Nowy numer 47/2020 Archiwum

Świat narodzin Karola

Sto lat temu Emilia i Karol Wojtyłowie oczekiwali narodzenia trzeciego dziecka. Jak wyglądała wówczas Polska? Jakie wyzwania towarzyszyły narodzeniu przyszłego papieża?

Około godziny siedemnastej 18 maja 1920 r. w Wadowicach, w rodzinie oficera Karola Wojtyły i jego żony Emilii urodził się drugi syn. Rodzice nazwali go Karol Józef. Wadowice, chociaż położone na peryferiach Galicji, doświadczały wielu niepokojów tamtego czasu. Niedawno runęła monarchia Habsburgów, a odradzająca się Polska dopiero krzepła, walcząc o granice na wschodzie, jak i nieopodal na Górnym Śląsku i Śląsku Cieszyńskim. Wszystko to musiało determinować spojrzenie na świat rodziców przyszłego papieża, zwłaszcza Karola Wojtyły seniora, służącego do niedawna w jednostce, której żołnierze brali udział w tych walkach.

Galicjanie

Strony rodzinne Karola Wojtyły seniora to okolice dzisiejszego Bielska-Białej. Region ten ukształtowany został w specyficznym klimacie wielonarodowej monarchii habsburskiej. Społeczność polska mieszkała obok osób narodowości niemieckiej i żydowskiej. Rozkwitał polski ruch narodowy, m.in. za sprawą działającego w okolicach Białej i w Bielsku ks. Stanisława Stojałowskiego, a zarazem istniało poczucie lojalności wobec cesarskiego Wiednia. W tym klimacie służba wojskowa w szeregach zaborczych była naturalną drogą kariery również dla polskich patriotów. Zdecydował się na nią także Wojtyła senior. Po odbyciu zasadniczej służby wojskowej pozostał w szeregach 56. Galicyjskiego Pułku Piechoty, którego garnizonem był Kraków, a rejonem uzupełnień Wadowice, gdzie Wojtyła zamieszkał. Dla Karola Wojtyły, człowieka pobożnego, zasadniczego i skrupulatnego w wypełnianiu służbowych obowiązków, dualistyczna Monarchia Austro-Węgierska nie była tworem obcym. Cesarz Franciszek Józef i jego następca Karol byli władcami powszechnie szanowanymi. Wielu mieszkańców Galicji miało wobec nich ciepłe uczucia, co zapamiętałem z opowieści babci, pochodzącej z Radoczy pod Wadowicami. O Franciszku Józefie mówiła „nasz” cesarz. Dlatego wiarygodna wydaje się opowieść, że wybór imion przyszłego papieża – Karol Józef – nie był przypadkowy. Miał upamiętniać ostatnich panujących z dynastii Habsburgów. Jan Paweł II spotkał się z cesarzową Zytą, która przeżyła swego męża Karola o kilkadziesiąt lat. Miał się do niej zwrócić słowami: „Miło mi powitać cesarzową mojego ojca”. W październiku 2004 r. Jan Paweł II przewodniczył w Watykanie beatyfikacji cesarza Karola. Do Rzymu dotarła wówczas rzesza pielgrzymów z całej byłej c.k. monarchii.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się