Nowy numer 13/2020 Archiwum

Polska błogosławiona

W Polsce nie zawsze bywa wygodnie. Ale niedaleko stąd do nieba.

Bych był Izajaszem

Błogosławieństwem dla Polski jest każdy przejaw świętości jej mieszkańców, niezależnie od tego, czy kanonizowanych, czy też nie. To dlatego po kilku wiekach od śmierci Piotra Skargi jego żarliwe mowy wciąż odbijają się echem w sumieniach Polaków. Ba! Największy rozgłos zyskały nie wtedy, gdy je wygłaszał, lecz znacznie później: w czasach rozbiorów i niewoli. Dotarło wtedy do Polaków, że to były mowy prorocze – przeznaczone nie tylko na dziś, lecz i na przyszłość. To dzięki zawartemu w nich błogosławieństwu poruszały serca. A i dziś poruszają.

„Owo jest demokracyja wasza i rządy wasze, gdzie wszytcy chcą rządzić. To jest wielkie za grzechy ludzkie skaranie. Bo prostakom barzo smaczne to pochlebstwo, iż oni też rządzić mogą i lada kto ich może namówić do rzeczy szkodliwych i głupich” – wytykał Skarga słuchaczom ich ciasny egoizm. „Bych był Izajaszem, chodziłbych boso i na poły nagi, wołając na was, rozkoszniki i rozkosznice, przestępniki i przestępnice zakonu Bożego: »Tak was złupią i tak łyskać łystami będziecie, gdy nieprzyjaciele na głowy wasze przywiedzie Pan Bóg i w taką was sromotę poda!«” – wołał w uniesieniu. Nie był Izajaszem – był sobą i spełniał swoją misję, która wykraczała znacznie poza granice jego ziemskiego życia.

Skarga reprezentował najlepszy rodzaj patriotyzmu, bo osadzony w Bogu i wychylony ku życiu wiecznemu. „Boże, spuśćże wam szeroką i głęboką miłość ku braciej waszej i ku namilszej matce waszej, ojczyźnie świętej, abyście jej i ludowi swemu i samym zdrowiem, swoich pożytków zapomniawszy, służyć szczęśliwie mogli. Przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Amen” – to modlitwa Piotra Skargi na zakończenie jednego z kazań. Służyć ludziom przez Jezusa Chrystusa – taka motywacja zawsze owocuje błogosławieństwem. O Jezusa zawsze tam ostatecznie chodziło. Z taką motywacją żył i umierał św. Wojciech, to mieli w sercu św. Jacek, św. królowa Jadwiga, Jan z Dukli i Kazimierz Jagiellończyk, Stanisław Kostka i Andrzej Bobola, o tym myśleli wygnańcy Zygmunt Szczęsny Feliński i Rafał Kalinowski.

Lista tych, którzy sprowadzili na Polskę błogosławieństwo, i wciąż je sprowadzają, nie ma końca. Każdy akt woli i czyn inspirowane bezinteresowną miłością pozostawiają ślad, który nie ginie. Ostatecznie to te właśnie rzeczy okazują się owocne i trwałe.•

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Polecamy

  • Lucjan_Biel
    06.12.2019 13:23
    Lucjan_Biel
    NIECHCIANY ŚWIĘTY MĘCZENNIK
    W dniu wspomnienia św. Mikołaja biskupa
    przypada 76 rocznica męczeńskiej śmierci ojca Ludwika Wrodarczyka.

    "Od Pana Jezusa otrzymałem jako podarek i order - krzyż, który mam nosić idąc za nim." - te słowa ojca Ludwika wypełniły się w nocy 6/7 grudnia 1943r.

    Ojciec Ludwik, urodzony w Radzionkowie na Śląsku, proboszcz w Okopach na Wołyniu, został zamordowany w nocy z 6 na 7 XII 1943r. Dnia 6 grudnia 1943r wieczorem bandyci z Ukraińskiej Armii Powstańczej napadli na Okopy i okoliczne wioski. Zaczęła się rzeź mieszkańców, rabunki i palenie domów. Ojca Ludwika proszono, aby uciekł do lasu w obliczu niebezpieczeństwa. On jednak około godziny 22 udał się do swojego kościoła. Wtedy wtargnęli oprawcy. Ksiądz został wywleczony z kościoła. Mordercy z UPA sprofanowali kościół, w którym zabili dwie kobiety, które stanęły w obronie swojego proboszcza - 18-letnią Weronikę Kozińską i 90-letnia Łucję Skurzyńską.
    Kościół zdemolowali, a konsekrowane Hostie rozsypali po podłodze. Obrabowali kościół i zakrystię. Chcieli go podpalić, ale po usilnych błaganiach księdza, odstąpili od tego zamiaru. Następnego dnia na stopniach ołtarza ludzie znaleźli zakrwawioną koloratkę.
    Księdza wleczono na postronku za saniami do odległej 7 km wsi Karpiłówki, gdzie stacjonowało dowództwo bandytów z UPA. Na śniegu znaleziono podarte skrawki ubrania księdza i krople krwi - ślady po biciu i maltretowaniu. Następnie wywieziono go samochodem do uroczyska Pałki. Tam rozebrali go do naga. Poddali go nieludzkim torturom - bito, kłuto bagnetem, przypalano stopy gorącym żelazem.
    Gdy ojciec Ludwik czuł już swój koniec, poprosił swoich katów o możliwość pomodlenia się. Modlił się długo, po czy wstał i powiedział "Jestem gotów". Na koniec poddano go przecinaniu piłą. Oprawcy zmusili do tego ukraińskie kobiety, które stały się przymusowymi wspólniczkami ich bestialstwa. Na wpół przeciętego, ale dającego jeszcze oznaki życia, rzucili pod drzewem i oddali do niego serię z karabinu.
    Ponad 30 lat temu Oblaci Maryi Niepokalanej - współbracia ojca Ludwika - zaczęli starać się o jego beatyfikację. Potem proces przejęła diecezja katowicka. Wszystko chyba utknęło w biurokracji i kościelnej poprawności politycznej.
    Kościół katolicki dotąd nawet nie beatyfikował ani jednego męczennika kresowego. A jest ich setki - księży i sióstr zakonnych oraz świeckich. Zamordowanych tylko za to, że byli katolikami i Polakami.
    doceń 5
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama