GN 14/2020 Archiwum

Zaszczep dziecko

Myśl wyrachowana: Mamo, tato, chcecie ochronić dziecko przed fałszem? Musicie być szybsi z prawdą.

Jeden z czytelników podzielił się ze mną taką historią: „Moja córka dostała książkę na 10. urodziny. Nie przejrzałem jej, bo dostała ich sporo, książka trafiła na półkę, ale po miesiącu córka po nią sięgnęła. Gdy podzieliła się ze mną jedną z historyjek, byłem załamany” – napisał.

Nic dziwnego. Czytelnik przysłał mi skan jednej ze znajdujących się tam „opowieści na dobranoc”. Jest to historia chłopca o imieniu Coy. „Coy uwielbiał sukienki, błyszczące pantofelki i kolor różowy. Chciał, żeby rodzice mówili o nim »ona«, i nie lubił nosić chłopięcych ubrań” – dowiaduje się czytelnik. Pewnego dnia Coy poprosił mamę: „Chodźmy do pana doktora, żeby przemienił mnie w prawdziwą dziewczynkę”. Lekarz wyjaśnił, że Coy jest „osobą transpłciową”. Odtąd „mama i tata prosili wszystkich, żeby traktowali Coy jak dziewczynkę”. Ale po rozpoczęciu szkoły pojawiła się „przeszkoda”, bo nauczyciele oznajmili, że Coy musi korzystać z toalety dla chłopców lub dla niepełnosprawnych. Na to chłopiec: „– Ale ja nie jestem chłopcem! – rozpłakała się Coy. – I nie jestem niepełnosprawna! Jestem dziewczyną”.

I co dalej? Ano, „rodzice Coy zwrócili się w tej sprawie do sądu”, a sędzia po namyśle orzekł, że „Coy należy pozwolić korzystać z tej toalety, którą sobie wybierze”.

Z tej okazji rodzice zrobili wielką imprezę z różowym tortem, a Coy „miała na sobie lśniącą różową sukienkę i różowe pantofelki”.

Koniec historyjki, dzieci, kładźcie się spać. I śnijcie o cudownym świecie, w którym wszystkim wszystko wolno i gdzie sam Bóg wam nie podskoczy.

Gdzie jest kres tego szaleństwa? Ho, ho, jeszcze bardzo daleko, bo możliwości ludzkiej pychy są olbrzymie. Na razie ludzie wymyślili, że mogą być, kim chcą, w zakresie płci, ale jeszcze mają szlaban na bycie wybranym zwierzęciem. Niebawem usłyszymy o dyskryminowanych „osobach transgatunkowych”, którym źli ludzie zabraniają ożenić się z psem i wraz z nim adoptować żuczka gnojnika. Potem przyjdzie kolej na osoby transmaterialne, a w końcu na transbytowe. Już tam nadziani „filantropi” nie pożałują grosza na uświadomienie społeczeństwa w tej kwestii. Podobnie jak nie żałują teraz, finansując przetwórnie mózgów w wodę. A że najefektywniej tę wodę robi się w młodych umysłach, no to mamy takie rzeczy jak powyższa książeczka.

Niestety, dziś rodzice muszą uważać na to, co dociera do małolatów nawet przez publikacje rzekomo dla nich odpowiednie. Tak, jak to zrobił mój informator. „Przeczytałem książeczkę sam, porozmawiałem z córką na ten temat, rozwiałem jej wątpliwości i wskazałem, jakie bzdury są w tej opowieści” – napisał.

Pewnie, że nie da się wszystkiego, co dociera do dzieci, kontrolować. Ale zawsze można z nimi porozmawiać prewencyjnie: „Zobacz, jakie idiotyzmy ludzie potrafią wymyślać…” – i przytoczyć im na przykład opowiadanie o Coy. To będzie dobra szczepionka.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji