Nowy numer 43/2020 Archiwum

Pole bitwy o polskie dusze

Od wielu miesięcy trwa konfrontacja władz Gdańska z rządzącym Polską PiS o pole bitwy na Westerplatte. Obie strony uważają, że kto zwycięży w tej batalii, zyska rząd dusz.

Najgoręcej w Gdańsku było w sierpniu tego roku, nie tylko z powodu upałów. Im bliżej rocznicowych uroczystości 1 września, tym większa była temperatura w relacjach Gdańska z rządem. Chodziło o Westerplatte – dziś półwysep w portowej części miasta, 80 lat temu skrawek Polski, który stanął kością w gardle atakującym nas hitlerowcom. Jeden z weteranów, czołgista dywizji generała Maczka, z którym w tym roku rozmawiałem, powiedział mi jedno znamienne zdanie: „Gdy w pierwszych dniach września słyszeliśmy w radiu komunikat: »Westerplatte broni się jeszcze«, to dostawaliśmy skrzydeł w walce. Byliśmy w stanie iść z gołymi rękami na wroga. Tych 200 ludzi miało wtedy w rękach nasze życie, nadzieję i losy Polski”. To tłumaczy wiele, jeśli chodzi o Westerplatte. Także dziś.

Westerplatte – temperatura wrzenia

Nie tylko substancje chemiczne mają swoje charakterystyczne temperatury wrzenia. Okazuje się, że Westerplatte też, bo emocje wokół niego są tak burzliwe jak reakcje chemiczne. Teren, na którym rozegrały się wydarzenia sprzed 80 lat, należy do gminy i kilkunastu innych podmiotów oraz właścicieli. Od 1999 r. miasto organizuje tu obchody rocznicy wybuchu II wojny światowej. Kiedy rządzące PiS w 2015 r. poinformowało o planach stworzenia tu Muzeum Westerplatte i Wojny Obronnej 1939 – nowej placówki podległej Muzeum II Wojny Światowej – rozgorzał spór. Gmina, jeszcze pod rządami prezydenta Pawła Adamowicza, postanowiła najpierw, że przekaże swoje działki MIIWŚ, ale kiedy zmieniły się władze tej instytucji, jak to się mawia w Gdańsku, „na pisowskie rozdanie”, teren przejęło Muzeum Gdańska, należące do gminy.

Miasto i państwowe Muzeum II Wojny Światowej miały różne wizje narracji historii tego miejsca. Gmina stawiała raczej na symbolizm prezentacji, a placówka z ul. Wałowej na wykopaliska, a potem przygotowanie wystawy. Jasnych koncepcji nie było, co stało się pożywką dla spekulacji oraz podgrzewania i tak wysokiej temperatury. Pojawiły się głosy, że to albo „utrzymanie bałaganu i skandalicznych zaniedbań” (co faktycznie miało miejsce w niektórych częściach miejskich działek), albo „budowanie lunaparku na ziemi uświęconej krwią”.

W krzykach nikt nie pozostawał sobie dłużny. W 2017 r., w czasie obchodów rocznicy wybuchu wojny na Westerplatte, ministerialni urzędnicy nie pozwolili odczytać Apelu Poległych harcerzowi reprezentującemu prezydenta Gdańska. Choć wystąpienie harcerza naruszało procedury wojskowe, odciąganie mundurowego na oczach telewidzów było wyjątkowo żenujące wizerunkowo. Być może lepiej było przymknąć na to oko. Potem było jeszcze gorzej: na wiosnę 2019 r. miasto zablokowało prowadzone już przez Muzeum II Wojny Światowej prace archeologiczne, w wyniku których odkopano 50 tys. artefaktów. Karol Nawrocki, dyrektor MIIWŚ, tak komentował tę sprawę w sierpniu: „Pani prezydent Gdańska, Aleksandra Dulkiewicz, z którą spotkałem się osobiście, powiedziała, że taka decyzja zapadła, natomiast jej nie motywowała. Nie było żadnych argumentów. Wspominałem pani prezydent, że sukcesy badań archeologicznych to precedens w badaniu świętego miejsca polskiej historii i należałoby jeszcze raz przemyśleć tę decyzję”.

Muzeum Gdańska rozpoczęło swoje wykopaliska, o których z kolei druga placówka poinformowała prokuraturę.

Już w maju 2019 r. Aleksandra Dulkiewicz biła na alarm, że rząd „tylnymi drzwiami usiłuje wprowadzić przepisy zawłaszczające i przejmujące cały ten teren – a na to zgody nie będzie”.

Westerplatte – temperatura parowania

Wiosną 2019 r. do Sejmu wpłynął poselski projekt ustawy „o inwestycjach w zakresie budowy Muzeum Westerplatte i Wojny 1939 – Oddziału Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku”. Sejmowy projekt wprowadził rozwiązania, które miały usprawnić przygotowanie i realizację inwestycji dotyczącej muzeum „w celu zachowania unikatowych wartości historycznych, przestrzennych, materialnych i niematerialnych, symbolizujących bohaterstwo oraz ofiarę poniesioną przez polskiego żołnierza”.

– Przez 30 lat nikt się tym miejscem nie zajmował, to miejsce nie jest zadbane. Westerplatte jest symbolem polskiej historii, symbolem ważnym dla Polski i każdego Polaka. To jest miejsce i własność wszystkich Polaków. Coś się stało, że przez 30 lat jako Polacy nie zadbaliśmy o to miejsce, i trzeba to zmienić. Chcielibyśmy, żeby było lepiej upamiętnione. A przede wszystkim od strony edukacyjnej, żeby było bardziej interaktywne. Dobrze, że presja czyni zmiany, że miejsce uporządkowano, dzisiaj śmieci nie widzieliśmy – mówił wicepremier Piotr Gliński w czasie czerwcowej wizyty na Westerplatte. Wicepremier zadeklarował, że nie zakłada zmian dotyczących kopca i stojącego na nim pomnika Obrońców Wybrzeża.

Niezadowolona z projektu legislacji Aleksandra Dulkiewicz zmieniła postawę i jeszcze w maju zadeklarowała chęć dialogu z posłami i ministrami PiS. – Apeluję do pana premiera Glińskiego, do ministra Sellina, który jest Pomorzaninem, osobą, która doskonale zna skomplikowane losy tego terenu, apeluję o to, by podjąć rozmowy i dialog na temat tego, jak powinno wyglądać Westerplatte – mówiła.

Prezydent Gdańska rozmawiała 11 czerwca w cztery oczy z premierem Mateuszem Morawieckim w kancelarii w Warszawie. – Apelowałam, żebyśmy porozmawiali o tym, jak upamiętnimy miejsce tej historycznej bitwy, ale też elementu ważnego dla tożsamości gdańszczan – mówiła po spotkaniu A. Dulkiewicz. Zaprosiła też do współorganizacji 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej.

Uroczystości 1 września 2019 r. przebiegły godnie – premier i pani prezydent wygłosili stonowane, choć jasno przedstawiające swoje stanowiska przemówienia. I nawet dziennikarze, którzy relacjonowali obchody, zdążyli dotrzeć spokojnie spod pomnika Obrońców Wybrzeża do budynku elektrowni, w którym MIIWŚ zainaugurowało działalność Muzeum Westerplatte.

Westerplatte – temperatura topnienia

We wrześniu br. wybuchła na Westerplatte medialna bomba. Przy wartowni nr 5 archeolodzy z MIIWŚ odkryli szczątki dziewięciu polskich żołnierzy. – To najbardziej sensacyjny, zaskakujący i przede wszystkim wzruszający etap badań archeologicznych. Przyniósł odkrycia szczątków ludzkich, które najprawdopodobniej należą do polskich żołnierzy z 1939 roku – mówił K. Nawrocki.

Nastąpił przełom nie tylko w naukowych badaniach nad tym terenem, ale także w postawach polityków. 18 listopada prezydent Gdańska w towarzystwie dyrektora MIIWŚ odwiedziła teren wykopalisk archeologicznych i spotkała się z archeologami. – Poruszona wracam z Westerplatte – mówiła po spotkaniu. – Odwiedziłam miejsce, gdzie odnaleziono szczątki polskich bohaterów. Czekam na rezultaty identyfikacji, abyśmy mogli ich godnie pochować. Miasto Gdańsk dołoży wszelkich starań, żeby ta ceremonia odbyła się w sposób godny patrioty polskiego. Kiedy tylko zostaną zakończone prace, chętnie pana dyrektora odwiedzę w muzeum w celu omówienia szczegółów. Jest to nasza powinność – dodała. To wielka zmiana w postawie władz miasta. I konkretne deklaracje współpracy.

Karol Nawrocki tak podsumowuje listopadowe spotkanie: – W momencie gdy Rzeczpospolita, rękami naszych archeologów, upomina się po 80 latach o swoich bohaterów, nie ma miejsca na przepychanki nad ich szczątkami. W obliczu rangi tych odkryć warto ze sobą rozmawiać. Dlatego wizyta pani prezydent była właściwie oczywista, naturalna. I dobrze, że się odbyła. Dla mnie stanowiła też okazję do apelu, aby w kolejnych planowanych etapach badań archeologicznych podlegli pani prezydent urzędnicy nie przeszkadzali w ich prowadzeniu.

Dokończenie badań archeologicznych w pobliżu wartowni nr 5 oraz praca nad przygotowaniem cmentarza Obrońców Westerplatte do pochówku bohaterów to plany na najbliższe miesiące. A temperatura sporu spadła. W końcu jesień i zima to czas zadumy i refleksji. Niech ich nie zabraknie w pisaniu dalszej historii tego miejsca.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama