Gość Gliwicki 04/2020 Archiwum

Ekologia dla świętych

O ateizmie jako głównym źródle kryzysu ekologicznego i nawróceniu jako ratunku dla świata przed zniszczeniem mówi prof. Rocco Buttiglione.

Bogumił Łoziński: Profesor Buttiglione, który jest symbolem walki o obecność wartości chrześcijańskich w Unii Europejskiej, wygłasza referat na konferencji ‚„Creatio Continua” poświęconej chrześcijańskiej ekologii. Skąd zainteresowanie tą tematyką?

Prof. Rocco Buttiglione: Moją uwagę na kwestie ekologiczne zwrócił Jan Paweł II, który w encyklice Centesimus annus wskazał, że korzeń kryzysu ekologicznego jest tak naprawdę w ludzkim sercu. Ateizm przekonuje człowieka, że jest absolutnym władcą całej rzeczywistości i rzeczy nie mają swojej godności, są po prostu materiałem, którego możemy dowolnie używać. Wtedy człowiek próbuje zbudować własny świat, inny niż świat Boży. W europejskiej kulturze opowiada o tym pewna wersja mitu o Prometeuszu. Karol Marks w swojej rozprawie doktorskiej odwołuje się właśnie do tego mitu i mówi, że chcemy stworzyć świat człowieka, który już nie będzie światem Bożym. Kiedy wchodzimy w tego typu myślenie, przestajemy szanować godność, którą Bóg udzielił każdej rzeczy. Efektem tego jest świat, który nie jest piękny. Co więcej, człowiek nie może już w nim egzystować, ten świat nie nadaje się już do życia.

Mówi Pan o marksistowskim świecie bez Boga, ale niektóre nurty ekologii też odrzucają Boga, tworząc bożki z różnych elementów stworzenia.

To prawda. Rozważając ten problem, możemy tu porównać encyklikę Franciszka Laudato si’ z encykliką Rerum novarum Leona XIII. Tacy myśliciele jak Marks, Proudhon, Cabet zwrócili uwagę na proletariat, problem doprowadzonych do ubóstwa mas. Leon XIII powiedział – tak, macie rację, ten problem naprawdę istnieje, a potem przeformułował i problem, i rozwiązanie. Jestem przekonany, że dokładnie to samo robi Franciszek. Problem niszczenia środowiska istnieje, papież w Laudato si’ sformułował go i wskazał rozwiązanie.

Na czym polega ekologia katolicka, zwana też integralną, proponowana przez Franciszka?

Papież łączy kryzys, który widzimy w przyrodzie, z ekologicznym kryzysem człowieka, kryzysem ekologii ludzkiej. Pokazuje, że jest on efektem choroby, która trawi ludzkie serce. Widać to w wielu obszarach, na przykład w ekonomii, która jest obecnie powszechnie rozumiana jako dążenie do tylko i wyłącznie indywidualnego zysku. Wielkie korporacje przynoszą zysk dla udziałowców, ale jednocześnie zatrucie środowiska i śmierć dla wielu ludzi. Żeby istniał człowiek, który szanuje swoje środowisko, musi zostać wychowany, wyedukowany, a naturalnym miejscem, w którym podlega temu procesowi, jest rodzina. Mamy teraz masy młodych ludzi, którzy są w pewnym sensie zranieni. Nie mogą troszczyć się o środowisko, bo nie potrafią zatroszczyć się o siebie. Potrzebujemy ludzi, którzy będą widzieli, że dobro innego człowieka jest ich dobrem, i będą brali to pod uwagę w działaniu. Jestem dziadkiem i dlatego bardzo mnie interesuje, co się wydarzy ze światem w ciągu 90 lat, bo to jest długość życia moich wnuków, ale jestem też zainteresowany tym, co wydarzy się później, gdyż wyobrażam sobie prawnuki.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Bogumił Łoziński

Zastępca redaktora naczelnego „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Polska”.
Pracował m.in. w Katolickiej Agencji Informacyjnej jako szef działu krajowego, oraz w „Dzienniku” jako dziennikarz i publicysta. Wyróżniony Medalem Pamiątkowym Prymasa Polski (2006) oraz tytułem Mecenas Polskiej Ekologii w X edycji Narodowego Konkursu Ekologicznego „Przyjaźni środowisku” (2009). Ma na swoim koncie dziesiątki wywiadów z polskimi hierarchami, a także z kard. Josephem Ratzingerem (2004) i prof. Leszkiem Kołakowskim (2008). Autor publikacji książkowych, m.in. bestelleru „Leksykon zakonów w Polsce”. Hobby: piłka nożna, lekkoatletyka, żeglarstwo. Jego obszar specjalizacji to tematyka religijna, światopoglądowa i historyczna, a także społeczno-polityczna i ekologiczna.

Kontakt:
bogumil.lozinski@gosc.pl
Więcej artykułów Bogumiła Łozińskiego

 

Zobacz także

  • spe
    20.12.2019 11:41
    Nazwa "grzech ekologiczny" jest po prostu myląca - wprowadza w błąd (który niestety potem propaguje nawet część duchownych). Choćby ów przykład z zakładami metalurgicznymi to pokazuje, bo zło wyrządzane jest tam przecież konkretnym ludziom, a nie materii czy jakiejś ekologicznej idei. Z drugiej zaś strony żadne nasze działanie w świecie nie pozostaje bez skutku i ten fakt staje się pałką do bicia wykorzystywaną przez "ekologów" przeciwko wszelkiej ludzkiej aktywności (czyli ostatecznie również prowadzi ku śmierci).
    doceń 2
  • Dremor_
    20.12.2019 12:41
    Dremor_
    Ateizm źródłem kryzysu ekologicznego? Jakoś w ateistycznych Czechach nikt nie wozi śmieci do lasu. Brudne plaże we Włoszech częściej widać na religijnym Południu, niż na odrzucającej Boga Północy. W Brazylii Bolsonaro wycina lasy Amazonii odwołując się do religijnej retoryki. Także w Polsce za czasów ministra Szyszki z inicjatywy RM powstały spoty filmowe, sugerujące, że ekologia to grzech, bo Bóg nakazał czynić sobie Ziemię poddaną.
    Gdy Franciszek wspomniał o "grzechu ekologicznym", to ze strony konserwatystów podniósł się krzyk, że chce wprowadzać neomarksistowską ideologię, która z przyrody chce robić bożka.

    Tak więc naprawdę, pisanie, że ateizm jest źródłem kryzysu ekologicznego to wyjątkowo nieudolna próba odwracania rzeczywistości.
    doceń 13
  • halinkaa
    21.12.2019 13:44
    szykuje się godny następca dla obecnego ponyfikatu
    doceń 2
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji