Nowy numer 14/2020 Archiwum

Rodzina w centrum

Stanisław Szwed, sekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, ocenia wyzwania stojące przed polityką społeczną.

Andrzej Grajewski: Polityka społeczna i prorodzinna była atutem w kampanii wyborczej PiS. Czy dzięki sukcesom na tym polu partia rządząca wygrała wybory?

Stanisław Szwed: Jestem przekonany, że prowadzona przez rząd Beaty Szydło, a później premiera Morawieckiego polityka prorodzinna miała kluczowe znaczenie dla rezultatu tych wyborów. Warto jednak postrzegać ją w szerszej perspektywie, a więc m.in. w kontekście uszczelniania systemu podatkowego, co pozwoliło zdobyć środki na jej realizację. Zarówno program 500+, jak i inne nasze programy społeczne oraz prorodzinne umożliwiły wykonanie skoku cywilizacyjnego. W 2020 r. będziemy przeznaczać na politykę rodzinną 4 proc. PKB, co stanowi jeden z najwyższych wskaźników w UE. Dzięki temu rodzina staje się najważniejsza w polityce naszego kraju.

Na program 500+ wydano już 84 mld zł, a jaka jest jego efektywność? Opozycja mówi, że te środki można było wydać bardziej racjonalnie.

Każdy obóz polityczny sprawujący władzę musi sobie zadać pytanie, jakie są jego najważniejsze priorytety. Dla nas priorytetem była i pozostanie rodzina. Co z tego, że będziemy mieć nowoczesne drogi i wiele innych rozwiązań na wysokim poziomie, kiedy kondycja materialna przeciętnej polskiej rodziny będzie kiepska, a młodzi ludzie będą wyjeżdżać za pracą na Zachód. Dzięki naszej polityce zostało zlikwidowane strukturalne ubóstwo w rodzinach najbiedniejszych. Wychodziliśmy przy tym z pryncypialnej przesłanki, że skoro jest wzrost gospodarczy, to należy się nim dzielić ze wszystkimi grupami społecznymi, a nie tylko z wybranymi. Po latach transformacji, z której korzyści nie wszystkie grupy społeczne czerpały równomiernie, stanęliśmy po stronie najbardziej dotąd wykluczonych z tego procesu.

W 2017 r. urodziło się w Polsce 402 tys. dzieci, ale już w roku ubiegłym przyrost był mniejszy i wynosił 388 tys. urodzeń. Co było tego przyczyną?

Te liczby powinny być uzupełnione wskaźnikiem dzietności. Otóż wzrósł on z 1,29 w 2015 r. do 1,46 w 2018 r. A więc na 100 rodzących kobiet urodziło się w tym czasie od 120 do 146 dzieci.

Skąd więc spadek urodzin?

Wpadliśmy w niż demograficzny, jeśli chodzi o kobiety w wieku rozrodczym. W latach 2017 i 2018 r. liczba kobiet, które mogą rodzić dzieci, zmniejszyła się o 80 tys. To musiało wpłynąć na liczbę urodzeń i tego żaden program społeczny nie był w stanie zrekompensować. Chociaż w moim przekonaniu kwestie materialne przy podejmowaniu decyzji o rodzicielstwie są nadal bardzo ważne. Tego elementu nie możemy zaniedbać. Z naszych badań wynika, że przy realizacji programu 500+ przybyło nam rodzin z dwojgiem, trojgiem i czworgiem dzieci. To także wymierny skutek programu.

Początkowo program 500+ nie przewidywał wypłaty świadczenia na pierwsze dziecko. To zmieniło się przed wyborami. Czy chęć pozyskania wyborców nie była w tym przypadku ważniejsza aniżeli inne cele?

Pozyskiwanie wyborców za pomocą programów społecznych nie jest niczym zdrożnym. Korzystają z nich wszyscy obywatele, a nie tylko elektorat PiS. Poza tym wypłata świadczenia 500+ na pierwsze dziecko wzmacnia mechanizm prokreacyjny. Rodziny posiadające już dziecko chętniej decydują się na kolejne. Generalna zasada polityki prorodzinnej jest taka, że powinna być ona skierowana do wszystkich.

500+ nie jest rewaloryzowane, a inflacja rośnie. Nie byłoby lepiej wprowadzić indeksację tego świadczenia, zamiast rozszerzać program na pierwsze dziecko?

Inflacja nie jest dużym problemem, gdyż w ostatnich latach była na poziomie niższym niż 2 proc. w skali roku. Poza tym w tym samym czasie rozpoczęliśmy program Dobry Start – czyli 300 zł na wyprawki dla dzieci rozpoczynających rok szkolny. Rodziny otrzymują więc wsparcie także w ramach innych programów.

Rewaloryzacji 500+ nie przewiduje się?

W roku przyszłym nie, a co będzie dalej, zobaczymy. W przyszłorocznym budżecie na program 500+ zapisanych jest 41 mld złotych. Z tej kwoty będziemy ten program realizować, ale też na bieżąco analizować programy skierowane do rodzin, tak aby były najbardziej efektywne i skuteczne.

Dla decyzji o posiadaniu dziecka ważna jest także infrastruktura umożliwiająca matkom szybki powrót do pracy, a więc dostępne i tanie żłobki czy przedszkola. Co z tymi kwestiami?

Na opiekę żłobkową zwiększyliśmy wydatki ze 150 do 450 mln zł. W ostatnim czasie mamy trzykrotny wzrost liczby powstających żłobków, nie tylko samorządowych, ale także dofinansowywanych przez państwo tzw. klubów dziecięcych. 400 mln zł zapewnionych jest w przyszłym roku na program Maluch+. Z pewnością w zakresie polityki prorodzinnej nie może być zastoju. Powinna być poprawiona i uzupełniana.

W programie wyborczym PiS zapowiedziano 13. i 14. emeryturę, ale nie zabezpieczono na to środków w budżecie.

Tak się stało, gdyż nie ma jeszcze odpowiedniej ustawy. To nie przeszkodzi nam jednak w wypłacie tego świadczenia. W ciągu pierwszych stu dni nowego rządu przyjęte zostaną odpowiednie akty prawne. 13. emerytura będzie wypłacona w przyszłym roku, a 13. i 14. w roku 2021.

Czy nie byłoby lepiej zwolnić z podatku już wypłacane emerytury, zamiast mnożyć kolejne?

My idziemy w kierunku podwyższenia wolnej kwoty od podatku, która dotyczy nie tylko emerytów, ale wszystkich obywateli. Jeśli ktoś proponuje emeryturę bez podatków, to należałoby zapytać, czy ma to być regulacja dla wszystkich. Także dla tych, którzy mają bardzo duże emerytury, co pogłębiłoby istniejące już różnice...

Z raportu Europejskiej Sieci Przeciwdziałania Ubóstwu wynika, że skala ubóstwa w Polsce powiększyła się o ponad 422 tys. osób. Jak to wytłumaczyć?

Wynik będzie zależał od tego, jakie dane zestawimy. Jeśli będziemy porównywali dochody ze średnią krajową, która ostatnio bardzo wzrosła, to wskaźnik ubóstwa faktycznie wzrósł. Jeśli jednak patrzymy na sytuację materialną polskich rodzin, to widać, że ona się zdecydowanie poprawiła. Procent ubóstwa skrajnego wśród dzieci spadł w Polsce z 11 proc. do 1 proc. Widać to także w zmniejszającej się liczbie osób korzystających z pomocy społecznej. Ten spadek jest na poziomie 30–40 proc.

W poprzednim okresie sztandarowym projektem był program Rodzina 500+, a co nim będzie w tej kadencji?

Najważniejszym wyzwaniem będzie polityka senioralna. Wprowadzamy program wsparcia dla opieki nad osobami starszymi. To jest wielkie wyzwanie, gdyż liczba osób starszych będzie szybko rosnąć. Będzie to ważne zwłaszcza w mniejszych miejscowościach, gdzie możliwości wsparcia są mniejsze. Musimy to robić wspólnie z samorządami, gdyż takiego programu centralnie nie da się dobrze przeprowadzić. To jest m.in. program Senior+, w ramach którego powstają kluby seniora czy dzienne domy seniora, cieszące się wielką popularnością w terenie. Daje to szansę wyjścia z domów osobom starszym, spotkania się z innymi, spędzenia wspólnie czasu. To wszystko jest dla nich wielką wartością. Natomiast tym, którzy muszą pozostać w domach ze względu na wiek czy stan zdrowia, musimy zapewnić nieodzowną opiekę, ciepły posiłek, ogrzewanie, dochodzącą pomoc medyczną. Zorganizowanie tego systemu jest wielkim wyzwaniem nie tylko dla rządu, ale dla nas wszystkich jako społeczeństwa. Trudno z perspektywy Warszawy znać wszystkie problemy lokalnych ośrodków, dlatego dobra współpraca z samorządami jest konieczna. Ważnym partnerem w tym procesie muszą być także organizacje pozarządowe oraz kościelne instytucje charytatywne, z którymi zresztą od dawna współpracujemy, np. w ramach programu ASOS (rządowy program na rzecz aktywności osób starszych).

Co będzie najważniejszym wyzwaniem dla polityki społecznej w przyszłości?

Konieczne jest odejście od polityki niskich płac i taniej siły roboczej. Nie chodzi tylko o wzrost płacy minimalnej, ale przestawienie naszego przemysłu na przemysł innowacyjny, dający większe zarobki. To jest klucz do rozwoju naszego kraju, ale także do rozwiązania kwestii demograficznych. Bez tego nie zatrzymamy wyjazdu młodych ludzi na Zachód. Z naszych badań wynika, że 75 proc. spośród nich decyduje się na wyjazd ze względu na możliwość osiągania tam wyższych zarobków. Oczywiście wzrostu płac nie można sztucznie zadekretować. Musimy jednak skończyć z tzw. biednymi pracującymi, a więc ludźmi, którzy mają pracę, ale nie są w stanie za to utrzymać siebie i swoich rodzin. Satysfakcjonujący poziom płac osiągnęliśmy już w branży IT. Przyjeżdżają do nas nawet specjaliści z Zachodu, gdyż płace są tam konkurencyjne. Jesteśmy narodem zdolnym, pracowitym i trzeba to umiejętnie wykorzystywać, a nie dopuszczać do tego, że inni nas wykorzystują, jak było do tej pory. Ludzie muszą tutaj dobrze zarabiać, aby pozostać w kraju, tutaj płacić podatki i składki na ubezpieczenia społeczne. Bez tego państwo nie będzie się rozwijało.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Polecamy

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama