Reklama

    Nowy numer 46/2019 Archiwum

Znać właściwą miarę

Dobrze jest obserwować przyrodę, zwracać uwagę na drobiazgi.

Wziąć w dłoń małe ziarenko maku. Jest tak małe, że może ukryć się w zagłębieniu skóry dłoni. Kropla rosy, odbijając światło, budzi zachwyt. Jest tyle piękna, co ulotna. Oderwana od źdźbła trawy, rozbija się o ziemię, nie pozostawiając nawet plamy. „Świat przy Tobie, o Panie, jak ziarnko na szali, kropla rosy porannej, co opadła na ziemię”. To wielka sztuka umieć nadawać sprawom właściwą miarę. Zwłaszcza w odniesieniu do samego siebie. Bez tego poddamy się skłonności do wyolbrzymiania bądź zaniżania wartości siebie i własnych poczynań. Obrażalstwo, łatwość w poczuwaniu się zranionym lub pominiętym – to przejawy choroby przerostu własnego znaczenia. „Jestem dobry i niedoceniony”. Niezdolność dojścia do czegokolwiek w życiu, wieczne narzekanie – to z kolei symptomy kompleksu umniejszania się. „Ja się nie nadaję, ja się nie liczę”. Szatan lubi grać na takich strunach, boleśnie wykorzystując nasz zanik właściwych proporcji. Podbija nas w górę, a potem strąca na glebę. Iluż po tej biednej ziemi chodzi obitych, zwichrowanych amatorów zaszczytów i sukcesów, dotkliwie przeczołganych przez iluzje. Zapomnieli, że „świat jest przy Bogu”, potrzebuje Go jak lustra, by odkryć radość i sens bycia przezeń stworzonym. Inaczej zachoruje na manię wyższości albo zwariuje od nadmiernego zdołowania. Trwać w miejscu, jakie wyznaczył nam Stwórca. Nie zagubić słusznej miary. Tyś moim Bogiem, a ja Twoim dziełem. Pozwalać się przycinać i korygować. Przez fakty i okoliczności. Dostrzegając w tle działającego Pana Boga i akceptując błogosławioną zależność od Niego.

„Dwojako przychodzę nawiedzić moich wybranych – mówił Jezus do św. Tomasza à Kempis – przez próby i przez ukojenie. Jeśli będziesz uczestnikiem strapienia, to dostąpisz też pocieszenia”. Kiedy człowieka „nawiedzi jakieś strapienie albo nawet byłby w cokolwiek uwikłany, Bóg wybawia go prędko i zsyła pociechę, bo nie opuszcza tego, kto do końca pokłada w Nim nadzieję. Rzadko się trafia tak wierny przyjaciel, aby wytrwał przy swoim druhu we wszystkich jego niedolach”. Pan Bóg to wyśmienity pedagog, cudowny doradca. Można się przy Nim pomylić, nie będzie od razu wyciągać konsekwencji: „oczy zamykasz na grzechy ludzi, by się nawrócili”. Mądry syn kochającego Ojca we wszystkim, co go spotyka, potrafi dostrzec ukryty sens. Nie nadyma się, gdy zasłuży na pochwałę, nie upadnie na duchu, gdy życie spuści mu lanie. Otrzepie się z kurzu i powie: „To było dla mnie dobre”. Znalazł właściwą miarę wszystkiego – miłość Boga. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..