Nowy numer 47/2019 Archiwum

Nienawiść ciągle nie potępiona

Co było możliwe w Komisji Kultury, jest możliwe w Sejmie. Czekamy!

W naszym kraju mnożą się akty nienawiści i pogardy antykatolickiej. Były fizyczne ataki na księży, publiczne bluźnierstwa, zakłócanie nabożeństw. Informacje te napływają co parę dni, jednak jeśli nie są bardzo drastyczne, nie robią wrażenia, nie spotykają się z żadnym potępieniem. Ta banalizacja sama w sobie jest przejawem antykatolickiej pogardy, takich aktów wrogości nie tolerowano by bowiem wobec żadnej innej religii, wobec żadnej innej wspólnoty.

Ostatnio aktywiści LGBT wdarli się ze swym tęczowym sztandarem na Mszę Świętą w katedrze świdnickiej. Miałem nadzieję, że tym razem osobiście zareaguje marszałek Kidawa-Błońska, bo przecież to jej dziadek, Władysław Jan Grabski, o katedrze Świętych Stanisława i Wacława napisał „Rapsodię świdnicką”. Akcja tej świetnej powieści osnuta jest wokół panowania budowniczego dzisiejszej katedry, księcia Bolka Małego, który był ostatnim z książąt śląskich bezkompromisowo broniącym się przed uzależnieniem od Czech (więc i przed zerwaniem z polskim dziedzictwem).

Miałem nadzieję, że choćby te względy sentymentalne skłonią kandydatkę liberalnej opozycji na premiera do protestu przeciw znieważaniu świątyń i nabożeństw. Niestety, żadnej reakcji w tej sprawie się nie doczekałem. Należy się zapewne domyślać, że domyślne potępienie tego rodzaju ekscesów jest oczywiste. A jednak nie. Rzecznik Platformy Obywatelskiej poseł Jan Grabiec wręcz wystąpił przeciw projektowi uchwały Sejmu przeciw nienawiści i pogardzie antykatolickiej. Według niego, skoro „Sejm powinien potępić każdy przejaw nienawiści i agresji” – nie powinien w sposób szczególny potępiać… żadnego? Nie, w ogóle żadnego nie, tego poseł Grabiec nie powiedział. Nie powinien natomiast według niego potępiać nienawiści antykatolickiej.

Niechętne nastawienie opozycji nie oznacza automatycznie przychylnego nastawienia władzy. Uchwała ta została złożona w Sejmie zaraz po próbie zamordowania we Wrocławiu księdza Ireneusza Bakalarczyka, a więc jeszcze w czerwcu. Pierwsze czytanie dość długo opóźniano, gdy jednak się odbyło – projekt został prawie jednogłośnie poparty w Komisji Kultury (przeciw wystąpiła jedynie posłanka Scheuring-Wielgus). W partyjnej demokracji większość jednak nie zawsze wystarcza. Uchwała do tej pory nie została przyjęta, a jej rozpatrzenie przeniesiono na czas po wyborach. Nie wiadomo dlaczego. Przecież wokół tak oczywistych spraw należy jednoczyć opinię, a głos powinny zabierać instytucje publiczne. Zgodne głosowanie w sejmowej Komisji Kultury pokazuje, że jest to jak najbardziej możliwe. Czy chodzi więc o to, by w ogóle o nienawiści antykatolickiej nie mówić, czy mamy tu do czynienia z niewygasłą „zmową milczenia”, o której pisał Pius XI w „Divini redemptoris”? Czy może raczej chodzi o to, by wokół szacunku dla chrześcijaństwa toczyć „spory światopoglądowe” nawet wtedy, gdy można by mówić razem?

Trudności z jednoznacznością ma również Parlament Europejski. Wielką satysfakcję sprawiło mi, że w marcowej Rezolucji o stosunkach Unii Europejskiej i Rosji Parlament (na mój wniosek) wezwał „władze Rosji do potępienia komunizmu i reżimu sowieckiego oraz do karania sprawców jego zbrodni i przestępstw”. To było dobre zakończenie mojej pracy w Strasburgu. Tym bardziej że w nowej kadencji Parlament wrócił do sprawy i w rocznicę 17 września przypomniał, „że reżimy nazistowski i komunistyczny dokonały masowych mordów, ludobójstwa i deportacji oraz doprowadziły do utraty życia i wolności w XX wieku na skalę niespotykaną w historii ludzkości”. Co jednak okazało się możliwe w kontekście Rosji i w kontekście historii, ciągle jest trudne w wymiarze aktualnym i uniwersalnym. Trudno bowiem zrozumieć, dlaczego już w następnym zdaniu Parlament Europejski, gdy mowa o współczesnych społeczeństwach europejskich, potępia jedynie „działania propagujące (…) stalinizm”. Czy komunizm jako taki nie zasługuje już dziś na potępienie? Od śmierci Sartre’a, który paradował na demonstracjach w maoistowskiej czapeczce, minęło już prawie czterdzieści lat. Kto dziś jeszcze w zachodniej Europie broni Stalina? Wyrzekli się go nawet chińscy towarzysze. Natomiast marksizm (czy kult rewolucji) ma się jak najlepiej. Niestety, całkowitą rację miała Chantal Delsol, twierdząc, że potępiliśmy przemoc totalitaryzmu, a nie jego obietnice i jego – nienawiść. Odrzucenie rewolucji, marksizmu czy komunizmu w ogóle (a nie jedynie jego minionych przejawów) jest o wiele trudniejsze. To praca, którą ciągle trzeba podejmować na nowo.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama