Nowy numer 08/2020 Archiwum

Orwell nasz współczesny

Aż trudno uwierzyć, że swoje najważniejsze dzieło, „Rok 1984”, George Orwell napisał tuż po II wojnie światowej. Tę powieść czyta się przecież tak, jakby opisywała dzisiejszy świat.

Jak on to przewidział? – pytamy, łapiąc się za głowę, podczas lektury Orwella. Niemal prorocze wizje pisarza da się jednak łatwiej wytłumaczyć, znając jego biografię. Zmarły przed 70 laty George Orwell był bowiem człowiekiem, który zło totalitaryzmu poznał na własnej skórze. A że absurdy dawnych systemów lubią się ciągle odradzać w nowych szatach, jego twórczość, niestety, pozostaje ciągle aktualna.

Budzić z letargu

Naprawdę nazywał się Eric Arthur Blair. Urodzony w 1903 r. w Motihari w dzisiejszych Indiach (niedaleko granicy z Nepalem), syn urzędnika brytyjskiej administracji, już od młodzieńczych lat był niespokojnym duchem. Porzucił naukę w ekskluzywnym Eton College – angielskiej szkole o tradycji sięgającej XV wieku. Zrezygnował też ze służby w Królewskiej Policji Imperialnej w Birmie. W zamian wybrał życie trampa, chwilami nawet żebraka. Chwytał się różnych zawodów: bywał pomywaczem w hotelowej restauracji, zbieraczem chmielu czy hodowcą drobiu. Ten etap życia opisał szczegółowo w autobiograficznej powieści „Na dnie w Paryżu i w Londynie” (1933). Wydał ją już pod pseudonimem, bo swojego prawdziwego nazwiska nie lubił, a ponadto chciał oszczędzić szanowanej rodzinie ewentualnych kłopotów związanych z ujawnieniem szczegółów prywatnego życia.

Życie to odmieniło się diametralnie po wojnie domowej w Hiszpanii, gdzie pisarz walczył po stronie republikańskiej – najpierw w milicji robotniczej antystalinowskiej Partii Zjednoczenia Marksistowskiego, a następnie w oddziałach ochotników wystawionych przez brytyjską Niezależną Partię Pracy. To było traumatyczne przeżycie – nie tylko ze względu na doświadczenia głodu, zimna i brudu. Nieustanne ukrywanie się przed represjami po wybuchu „wojny domowej w ramach wojny domowej” między anarchistami a stalinowcami oraz postrzelenie w gardło sprawiły, że czas ten stał się w biografii Orwella ważną cezurą. Wbrew pozorom pisarz nie stracił jednak wiary w człowieka. „Ktoś, kto napatrzył się na podobne do hiszpańskich tragedie – a wojna w tym kraju, bez względu na jej wynik, była wstrząsającą tragedią, niezależnie od samej rzezi i ludzkich cierpień – wcale nie musi ulec rozczarowaniu i stać się cynikiem. Rzecz dziwna, ale wszystkie przeżycia wzmogły we mnie, a nie umniejszyły – wiarę w ludzką przyzwoitość” – napisał w zakończeniu książki „W hołdzie Katalonii” (1938). Właśnie przyzwoitość kazała mu odtąd toczyć intelektualną walkę z totalitaryzmami. Uznał, że skoro poznał tak dobrze mechanizmy walki politycznej, to jego głównym zadaniem jako pisarza musi być ich demaskacja. Starał się więc budzić z letargu swoich rodaków, ostro krytykując np. zachowawcze nastawienie lewicowej prasy i brytyjskiej inteligencji: „Czasami ogarnia mnie lęk, że nie ockniemy się z tego snu, że wyrwie nas z niego dopiero huk bomb” – notował jeszcze przed rozpoczęciem II wojny światowej.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama