Nowy numer 13/2020 Archiwum

Cena przepychu

Do piękna potrzeba ludzkiej perspektywy, a tej budowniczym molochów na pustyni zdecydowanie brak. Dziesięć lat temu w Dubaju otwarto Burdż Chalifa.

Żeby zobaczyć widok z najwyższego budynku świata, najlepiej zarezerwować sobie wcześniej bilet przez internet na konkretną godzinę. Wychodzi trzy razy taniej. I nie trzeba wjeżdżać na 154. piętro, wystarczy 125. Tu cena jest ponad cztery razy niższa, a widoki nie różnią się aż tak bardzo. Trzeba za to koniecznie zaplanować sobie czas na dotarcie do windy. Długim korytarzem z najbliższej stacji metra idzie się dziesięć minut, potem kolejnych dwadzieścia traci się w Dubai Mall – największym centrum handlowym świata, gdzie łatwo zgubić drogę.

Wreszcie docieram do windy, do której wpuszcza elegancka młoda kobieta o dalekowschodnich rysach. Stop! Do środka może wejść tylko 21 osób, państwo pojadą w następnej turze – pokazuje wymownym gestem pani z obsługi. Ale bez obaw – już za chwilę pomkniemy w górę windą. Oczywiście najszybszą na świecie, bo w Emiratach wszystko musi być „naj”.

Życie na kredyt

Gaśnie światło, a w głośnikach rozbrzmiewa nastrojowa muzyka. Grafiki wyświetlane na ścianach przedstawiają znane budowle z różnych stron świata, a jednocześnie obrazują, na jakiej wysokości akurat się znajdujemy. W dole zostawiamy więc m.in. piramidę Cheopsa, wieżę Eiffla czy Empire State Building. Licznik pięter przesuwa się bardzo szybko, więc dotarcie na górę zajmuje nam tylko nieco ponad minutę. Drzwi otwierają się, a obsługa życzy miłych wrażeń.

Faktycznie, widok robi wrażenie. Najpierw – gdy uświadomimy sobie, że te wszystkie budynki w dole są wysokościowcami, które górowałyby nad każdym z polskich miast. Później – gdy spojrzymy w dal i zobaczymy, jak wystrzelone w kosmos centrum Dubaju urywa się nagle, jakby odcięte żyletką, ustępując miejsca monotonnej pustynnej równinie. Pustynia zajmuje aż 97 proc. powierzchni państwa, więc i Dubaj jest molochem postawionym na pustyni. Do lat 60. ubiegłego wieku, kiedy zaczęto na tych terenach eksploatować ropę, zarówno to miasto, jak i stolica stworzonych później Zjednoczonych Emiratów Arabskich – Abu Zabi były małymi osadami rybackimi, gdzie pracowali m.in. poławiacze pereł. Ich mieszkańcy zaś nie przemieszczali się wcale luksusowymi autami po siedmiopasmowych autostradach, tylko przemierzali pustynię na wielbłądach i osłach.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Szymon Babuchowski

Kierownik działu „Kultura”

Doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa. Przez cztery lata pracował jako nauczyciel języka polskiego, w „Gościu” jest od 2004 roku. Poeta, autor pięciu tomów wierszy. Dwa ostatnie były nominowane do Orfeusza – Nagrody Poetyckiej im. K.I. Gałczyńskiego, a „Jak daleko” został dodatkowo uhonorowany Orfeuszem Czytelników. Laureat Nagrody Fundacji im. ks. Janusza St. Pasierba, stypendysta Fundacji Grazella im. Anny Siemieńskiej. Tłumaczony na język hiszpański, francuski, serbski, chorwacki, czarnogórski, czeski i słoweński. W latach 2008-2016 prowadził dział poetycki w magazynie „44/ Czterdzieści i Cztery”. Wraz z zespołem Dobre Ludzie nagrał płyty: Łagodne przejście (2015) i Dalej (2019). Jest też pomysłodawcą i współautorem zbioru reportaży z Ameryki Południowej „Kościół na końcu świata” oraz autorem wywiadu rzeki z Natalią Niemen „Niebo będzie później”. Jego wiersze i teksty śpiewają m.in. Natalia Niemen i Stanisław Soyka.

Kontakt:
szymon.babuchowski@gosc.pl
Więcej artykułów Szymona Babuchowskiego

 

Zobacz także

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji