GN 42/2020 Archiwum

To był nokaut

Stare metody nie działają? Ludzie nie szukają łzawych opowieści o Jezusie. Szukają Jego mocy. Nowego wina nie wlewa się do starych bukłaków.

Rozumiem troski i zmartwienia tych, którzy załamują ręce, że stare metody nie działają. Nowego wina nie nalewa się do starych bukłaków. Nie wytrzymają ciśnienia. Przekonałem się o tym na własnej skórze przed tygodniem, gdy burčák (częściowo sfermentowany moszcz z winogron), który przywiozłem z winobrania w Mikulovie, eksplodował w kuchni, zamieniając biel kafelków na słodki (dosłownie i w przenośni) róż.

Jedno się nie zmieniło. Chorzy, przerażeni diagnozami, samotni, stygmatyzowani, pogrążeni w ciemności ludzie desperacko szukają mocy Jezusa. Jego światła, przytulenia, uzdrowienia. Są zmęczeni moralizowaniem, smrodkami dydaktycznymi. Nie chcą żadnej pobożnej gadki. Tęsknią za tym, by dotknąć choć frędzla Jego płaszcza. „Chcą w Kościele zobaczyć żywego Jezusa, a nie tylko o Nim usłyszeć. Chcą Go dotknąć. I dopóki tego nie zrobią, nie uwierzą – podsumowuje abp Grzegorz Ryś.

Słucham opowieści Piotrka z naszej wspólnoty i nie potrafię być wobec niej obojętny:

Nikt z modlących się nade mną nie wiedział,
że moja żona dwukrotnie poroniła.

„W dzień pogoń za kasą, w nocy ostre picie. Krótki sen, szybka regeneracja i dalej w drogę. Alkomat w aucie i jazda! Nie pamiętam, czy przez trzy lata był w moim życiu weekend, w którym bym nie pił. Pamiętam scenkę: stoimy przez dwadzieścia minut z naszymi żonami na balkonie w Wiśle, a my z Tomkiem „robimy 0,7”. W pracy bywało nerwowo, wiec zabijałem stres. Weekend Alpha. Modlitwa wstawiennicza. Katowałem się jedną rzeczą: to niemożliwe, by Bóg przebaczył mi moje grzechy. Alkohol, pornografię, całe to bagno, w które zabrnąłem. Nie potrafiłem tego przyjąć. Pierwszy obraz − proroctwo wypowiedziane nade mną? «Jezus przebacza ci wszystkie twoje grzechy, które są zapisane na kartce. Ale widząc, że dalej w to nie wierzysz, pali te zapiski!”. Zatkało mnie.
Nikt z modlących się nade mną nie wiedział, że moja żona dwukrotnie poroniła. Jeden ze wstawienników bardzo wzruszony powiedział: «Widzę dwoje dzieci, które machają do ciebie z nieba i wołają: Tato». Powiedział to i zaczął płakać. To był nokaut. Leżałem na łopatkach. Dostałem też słowo, że Bóg mówi do mnie: «Jesteś moim dziedzicem». I o tym, że przychodzi do mnie i żony, niosąc dziecko. Po modlitwie wstawienniczej moja żona poszła uśpić naszego syna. A ja w czasie uwielbienia miałem przekonanie, że nasze drugie dziecko w niebie to dziewczynka Amelka. Ola wróciła z pokoju (nie rozmawialiśmy ani sekundy!) i rzuciła: «Myślę, że nasze drugie dziecko to dziewczynka. Amelka». Powiedziałem: «OK, Panie. Wystarczy. Rób ze mną, co chcesz»".

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także