Nowy numer 47/2019 Archiwum

Przeżył swoją aborcję

"To doświadczenie pokazało mi, jak kruche jest życie. Gdyby wszystko poszło zgodnie z planem moich biologicznych rodziców, nie byłoby mnie tutaj".

Kobieta z Korei Południowej była w drugim miesiącu ciąży, gdy postanowiła zabić swoje dziecko. Po pewnym czasie zdała sobie sprawę, że nadal jest w ciąży i aborcja się nie udała. Zdecydowała się urodzić dziecko i oddać je do adopcji.

Josiah Presley urodził się z okaleczonym lewym ramieniem w wyniku aborcji, którą próbowano na nim przeprowadzić. Został adoptowany przez kochającą rodzinę ze Stanów Zjednoczonych. Później dowiedział się, że jego biologiczna matka próbowała go zabić, a w jego sercu zrodziła się nienawiść. Dopiero gdy jego relacja z Panem Bogiem zaczęła się pogłębiać, był w stanie wybaczyć swojej biologicznej matce.

„Czym różnią się od nas [dzieci nienarodzone], poza tym, że są niewinne i nie mogą się obronić przed mordowaniem ich w wyniku aborcji?” - pyta Josiah.

Chłopak został zaproszony na Narodową Konwencję dla Życia (National Convention for Life), by opowiedzieć swoją historię, o tym jak przetrwał własną aborcję i jakie były jej skutki. Na początku podziękował dwóm osobom, a następnie podziękował także Bogu za uratowanie mu życia przed laty i możliwość podzielenia się swoją historią. Gdy miał 13 lat jego rodzice opowiedzieli mu trochę więcej o jego historii adopcyjnej i nieudanej próbie zamordowania go. Przypuszcza, że mógł mieć brata lub siostrę bliźniaczkę, która niestety nie przeżyła aborcji i może dlatego lekarz, był przekonany, że „zabieg” przebiegł pomyślnie. 

To doświadczenie pokazało mi, jak kruche jest życie. […] Gdyby wszystko poszło zgodnie z planem moich biologicznych rodziców, nie byłoby mnie tutaj. 

Josiah cierpiał bardzo z powodu tego, co usłyszał, ale dzięki Bożej pomocy zrozumiał, że jest bardzo kochany. 

Każde dziecko jest ważne dla Boga. Kochane przez Boga. Od poczęcia!

Zrozumiał także, jak bardzo kochany jest przez swoich adopcyjnych rodziców. Ile miłości otrzymał. Dzięki temu wszystkiemu mógł pójść naprzód. By stać się głosem tych, którzy go nie mają. Zwrócił przy tym uwagę na fragment z księgi przysłów: „Ty usta otwórz dla niemych, na sąd dla godnych litości, rządź uczciwie i usta swe otwórz, obroń uciemiężonych i biednych!” (Prz 31, 8 -9). – Jesteśmy wezwani do tego - podkreśla.

« 1 2 »

Małgorzata Gajos

Redaktorka serwisu gosc.pl

Studiowała polonistykę (specjalność sztuki widowiskowe) i italianistykę na Uniwersytecie Wrocławskim. Ukończyła podyplomowe studia biblijne na Papieskim Wydziale Teologicznym. Jest salezjanką współpracowniczką. Jej motto to hasło św. Jana Bosko: „Odpoczniemy w niebie”. A obszar specjalizacji to film i teatr.

Kontakt:
malgorzata.gajos@gosc.pl
Więcej artykułów Małgorzaty Gajos

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji