Nowy numer 27/2020 Archiwum

Sam na sam

Dlaczego Jezus znikał na całe noce? Nie wystarczała Mu dzienna dawka przylgnięcia, bliskości, komunii i relacji z Ojcem? Czy samotność może być dobra?

Pytano starca Bożego, jaki powinien być ksiądz. I rzekł: „Moim zdaniem samotny przed obliczem Samotnego” – napisał na dziesięciolecie swych ślubów zakonnych dominikanin Krzysztof Pałys. Te słowa mocno we mnie rezonują.

Wiem, wiem, pisanie o tym, że samotność może być dobra, w czasach, gdy socjologowie biją na alarm, że młode pokolenie jest najbardziej samotnym w historii, a w Wielkiej Brytanii powstało Ministerstwo do spraw Samotności, grozi śmiercią lub trwałym kalectwem. A jednak to prawda: w życiu duchowym jest ona dobra. Dlaczego Jezus znikał na całe noce? Nie wystarczała Mu dzienna dawka przylgnięcia, bliskości, komunii i relacji z Ojcem? Widocznie nie, skoro znikał z pola widzenia apostołów, by w mroku przebywać z Nim sam na sam. Wielokrotnie szukał samotności (Łk 6,12; 9,18,28-29; 11,1).

Dla współczesnego świata samotność stała się przekleństwem. Żonglujemy zatrważającymi statystykami, z których wynika, że w co drugim szwedzkim domu mieszka jeden lokator, a Stary Kontynent staje się wyspą samotnych ludzi. „Daily Mail” już przed dekadą alarmował, że nad Tamizą o 140 procent wzrosła sprzedaż naczyń kuchennych przeznaczonych na pojedynczą porcję.

Zdumieni czytamy słowa, które wyśpiewał św. Jan od Krzyża: „W samotności mieszkała i w samotności uwiła swe gniazdo, w samotności ją wodził sam jej Umiłowany, też w samotności raniony miłością”.

Ogień i woda

Czy Bóg jest samotny? I tak, i nie. Przecież On może być jednocześnie Pierwszym i Ostatnim, wszechmocnym, straszliwym Panem zastępów i bezbronnym, ociekającym krwią skazańcem. Pasterz staje się barankiem, pozostając przy tym lwem. Najwyższy przyjmuje za symbol żyjącą na dnie rybę. Jego Ducha określają symbole wody i… ognia. Łączy w sobie przeciwności. Nie jest samotny, bo tworzy idealną wspólnotę. Tak przedstawia się już na pierwszej stronie Biblii. W oryginale Księgi Rodzaju w zdaniu: „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię” tekst hebrajski zawiera słowo Elohim, czyli rzeczownik… w liczbie mnogiej! Nie „Bóg”, ale „Bogowie”? Nie. Jeden Bóg w trzech osobach. Ten, który ma prawo powiedzieć: „Uczyńmy człowieka podobnego nam”, tworzy idealną wspólnotę. Przez całą wieczność Ojciec oddaje się Synowi, a Ten odpowiada Mu w Duchu Świętym tym samym. Żadna z trzech Osób Trójcy nie żyje tylko dla siebie.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także