Nowy numer 3/2021 Archiwum

Logika wiary

„Z cieni i obrazów do prawdy” – te słowa kazał wyryć na swoim nagrobku. Dobrze oddają one jego duchową podróż. Kanonizacja wielkiego angielskiego konwertyty zwraca uwagę na fundamen-talne znaczenie prawdy w religii.

W walce z liberalizmem

Z tematem sumienia wiąże się sprawa liberalnego podejścia do prawdy w religii. W przemówieniu z okazji odbierania nominacji kardynalskiej Newman wyznał: „Przez trzydzieści, czterdzieści, pięćdziesiąt lat z całych sił przeciwstawiałem się duchowi liberalizmu w religii. Nigdy święty Kościół nie potrzebował obrońców przeciw niemu bardziej niż teraz, choć niestety, jest to błąd rozlewający się lawinowo na całą ziemię”. Co rozumiał przez „liberalizm w religii”? To „doktryna, która twierdzi, że w religii nie istnieje żadna prawda pozytywna, ale że jedno credo jest równie dobre jak każde inne (…). Nie godzi się ona z uznaniem jakiejkolwiek religii za prawdziwą. Uczy ona, że wszyscy mają być tolerancyjni, gdyż wszystko jest kwestią opinii”. Newman nazywał tego rodzaju podejście „zasadą antydogmatyczną”. Zawsze akcentował, że chrześcijaństwo jest prawdą i dogmaty stoją na jej straży. „Od czasu, gdy miałem piętnaście lat, dogmat był moją fundamentalną zasadą religijną i innej religii nie znam. Nie mogę zrozumieć innego rodzaju religii, religia wyłącznie jako uczucie jest dla mnie snem i szyderstwem. Równie dobrze może istnieć miłość synowska bez faktu istnienia ojca, jak pobożność bez faktu istnienia Najwyższej Istoty”. Od czasów Newmana pycha rozumu urosła w siłę. Przenika współczesną kulturę. Liberalne traktowanie dogmatów szerzy się w Kościele. W tym kontekście aktualność myśli Newmana jest niezwykła.

Opór Brytyjczyka wobec traktowania religii jako sprawy uczuć czy subiektywnych wyborów nie oznacza wcale, że był on zwolennikiem mechanicznego powtarzania dogmatów czy bezrefleksyjnego recytowania katechizmu. W dziele „O rozwoju doktryny chrześcijańskiej” dowodził, że doktryna zmienia się, ale nie w ten sposób, by stała się inna, lecz „aby pozostała ta sama”. Rozumiał doskonale trudności w wierze wynikające z zarzutów stawianych Kościołowi przez naukę, kulturę, polityków czy media. Dlatego tak bardzo akcentował konieczność intelektualnej i duchowej formacji katolików. Wzywał kapłanów i świeckich do tego, aby rozumieli, w co i w kogo wierzą. Nigdy nie uważał, jak część współczesnych hierarchów i teologów, że odpowiedzią na napierająca sekularyzację może być jakiś rodzaj „lżejszego”, bardziej strawnego chrześcijaństwa, prywatnej duchowości czy społecznej aktywności Kościoła akceptowanej przez państwo. Szukał wyjścia z religijnych wątpliwości nie przez szukanie kompromisów ze światem, ale odkrycie doktrynalnej i sakramentalnej pełni wiary. Newman wierzył, że umysł i serce, dogmat i pobożność, sumienie i autorytet Kościoła, wierność i zmiana, wiara i rozum mogą się harmonijnie łączyć. Całe życie kierowała nim ta logika wiary. Tej logiki genialnie bronił. Z całą pewnością zasłużył nie tylko na kanonizację, lecz na tytuł doktora Kościoła.•

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL