Nowy numer 04/2020 Archiwum

Precedensowy wyrok

Żyjemy w czasach, kiedy sąd musi rozstrzygać, czy w akcie urodzenia dziecka jako rodzice mogą być zapisane dwie kobiety. Dlatego uchwała Naczelnego Sądu Administracyjnego w tej sprawie ma tak ważne znaczenie.

Postępowania sądowe są ważnym elementem strategii środowisk progresywnych, które metodą precedensowych orzeczeń starają się urabiać opinię publiczną, a przede wszystkim tworzyć linię orzeczniczą, która ma stać się obowiązującą wykładnią prawa. Najczęściej nie chodzi o rozstrzygnięcia kwestii natury ideologicznej, ale o sprawy z pozoru techniczne, jak możliwość uzyskania numeru PESEL, zapewnienie prawa do dziedziczenia partnerowi bądź partnerce, czy możliwości uzyskania dostępu do dokumentacji medycznej najbliższej osoby. Dla przedstawicieli nowej lewicy, od dawna zaangażowanych w prowadzenie rewolucji obyczajowej, w której proletariat zastąpiły mniejszości seksualne jako współczesny odpowiednik klas uciskanych, sala sądowa jest ważnym obszarem zmagań. Taktyka jest prosta: przez szereg precedensowych wyroków w konkretnych, najczęściej złożonych i wpisanych w międzynarodowy kontekst sprawach ukształtować linię orzeczniczą. Później, powołując się na zasadę równości wszystkich wobec prawa, wymuszać daleko idące zmiany w prawie krajowym.

Dla takiej taktyki nie potrzeba większości parlamentarnej, wystarczą sprawne kancelarie adwokackie i organizacje społeczne, używane jako środowiska eksperckie i grupy nacisku, oraz zaprzyjaźnione media, nagłaśniające szeroko każdy przypadek.

Dwie matki, ojciec zbędny

Przynależność do Unii Europejskiej stwarza takie możliwości, dlatego tak ważne było niedawne rozstrzygnięcie Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA) w Warszawie w sprawie z pozoru tylko administracyjnej – chodziło o transkrypcję, czyli zarejestrowanie w polskim urzędzie stanu cywilnego metryki dziecka urodzonego w 2015 r. Wielkiej Brytanii. Transkrypcja polega na wiernym i literalnym przeniesieniu treści zagranicznego dokumentu pod względem językowym i formalnym. To czynność obligatoryjna dla polskiego urzędu, jeśli dana osoba ubiega się np. o polski dokument tożsamości lub nadanie numeru PESEL. Nie byłoby z tym żadnego problemu, gdyby nie fakt, że w sporządzonej w Wielkiej Brytanii metryce zapisano, że rodzicami dziecka są dwie kobiety. Urzędy, które były na kolejnych etapach stroną tego postępowania, oraz sądy rozpatrujące skargi w tej sprawie musiały więc rozstrzygnąć, czy przepisy prawa dotyczące akt stanu cywilnego w powiązaniu z zapisami prawa prywatnego międzynarodowego dopuszczają transkrypcję zagranicznego aktu urodzenia dziecka, w którym jako rodzice wpisane są osoby tej samej płci.

Problem powstał, gdy do Urzędu Stanu Cywilnego w Piasecznie w 2016 r. zgłosiła się kobieta posiadająca polskie obywatelstwo, która chciała wpisać (dokonać transkrypcji) do polskich ksiąg akt urodzenia syna, który przyszedł na świat w Londynie w 2015 r. Victor został poczęty metodą in vitro. Matka w metryce dziecka nakazała wpisać siebie i swoją partnerkę życiową. Zezwala na to brytyjskie prawo, gdyż w formularzu obok określenia „matka” jako rodzica można wpisać drugą osobę nawet tej samej płci. Kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Piasecznie, powołując się na przepisy polskiego prawa, sprzeciwił się dokonaniu transkrypcji brytyjskiej metryki z dwiema matkami do ksiąg stanu cywilnego. Pani Małgorzata, matka Victora, nie zamierzała jednak rezygnować, argumentując, że konsekwencją odmowy jest niemożliwość uzyskania numeru PESEL dla dziecka. „Polska łamie prawa dziecka” – krzyknęli zgodnym chórem eksperci z organizacji zaangażowanych w kampanie przeciwko homofobii i na rzecz równego traktowania, komentując decyzję kierownika Urzędu Stanu Cywilnego w Piasecznie. Wspomagające ich media, a zwłaszcza TVN, szybko ich oburzenie przekazały opinii publicznej. Pani Małgorzata odwołała się w tej sprawie do wojewody mazowieckiego, ale podtrzymał on decyzję urzędu w Piasecznie. Wówczas złożyła skargę na to postanowienie w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Warszawie, ale i on w październiku 2016 oddalił skargę. Wówczas zdecydowała się na skargę do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Wskazywała, że w związku z brakiem transkrypcji aktu urodzenia odmówiono jej dziecku nadania numeru PESEL oraz wydania polskiego paszportu.

Nie ma rodziców jednopłciowych

Uchwała w tej sprawie zapadła 2 grudnia br. i została sformułowana przez siedmiu sędziów NSA. Jej konkluzja jest jednoznaczna: nie jest możliwe wpisanie w polskim akcie stanu cywilnego zamiast ojca dziecka rodzica, który nie jest mężczyzną, gdyż byłoby to sprzeczne z podstawowymi zasadami porządku prawnego w Polsce. „Prawo polskie nie zna instytucji rodziców jednopłciowych i nie przyznaje związkom partnerskim praw rodzicielskich” – mówił w uzasadnieniu uchwały sędzia NSA Jacek Chlebny. Gdyby do tego doszło, „zagrożona byłaby spójność polskiego systemu prawa, w którym funkcjonowałyby akty urodzenia zawierające dane, których nie można byłoby umieścić w akcie urodzenia dziecka narodzonego w Polsce” – argumentował sędzia. Jednocześnie w uzasadnieniu tej uchwały NSA podkreślił, że nie można uzależniać nabycia obywatelstwa polskiego przez dziecko urodzone za granicą od uprzedniej czynności wpisania zagranicznego aktu urodzenia do polskich akt stanu cywilnego.

Historyczny wymiar rozstrzygnięcia

Dotąd w tego typu sprawach w Polsce w sądach nie zapadały wyroki jednorodne. Mieliśmy do czynienia z dwojaką interpretacją prawa. Część sądów uznawała, że wpisanie do aktu urodzenia jako rodziców dwóch osób tej samej płci jest niezgodne z podstawowymi zasadami polskiego porządku prawnego. Jednak w październiku 2018 r. zapadł odmienny wyrok w podobnej sprawie z powództwa dwóch kobiet wpisanych jako matki także do brytyjskiej metryki. NSA odwołał się wówczas do zupełnie innej argumentacji, lekceważąc kwestię konsekwencji takiego wyroku dla polskiego porządku prawnego. Stwierdził natomiast, że odmowa transkrypcji stanowi naruszenie praw zapewnianych przez Konwencję o prawach dziecka. Stanął również na stanowisku, że odmowa dokonania transkrypcji ze względu na powołanie się na klauzulę porządku publicznego nie jest zgodna z przepisami prawa, i orzekł, że organy administracji będą musiały ponownie zająć się sprawą tamtego wpisu. W tej sytuacji krakowski Urząd Stanu Cywilnego wykonał ten wyrok i wpisał akt urodzenia dziecka do rejestru. Czynność tę zaskarżył jednak prokurator. W ten sposób sprawa ponownie trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie, który w czerwcu nieprawomocnie orzekł, że transkrypcja brytyjskiego aktu urodzenia dziecka wychowywanego przez dwie Polki była zgodna z prawem i oddalił skargę prokuratora.

Podobny był los metryk czwórki dzieci urodzonych w Stanach Zjednoczonych przez surogatki dla związku dwóch mężczyzn, z których jeden to obywatel Polski. NSA w październiku 2018 r. orzekł, że mają prawo do potwierdzenia polskiego obywatelstwa. W uzasadnieniu podkreślono, że dziecko nie może być dyskryminowane. Wcześniejszy negatywny wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie został uchylony, podobnie jak decyzje wojewody oraz ministra spraw wewnętrznych i administracji o odmowie potwierdzenia obywatelstwa dziewczynek. Obecny wyrok NSA stanowi więc nową jakość w tym obszarze i będzie wskazówką w innych, podobnych przypadkach.

Praktyka i ideologia

Trudno jednak nie zauważyć, że do rozwiązania pozostaje konkretny problem, czyli zapewnienie dziecku wychowywanemu przez pary homoseksualne poza granicami naszego kraju jego prawnej tożsamości w Polsce. Dotąd przekonywały one, że bez wpisu do ksiąg stanu cywilnego dziecko nie otrzyma numeru PESEL, co rodzi ciąg dalszych negatywnych dla niego konsekwencji, zarówno obecnie, jak i w przyszłości. Dlatego ostatni wyrok NSA jest ważną wskazówką dla rozwiązania tego rodzaju spraw. W orzeczeniu podkreślono, że podjęta uchwała nie zamyka możliwości uzyskania przez dziecko polskiego dowodu tożsamości. Może ono bowiem otrzymać numer PESEL na podstawie brytyjskiego aktu urodzenia lub paszport tymczasowy bez numeru PESEL. Rozwiązań praktycznych jest zresztą wiele.

W jednej z podobnych spraw polski urzędnik dokonał transkrypcji zagranicznej metryki z dwiema matkami, wpisując do ksiąg metrykalnych, że ojciec jest nieznany oraz zaznaczając, że podstawą jest dokument brytyjski, w którym figurują dwie matki.

Jedno nie ulega wątpliwości. Nacisk par homoseksualnych na urzędy stanu cywilnego, a później na sądy, aby respektowały na gruncie polskim decyzje administracyjne wydane w innym porządku prawnym, nie ma na celu tylko rozwiązania konkretnych problemów, ale jest częścią ideologicznego planu zmierzającego do zalegalizowania w polskim porządku prawnym uprawnień osób homoseksualnych. Mówiła o tym wyraźnie pełnomocniczka kobiet wnoszących skargę do NSA. Akcentowała, że jej klientkom nie chodzi tylko o techniczne rozwiązanie problemu, ale chciałyby one, aby w dokumencie tożsamości dziecka jako rodzice były wyraźnie zapisane one, jako dwie matki. Dlatego wyrok NSA z 2 grudnia ma tak wielkie znaczenie dla polskiego porządku prawnego.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Zastępca redaktora naczelnego „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji