Nowy numer 2/2021 Archiwum

Logika wiary

„Z cieni i obrazów do prawdy” – te słowa kazał wyryć na swoim nagrobku. Dobrze oddają one jego duchową podróż. Kanonizacja wielkiego angielskiego konwertyty zwraca uwagę na fundamen-talne znaczenie prawdy w religii.

John Henry przyszedł na świat w 1801 r. w Londynie, został ochrzczony w Kościele anglikańskim. Jego ojciec był bankierem, matka wywodziła się z rodziny francuskich hugenotów. Jako piętnastolatek przeżywa osobiste nawrócenie. Od 16. roku życia studiuje w Oksfordzie. W 1825 r. zostaje anglikańskim duchownym, a w 1828 r. rektorem głównego kościoła uniwersyteckiego w Oksfordzie – St. Mary’s. Newman łączy w sobie pasję duszpasterza (jego kazania przyciągały tłumy) z pasją naukowca – filozofa i teologa. Duchowa ewolucja Newmana, kierująca go w stronę katolicyzmu, wiązała się z jego naukowymi poszukiwaniami. Był gorliwym księdzem swojego Kościoła, dostrzegającym słabości anglikanizmu i szukającym dróg jego odnowy. Wraz z kilkoma przyjaciółmi zapoczątkował tzw. ruch oksfordzki, który starał się wykazać ciągłość tradycji łączącej Kościół Anglii z wiarą pierwotnego Kościoła. Jeszcze jako młody anglikański duchowny, zgodnie z przekonaniami protestanckimi, uważał papieża za Antychrysta. Tym, co zmieniło jego podejście do katolicyzmu, było głębokie studium ojców Kościoła. Po latach wyzna: „Ojcowie uczynili mnie katolikiem”. Studiując pisma starochrześcijańskich pisarzy, odkrył tajemnicę duchowej potęgi Kościoła pierwszych wieków. Zafascynował go ogromny szacunek dla prawdy objawionej i wierność dogmatom, które wyrażają tę prawdę. Odkrył też, ku swojemu zdziwieniu, jak wielka jest rola papiestwa jako gwaranta ciągłości przekazu wiary, czyli tradycji. Teksty i kazania Newmana, które były owocem tych przemyśleń, nie przypadły do gustu anglikanom, wydawały się im zbyt katolickie. W 1841 r. jedno z pism Newmana („Traktat 90”) zostaje potępione przez władze jego Kościoła. Anglikanie nie potrafili zaakceptować drogi odnowy, którą zaproponował Newman. Jak wielki był to błąd, pokazuje obecny upadek anglikanizmu. Gdyby posłuchali głosu Newmana, być może dziś byliby już w jedności z Kościołem.

Newman przenosi się do Littlemore, małej wioski pod Oksfordem. Tam pisze jedno z najważniejszych swoich dzieł – „O rozwoju doktryny chrześcijańskiej”. Pracę nad nim zaczął jako anglikanin, skończył jako katolik. Zagłębiając się w rozwój doktryny w pierwszych wiekach, odkrywa, że Kościół rzymskokatolicki jest najwierniejszą realizacją Kościoła, którego chciał Chrystus. 6 października 1845 r. ukończył pisanie. Dwa dni później włoski zakonnik bł. o. Dominik Barberi spowiada go, udziela Komunii św. i przyjmuje do Kościoła katolickiego. Rozpoczyna się nowy rozdział.

Benedykt XVI, który sam wiele nauczył się od Newmana, podkreśla, że jego nawrócenie na katolicyzm nie było wyborem spowodowanym osobistym upodobaniem ani subiektywnymi potrzebami duchowymi. „Tym, co dla Newmana było najważniejsze, był obowiązek większego posłuszeństwa poznanej prawdzie aniżeli własnemu upodobaniu, nawet wbrew swoim odczuciom i więzom przyjaźni czy wspólnej formacji”.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL