

Bernard z Clairvaux nie dał się zamknąć w XI wieku. Książka Pierre’a Aubé pokazuje niezwykłego człowieka, który nam, XXI-wiecznym materialistom, przypomina o istnieniu ducha.

Z jednej strony słaby, cierpiący na żołądek mnich, któremu współbracia w klasztornej kamiennej podłodze wydrążyli rynsztoczek, żeby mógł do niego wymiotować podczas modlitw. Z drugiej – mocarz ducha, wpływający na wybory sprawujących władzę w ówczesnej Europie królów i duchownych. Pokorny zakonnik, który podczas budowania klasztoru w Clairvaux żywił się zupą z liści, chodził w białych pończochach i koszuli bez ciepłego okrycia, dbając tylko o modlitwy, umiał przyciągnąć uwagę noszących gronostaje i jedzących w obfitości. Wielu zabiegało o jego radę, a nawet z pokorą przyjmowało besztanie, bo potrafił karcić. Ten asceta, zapatrzony w oblicze Boga, o którym pisał, że jest „długością, szerokością, wysokością, głębokością”, potrafił w wyjątkowy sposób docenić proszące go o radę kobiety.

Jego listy do księżnej Ermengardy czy Hildegardy z Bingen brzmią jak najwyższej klasy poezja trubadurów. Nie bez powodu Dante Alighieri w XXXI pieśni Raju „Boskiej komedii” pisze, że poecie, rzucającemu ostatnie spojrzenie na Beatrycze, towarzyszy właśnie św. Bernard. Zresztą cytowane w książce pisma, korespondencje, kazania opata z Clairvaux pokazują, że miał talent literacki i retoryczny. Wszystkie ziemskie umiejętności, wewnętrzną siłę – bo cielesną od młodości miał nadwątloną – konsekwentnie podporządkował Bogu. Całą rodzinę, a także przyjaciół, nakłonił do wstąpienia do zakonu, przekonany, że to najlepsza droga do zjednoczenia z Nim. Nie wahał się napisać, że czeka śmierci „każdego dnia z większą fascynacją, nadymając żagle, niczym statek wchodzący do portu”.

Skoro w swoich czasach tak udawało mu się wpływać na życie innych, może i dziś jego ekstremalny przykład opowiedzenia się po stronie Boga i ludzkiego ducha podziała na nas. Pomocna w tym będzie lektura jego biografii ukazującej życie świętego na tle opisanej ze znawstwem epoki.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Barbara Gruszka-Zych

od ponad 30 lat dziennikarka „Gościa Niedzielnego”, poetka. Wydała ponad dwadzieścia tomików wierszy. Ostatnio „Nie chciałam ci tego mówić” (2019). Jej zbiorek „Szara jak wróbel” (2012), wybitny krytyk Tomasz Burek umieścił wśród dziesięciu najważniejszych książek, które ukazały się w Polsce po 1989. Opublikowała też zbiory reportaży „Mało obstawiony święty. Cztery reportaże z Bratem Albertem w tle”, „Zapisz jako…”, oraz książki wspomnieniowe: „Mój poeta” o Czesławie Miłoszu, „Takie piękne życie. Portret Wojciecha Kilara” a także wywiad-rzekę „Życie rodzinne Zanussich. Rozmowy z Elżbietą i Krzysztofem”. Laureatka wielu prestiżowych nagród za wywiady i reportaże, m.innymi nagrody Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w dziedzinie kultury im. M. Łukasiewicza (2012) za rozmowę z Wojciechem Kilarem.

Kontakt:
barbara.gruszka@gosc.pl
Więcej artykułów Barbary Gruszki-Zych

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także