Nowy numer 44/2020 Archiwum

Sąsiedzi są fajni

Jak dobrze mieć sąsiada. O tej starej zasadzie coraz częściej zapominamy.

Wracam z kapitalnej imprezy. Oto tuż pod Warszawą powstało Koło Gospodyń Wiejskich, które przypomniało istotę sąsiedztwa. Dlaczego powstało? Bo kapitalne babki chcą robić kapitalne rzeczy. Tak po prostu, dla siebie i bliskich, i dla… sąsiadów. I dla mrówek okolicznych, których mrowiska dobre kobiety otoczyły kolorową taśmą z napisem: „Uwaga, mrowisko, nie deptać”. I nie byłoby w tym nic może szczególnego, bo przecież KGW jest w Polsce bardzo wiele, i wciąż powstają nowe. Szczególna jest jednak założycielka koła: Małgosia Ostrowska-Królikowska. Matka, żona, świetna aktorka. Mądra i ciepła kobieta. Więcej o jej kole i wspaniałych przyjaciółkach już niebawem, w kolejnym numerze „Gościa”. Tutaj tylko kilka luźnych refleksji.

W nowoczesnym, szalonym świecie nie mamy czasu zarówno dla własnych rodzin, jak i dla sąsiadów. Coraz więcej jednocześnie pomysłów, by stwarzać alternatywę. Alternatywę dobrą, łagodną, budującą. I może dlatego właśnie kobiety zapracowane, prowadzące dom, działające również zawodowo, w pewnym momencie dochodzą do wniosku, że to zbyt mało. Że trzeba więcej: wyjść z domu, wyjść z pracy, i zapukać do sąsiadów. Że trzeba budować i formować lokalną społeczność.

Dzień Sąsiada, który zainicjowało KGW Zalesianki wraz z panią prezes Małgorzatą, to doskonały przykład, że niewielkim nakładem pracy i środków można robić najprostsze, ale i najpotrzebniejsze dobro. Kilka stoisk ze swojskim chlebem, smalcem i ciastem. Grill z kiełbaskami. Smaczne i zdrowe napoje własnoręcznie robione. Obok stoiska młodzieżowe – można się było wymienić ubraniami, książkami. Dzieci miały miejsce do malowania i rysowania, do tworzenia i śpiewania. I ludzie na niewielki skwerek przy starej willi przychodzili chętnie, wspólnie bawiąc się i świętując. Co świętując? Sąsiedztwo. Jak dobrze mieć sąsiada. O tej starej zasadzie coraz częściej zapominamy, nie znamy nawet tych najbliższych, z którymi mieszkamy drzwi w drzwi. Nie mówiąc już, że nie mamy pojęcia, kto mieszka na naszej ulicy czy osiedlu. Tak czasem łatwiej, tak się nam przynajmniej wydaje. Po co relacje? Po co dobre słowo? Po co się angażować? Ano po to, żeby mieć wokół siebie ludzi przyjaznych, pomocnych, bliskich. I żeby również być tym kimś, do kogo czasem można pójść po cukier lub zapałki. I kto przypilnuje kota, gdy jedziemy na wakacje. Rola dobrego sąsiedztwa bardzo mocno w ostatnich latach podupadła. Dlatego warto sobie ją przypomnieć i może odnowić znajomości i relacje.

Małgosiu! Bardzo Ci dziękuję za inicjatywę, za poświęcony czas i tak pozytywną energię. Może za Twoim przykładem i w innych miejscach mądre gospodynie i matki przygotują Dzień Sąsiada. Naprawdę, wystarczą chęci, dobre sąsiadki w okolicy i wolne popołudnie. Sąsiedzi są fajni. Kto jest chętny, żeby ich poznać?•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Agata Puścikowska

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2006 r. redaktor warszawskiej edycji „Gościa”, a od 2011 dziennikarz działu „Polska”. Autorka felietonowej rubryki „Z mojego okna”. A także kilku wydawnictw książkowych, m.in. „Wojenne siostry”, „Wielokuchnia”, „Siostra na krawędzi”, „I co my z tego mamy?”, „Życia-rysy. Reportaże o ludziach (nie)zwykłych”. Społecznie zajmuje się działalnością pro-life i działalnością na rzecz osób niepełnosprawnych. Interesuje się muzyką Chopina, książkami i podróżami. Jej obszar specjalizacji to zagadnienia społeczne, problemy kobiet, problematyka rodzinna.

Kontakt:
agata.puscikowska@gosc.pl
Więcej artykułów Agaty Puścikowskiej

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także