Reklama

    Nowy numer 46/2019 Archiwum

Siła przebicia

Niedawno zmarł ks. Adam Mazur, mój dawny kolega z seminarium. Nie dożył pięćdziesiątki. Ostatnie lata były dla niego czasem postępującej choroby – zaniku mięśni.

W dzień przed śmiercią ktoś go zapytał: „Adamie, cóżeś tak bardzo zeszczuplał?”. Ten odpowiedział: „Słyszałem, że do nieba wchodzi się przez ciasne drzwi”. Zdarzenie to pomogło mi zrozumieć, dlaczego od pewnego czasu mam kłopot z modlitwą. Idzie ona jak po grudzie, trudno przełamać wysiłek, wszystko boli. „Do nieba wchodzi się przez ciasne drzwi”. Czemu odbijam się od jakiegoś niewidzialnego sufitu, skoro modlitwa jest skokiem w górę, ku Bogu? Czemu moją ufność przygniatają gęste chmury? „Modlitwa pokornego przeniknie obłoki” – powiada Księga Syracha. „Nie odstąpi, aż wejrzy Najwyższy i ujmie się za sprawiedliwym”. Gdy uczyłem się trudnej sztuki ewangelizowania, pewien paulin z Krakowa doradzał mi: „Spróbuj się upokorzyć przed Bogiem, zanim zaczniesz przepowiadać. Czasem warto przypomnieć sobie jakiś paskudny grzech, paść w proch przed Bożą miłością. Gdy będziesz mówił, nie stracisz jej z oczu”. Wiele razy korzystałem z tej bezcennej rady. Prawie zawsze działa.

Wiele modlitw sprawia nam trudności. Wielu świętych rzucało się na ziemię przed Bogiem, kruszyło własną dumę i pychę, zamieniało w pył, oczekując z twarzą przy ziemi Bożej czułości. Nigdy tu, na ziemi, nie dowiemy się, ile modlitw wypowiedzieliśmy na darmo. Zamiast adorować ze łzami kochającego Jezusa i uwielbiać Trójcę, woleliśmy trwonić czas na kontemplację własnych problemów i użalanie się nad sobą. Pyszny człowiek zawsze będzie miał kłopot z modlitwą.

Dobrze o tym wiedział św. Franciszek z Asyżu, gdy uważał samego siebie za „najgorszego grzesznika na ziemi”. I mówił: „Gdyby Bóg nie trzymał mnie za rękę, dopuściłbym się wszystkich możliwych grzechów”. Inny zaś święty, Filip Neri, lubił powtarzać: „rozpaczam”. Pewnego razu spotkała go za to surowa reprymenda ze strony starego mnicha. Wyjaśnił wówczas: „Ojcze, rozpacz kieruję w swoją stronę, Bogu zaś tym mocniej ufam”. Znany był z tego, że zaraz po przebudzeniu mówił: „Panie, trzymaj dziś swą rękę nad Filipem, bo inaczej Filip Cię zdradzi”. Taka modlitwa zostaje wysłuchana, choćby tym, który ją wypowiada, był człowiek obciążony najcięższymi grzechami. „Kiedy czujesz, że płomień twojej miłości do Mnie przygasa – mówił Jezus do ks. Dolindo – nie denerwuj się, lecz upokórz się i zaufaj. Pokora jest jak suche drewienko ożywiające płomień; zaufanie jest jak wiatr z nieba, który go roznieca. Niektóre słabości natury dopuszczam właśnie po to, byś stał się pokorny. Bez pokory serce jest jak mokre drewno, które na ogniu trzeszczy i dymi, ale nie płonie”. I wszystko jasne. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..