Nowy numer 03/2020 Archiwum

Szczypta soli

Czy 20 tysięcy uczestników Europejskiego Spotkania Młodych w ponad 700-milionowej Europie to szczyt możliwości Starego Kontynentu? A to ma znaczenie w sytuacji, gdy może dzięki tej garstce świat jeszcze istnieje?

Pierwsza myśl była właśnie taka: co to jest 20 tysięcy na Europę, z czego część uczestników – jak słyszałem wczoraj we Wrocławiu – przyjechała nawet z USA, Kanady i krajów azjatyckich. Zwłaszcza że człowiek pamięta czasy, gdy na spotkania organizowane przez wspólnotę z Taizé przyjeżdżało 60 tys. i więcej uczestników. Tacy już jesteśmy. Nawet jeśli wiemy, że to nie statystyki są celem, spontanicznie oceniamy ważność poszczególnych wydarzeń właśnie liczbą uczestników. A jak jeszcze mamy porównanie, że onegdaj to były tłumy – profesjonalna analiza gotowa. Nie inaczej jest z oceną mniejszych wydarzeń – od spotkań modlitewnych w parafii po wielkie eventy na stadionach. Serce rośnie, gdy hale są wypełnione po brzegi, ale dlaczego zaraz duch omdlewa, gdy na modlitwę wpadnie nie 150, ale 5 osób? 

A może by tak na koniec roku spojrzeć na to z innej perspektywy? Że dzięki tym garstkom modlących się ludzi (20 tys. na ESM Taizé, 200 na stadionie, 5 w parafii…) świat jeszcze jakimś cudem istnieje? Kto z nas, śledząc bardziej lub mniej dokładnie wydarzenia na świecie w minionym roku i poprzednich latach, nie miał czasem wrażenia, że jeśli to wszystko jeszcze całkiem nie wybuchło i jakoś się trzyma, to właśnie „jakimś cudem”? 

I możliwe, że to jedyna kategoria – rozumiana dosłownie – która pozwala wytłumaczyć fakt, że świat ciągle jeszcze istnieje. Przy takim nagromadzeniu złych emocji, padających codziennie złych, wrogich słów, także w relacjach międzynarodowych, nawet same racje pragmatyczne (nikt zdroworozsądkowy nie chce wojny) utrzymywania względnego pokoju wydają się niewystarczające. Możliwe, że kiedyś ze zdumieniem (ale i z wdzięcznością) odkryjemy, jak wiele zła w świecie udało się uniknąć nie dzięki traktatom, wielodniowym nawet szczytom czy innym spotkaniom na wysokim szczeblu, ale dzięki dyskretnej sile wytrwałej modlitwy „garstki” ludzi. Niektórzy mistycy podkreślali, że jeśli świat jeszcze istnieje – mimo takiego ogromu zła, niesprawiedliwości i zadawanego cierpienia – to dzięki odprawianej codziennie w milionach miejsc na Ziemi Eucharystii. 

Zdumienie (i pewnie wdzięczność) będzie również wtedy, gdy okaże się, że świat „jakimś cudem” jeszcze istnieje dzięki zaledwie kilku sprawiedliwym. Może znany ze Starego Testamentu targ Abrahama z Bogiem o ocalenie Sodomy i Gomory dokonuje się również dzisiaj? „Czy także zniszczysz to miasto i nie przebaczysz mu przez wzgląd na owych pięćdziesięciu sprawiedliwych, którzy w nim mieszkają?” – pyta Boga Abraham. A następnie coraz bardziej zuchwale obniża poprzeczkę: czy jeśli się znajdzie czterdziestu… trzydziestu… dziesięciu… 

Benedykt XVI tak komentował ten fragment: „Wewnątrz chorej rzeczywistości powinien znajdować się zalążek dobra, który może uzdrowić i przywrócić życie. To słowo skierowane jest także do nas: aby w naszych miastach znalazł się zalążek dobra; byśmy czynili wszystko, aby było nie tylko dziesięciu sprawiedliwych, by nasze miasta rzeczywiście mogły żyć i przeżyć i byśmy się uwolnili od tej wewnętrznej goryczy, którą jest brak Boga”. 
 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jacek Dziedzina

Dziennikarz działu „Świat”

Studia z socjologii ukończył w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował w Instytucie Kultury Polskiej przy Ambasadzie RP w Londynie jako events programmer, odpowiedzialny m.in. za organizację festiwalu filmowego „Across the borders" i współpracę z brytyjskimi instytucjami kulturalnymi. W „Gościu" od 2006 r. Autor wywiadu rzeki z ks. Henrykiem Bolczykiem „Mocowałem się z Bogiem", wywiadu rzeki z ks. Markiem Dziewieckim „Psycholog w konfesjonale" oraz współautor zbioru reportaży z Bliskiego Wschodu „W drogę ze św. Pawłem". Laureat nagrody Grand Press 2011 w kategorii Publicystyka. Autor reportaży zagranicznych, m.in. z Wietnamu, Syrii, Kosowa, USA, Cypru, Turcji, Irlandii, Mołdawii, Białorusi, Wielkiej Brytanii i innych. Publikował m.in. w „Do Rzeczy", „Rzeczpospolitej" („Plus Minus"), „Cywilizacji", Onet.pl. Jest również założycielem i właścicielem Wydawnictwa Niecałe (wydaje szeroko rozumianą literaturę faktu). Interesuje się historią najnowszą, stosunkami międzynarodowymi, życiem Kościoła i teologią, a także fotografią, filmem, turystyką i muzyką liturgiczną. Obszary specjalizacji: analizy dotyczące Bliskiego Wschodu, Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych, Francji, Wielkiej Brytanii i Bałkanów, a także związane z życiem Kościoła na świecie i nową ewangelizacją.

Kontakt:
jacek.dziedzina@gosc.pl
Więcej artykułów Jacka Dziedziny

 

Zobacz także

  • Dremor_
    30.12.2019 18:47
    Dremor_
    Felieton ma wydźwięk, jakby autor robił dobrą minę do złej gry. Nie da się ukryć, że tegoroczne spotkanie frekwencyjnie nie dopisało. A mimo to, że młodych jest wielokrotnie mniej, to ledwie udało się zorganizować dla wszystkich noclegi, do ostatnich chwil nie było wiadomo, czy logistycznie spotkanie wypali.

    Odnośnie samej opinii, że świat istnieje dzięki "garstce" przy "nagromadzeniu złych emocji", to trudno mi się zgodzić z takim postawieniem sprawy. Obecny świat jest dużo lepszym miejscem, niż kilka dekad, czy wieków temu. Wrażenie, że mamy jakieś "nagromadzenie złycgh emocji" wynika jedynie z lepszego przepływu informacji, przez co możemy dziś martwić się informacjami o złych wydarzeniach z drugiej części globu, a nie martwić się np. epidemią ospy we własnym mieście, czy lękiem o bliskich walczących w kolejnej bezsensownej wojnie. A co do mistyków, to oni często zapominają, że ludzkość istnieje od dawna. Pierwsze kultury człowiek mógł zacząć tworzyć już 2 miliony lat temu. Najstarsza ludzka osada powstała ponad 70 tysięcy lat temu. Cywilizacje powstawały nawet 9 tysięcy lat temu. Trudno więc uważać, że świat istnieje dzięki odprawianiu Eucharystii, którą mamy "zaledwie" od 2 tysięcy lat.
    doceń 16
  • tomaszln
    30.12.2019 19:31
    Niestety, ale te wszelkiego typu spotkania, wydarzenia nie są drogą ani ewangelizacji, ani życia katolicką wiarą.
    Życie wiarą, czyli wiara praktykowana na co dzień wcale w obecnym świecie nie jest ani łatwa, ani przyjemna, ani tez nie prowadzi do jakiegoś splendoru.

    Jest jeszcze jedne problem dziś w cywilizacji Zachodniej można śmiało żyć nie będąc praktykującym chrześcijaninem.
  • anioł 4
    30.12.2019 20:28
    Nie dawno pisałem, ze kardynał Sarah upatruje w Polakach odnowicieli wiary w Jezusa Chrystusa, upatruje iskry, która odnowi Europę Dziś dla przypomnienia przepowiednia polskiego wizjonera -ojca Czesława Klimuszki " Polska będzie źródłem nowego prawa na świecie, zostanie tak uhonorowana, jak żaden kraj w Europie (....) Polsce będą się kłaniać narody Europy. Widzę mapę Europy. Widzę Orła Polskiego w Koronie. Polska jaśnieje jak słońce i blask ten pada na około. Do nas będą przyjeżdżać inni aby żyć tutaj i szczycić się tym". Mam głęboką wiarę, że tak będzie jak nie w tym, to następnych pokoleniach. Niech Bóg błogosławi Polskę .
  • kret
    02.01.2020 11:14
    Dziwimy się,że już tylko garstka uczniów chodzi na religię?Czyżby na lekcję katechezy chodziły sieroty bez rodziców i dziadków?Pomyślmy o sobie, dziadkach i rodzicach- jaka jest nasza wiara?nasze wnuki i dzieci nie widzą w nas ludzi wierzących?
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji