Nowy Numer 37/2019 Archiwum

Filmowa prasówka

Jeżeli ktoś na poważnie brał szumne zapowiedzi reżysera, że film „Polityka” wywoła burzę, to srodze się rozczarował.

Wiele hałasu o nic. Tak po obejrzeniu filmu Patryka Vegi można skwitować agresywną kampanię reklamową, prowadzoną przez reżysera w mediach przed premierą filmu. Widzowie, którzy masowo zapełniali sale kinowe na kilku wcześniejszych filmach Vegi, poczują się rozczarowani. Przyzwyczaił ich bowiem do czegoś innego niż najnowszy obraz. Mimo czasem nie najwyższego poziomu i dramatycznych mielizn filmy Vegi wciągały widza w akcję, a sowicie kraszone wulgaryzmami kabaretowe często sceny wywoływały rozbawienie i rechot na sali. Za tym wszystkim trudno było odkryć intencje, jakimi kierował się reżyser, kręcąc kolejne filmy. Być może nie potrafił ich wyraziście wyartykułować, ale miałem wrażenie, że opowiadając swoje gangsterskie czy medyczne historie, na ich dnie, poza powodami komercyjnymi, ukrył coś więcej. Szkoda tylko, że to dno sięga aż tak głęboko. Nie można jednak nie zauważyć dwóch, przewijających się w jego filmach charakterystycznych wątków. Bohaterowie, albo raczej antybohaterowie, jego filmów po chwilowym sukcesie na różnych polach przestępczej działalności kończą najczęściej marnie. Taka swoista wariacja na temat zbrodni i kary. Drugą jest wątek religijny. Chyba znaczenie ma fakt, że np. w ostatniej scenie „Służb specjalnych”, kiedy bohater zostaje sam, całuje różaniec, a w „Botoxie” potworna scena aborcji ma jasno określone przesłanie pro-life, co szczególnie nie spodobało się krytykom filmu. Nie wpływa to oczywiście na ocenę walorów artystycznych dzieł tego reżysera, jednak warto podkreślić, że nie korzysta on z państwowych dotacji i sam zdobywa środki na swoje produkcje. W przeciwieństwie do wielu cieszących się minimalną oglądalnością filmów dotowanych, a także nagradzanych na mnożących się jak grzyby po deszczu krajowych festiwalach filmowych. Wysoka pozycja w box office nie świadczy oczywiście o wartości filmów, ale przecież twórcy nie robią filmów tylko dla siebie i przyjaciół, muszą także myśleć o widzu.

Dostępne jest 28% treści. Chcesz więcej? Wykup dostępu do całego artykułu. Cena 1,23. Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Dziennikarz działu „Kultura”

W latach 1991 – 2004 prezes Śląskiego Towarzystwa Filmowego, współorganizator wielu przeglądów i imprez filmowych, współautor bestsellerowej Światowej Encyklopedii Filmu Religijnego wydanej przez wydawnictwo Biały Kruk. Jego obszar specjalizacji to film, szeroko pojęta kultura, historia, tematyka społeczno-polityczna.

Kontakt:
edward.kabiesz@gosc.pl
Więcej artykułów Edwarda Kabiesza

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji