Nowy numer 44/2020 Archiwum

Rozmywanie prawdy

80. rocznica wybuchu II wojny światowej stała się dla Rosji pretekstem do działań, których celem jest rozmycie odpowiedzialności Związku Sowieckiego za udział w agresji na Polskę we wrześniu 1939 r. oraz za zbrodnię katyńską.

Wiele wskazuje na to, że Rosja rozpoczęła wielką operację propagandową, przygotowywaną z myślą o przyszłorocznych obchodach zakończenia II wojny światowej, w której Rosja będzie się starała pokazać wyłącznie w roli zwycięzcy i wyzwoliciela Europy. Dlatego stara się rozmyć prawdę o traktacie Ribbentrop–Mołotow i usunąć poza nawias oficjalnej historii pamięć o ofiarach zbrodni katyńskiej. Tymczasem traktat, a zwłaszcza towarzyszący mu tajny protokół, był integralną częścią sekwencji wydarzeń, które doprowadziły do wybuchu wojny i zdeterminowały jej dalszy bieg. Sowiecka propaganda przez lata zaprzeczała jego istnieniu, przedstawiając agresję na Polskę 17 września 1939 r. jako akt wyzwolenia narodów białoruskiego i ukraińskiego spod polskiej okupacji.

W czasach pierestrojki był moment, kiedy wydawało się, że historia przestanie dzielić Polaków i Rosjan. W grudniu 1989 r. Zjazd Deputowanych Ludowych – najważniejszy organ ustawodawczy Związku Sowieckiego – potępił tajny protokół traktatu Ribbentrop–Mołotow. Decyzja prezydenta Borysa Jelcyna, aby przekazać do Polski dokumenty świadczące o tym, że decyzję o wymordowaniu polskich jeńców podjęło sowieckie kierownictwo, oraz budowa polskich cmentarzy w Katyniu, Miednoje pod Twerem oraz w Piatichatkach w pobliżu Charkowa stanowiły kolejny ważny etap procesu rozliczenia przeszłości i uczczenia pamięci ofiar. Co ważne, w ustaleniu prawdy pomagali nam także Rosjanie – historycy, prokuratorzy, lokalni pasjonaci, wspierani przez państwo rosyjskie. Ostatnio jednak to nastawienie rosyjskich elit politycznych do polityki historycznej radykalnie się zmieniło. Putinowska Rosja przeprowadza rehabilitację Stalina i traktuje tę sprawę jako ważną kwestię bieżącej polityki zagranicznej.

Dość posypywania głowy popiołem

Sygnałem o tym, że obecne kierownictwo Rosji dążyć będzie do rehabilitacji paktu Stalina z Hitlerem, była marcowa publikacja na łamach moskiewskiego dziennika „Izwiestija”. Ukazał się tam artykuł Michaiła Miagkowa, dyrektora ds. naukowych, wpływowego i cieszącego się poparciem władz Rosyjskiego Towarzystwa Wojskowo-Historycznego. Pisał, że nadszedł czas, aby Rosja „przestała wreszcie posypywać głowę popiołem” w sprawie wydarzeń z 1939 r. Na reakcję nie trzeba było długo czekać. Niebawem odezwał się były minister obrony Rosji Siergiej Iwanow, jeden z najbliższych współpracowników prezydenta Putina, w przeszłości oficer sowieckiego wywiadu, który zmianę oceny paktu z sierpnia 1939 r. przedstawił już w kategoriach nie tylko pisania alternatywnej historii, lecz wręcz rosyjskiej racji stanu. Jak przekonywał, negatywna ocena paktu doprowadziła w latach 90. ubiegłego wieku do dyplomatycznego, ideologicznego i faktycznego rozbrojenia kraju. Później zaczęły się pojawiać dalsze publikacje w podobnym tonie.

Jednym ze stałych motywów rosyjskiej propagandy jest przedstawianie traktatu Ribbentrop–Mołotow jako dokumentu, którego celem była wyłącznie ochrona interesów i bezpieczeństwa Związku Sowieckiego. Ten wątek pobrzmiewa w zaprezentowanej w internecie przez Ministerstwo Obrony Rosji kolekcji dokumentów archiwalnych dotyczących owego paktu. Chociaż celem ich publikacji ma być „ochrona prawdy historycznej”, żadnych nowych elementów dotyczących wydarzeń z tamtych czasów one nie wnoszą.

Jest wśród nich odręczna notatka służbowa szefa Sztabu Generalnego Armii Czerwonej Borisa Szaposznikowa z 24 marca 1938 roku. Jej adresatem był ludowy komisarz obrony ZSRR Kliment Woroszyłow. W ocenie Szaposznikowa Polska może stanowić zagrożenie wojskowe dla Związku Sowieckiego, podobnie jak Niemcy, i w przyszłości będzie „najbardziej prawdopodobnym przeciwnikiem”. Kolekcja uzupełniona jest szyfrotelegramem dowódcy Zarządu Politycznego Armii Czerwonej Lwa Mechlisa z 21 i 26 września 1939 roku. Opisuje w nim „autentyczny entuzjazm”, z jakim ludność ukraińska miała witać wkraczające wojska sowieckie.

W tej opowieści pakt Ribbentrop–Mołotow funkcjonuje jako równoważnik porozumienia polsko-niemieckiego z 1934 roku. Powtarzana jest sugestia, że ukrytym celem tego drugiego miało być przygotowanie wspólnej wyprawy na Moskwę. Faktem jest, że Hitler snuł takie plany i chciał wciągnąć Polskę do koalicji antysowieckiej. Rosyjska propaganda jednak przemilcza, że Polska te propozycje i sugestie odrzuciła. W odróżnieniu od paktu Ribbentrop–Mołotow do polsko-niemieckiej deklaracji o niestosowaniu przemocy ze stycznia 1934 r. nie dołączono tajnych protokołów zapowiadających podział stref wpływów w Europie. Czytając współczesne rosyjskie publikacje na ten temat, odnosi się wrażenie, że mamy do czynienia nie tylko z próbami rehabilitacji niemiecko-sowieckiego porozumienia z 1939 r. i przemilczaniem jego długoletnich, tragicznych konsekwencji, ale wręcz z oskarżeniem Polski o współudział w wywołaniu II wojny światowej. W tej narracji jesteśmy wprawdzie ofiarą, ale ofiarą, która zasłużyła sobie na swój los.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama