Nowy numer 43/2020 Archiwum

Tatuś wróżka?

Naprawdę nie trzeba kokardek i brokatu, by kochać swoją córeczkę.

Z nowym rokiem nowym krokiem – mówi przysłowie. Ludzie różne podsumowania robią, postanowienia podejmują… Czas to więc i refleksji, i rozliczeń. I tak się złożyło, że znajomego, fajnego ojca dwóch małych dziewczynek, naszło na pogaduchy i zwierzenia. Człowiek naprawdę sensowny, dobry mąż i wzorowy ojciec. Jeden tylko problem ma. Mianowicie nie bawi się z córkami we wróżki. Naprawdę.

Sprawa wygląda następująco. Przeróżni instagramowi ojcowie bawią się z dziećmi w księżniczki i wróżki, czeszą córkom włoski, sami dają sobie na brodę zakładać wstążeczki. A on nie zaplata warkoczyków, bo nie umie, w dodatku żona to robi i babcia, a córki nie zwracają się do niego z prośbą o zabawę w księżniczkę. (Czy to błąd wychowawczy i relacyjny?) I nie zakładają mu na brodę kokardek. Może mieć to oczywiście związek z faktem, że ojciec akurat brody nie posiada. Mógłby w sumie zapuścić. Ale czy to coś zmieni? Raczej naszego ojca nie pociąga wizja zabawy z córkami w księżniczki. Wolałby, i robi to chętnie oraz często, jeździć z nimi na rowerach, zabierać na narty, budować domy z klocków... Ale jednak jakiś wyrzut sumienia ojcowskiego powstał i trudno mu się go pozbyć.

Ojciec musi: kochać swoją rodzinę, spędzać z nią jak najwięcej chwil, poświęcać dzieciom czas. Powinien kochać swoją żonę i adorować ją tak, by mała księżniczka – podglądaczka umiała za kilkanaście lat wymagać tego samego od własnego, starającego się o nią rycerza. Ojciec uczy swoje córki kobiecości właśnie w tym sensie i w ten sposób. Niekoniecznie zaplatając warkocze i wiążąc kokardy. Owszem, powinien też bawić się z dziećmi, jeśli czas mu na to pozwala, ale ta zabawa ma wypływać z serca i ochoty, nie z aktualnie modnych trendów. Tyle.

Ojciec może: wiązać córkom kokardki i w zabawie udawać księżniczkę. Ale to opcja dla chętnych. Nie warunek dobrego ojcostwa. Z kokardkami i księżniczkami doskonale radzą sobie matki i babcie oraz ciocie i sąsiadki. Trudno tymże ostatnim natomiast dawać ojcowskie oparcie, czytać książki przygodowe męskim głosem i zabierać na wędrówki w góry. Ojciec to ojciec. Matka to matka. Tyle.

Swoją drogą – czy instagramowi ojcowie dobrze czują się w kokardkach i brokatowych brodach? Może wytrzymują to wszystko tylko do zdjęcia. Bo kliknięcia i lajki to dla wielu ważna sprawa.

Tata to rycerz wszak, nie księżniczka, a nawet nie wróżka. Żadne czary-mary prosto z trendów tego nie zmienią.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Agata Puścikowska

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2006 r. redaktor warszawskiej edycji „Gościa”, a od 2011 dziennikarz działu „Polska”. Autorka felietonowej rubryki „Z mojego okna”. A także kilku wydawnictw książkowych, m.in. „Wojenne siostry”, „Wielokuchnia”, „Siostra na krawędzi”, „I co my z tego mamy?”, „Życia-rysy. Reportaże o ludziach (nie)zwykłych”. Społecznie zajmuje się działalnością pro-life i działalnością na rzecz osób niepełnosprawnych. Interesuje się muzyką Chopina, książkami i podróżami. Jej obszar specjalizacji to zagadnienia społeczne, problemy kobiet, problematyka rodzinna.

Kontakt:
agata.puscikowska@gosc.pl
Więcej artykułów Agaty Puścikowskiej

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także